Śląsk wrócił do formy. 5 wniosków po 32. kolejce Ekstraklasy

Do końca sezonu już coraz bliżej. W walce o utrzymanie sytuacja zaczyna się klarować, Jagiellonia wykonała krok w kierunku mistrzostwa Polski, natomiast w walce o miejsca w europejskich pucharach ciągle się kotłuje. W podsumowaniu 32. kolejki Ekstraklasy omawiamy następujące tematy: powrót Śląska do ustawień fabrycznych, ofensywne jednostki Jagiellonii, potencjał Rakowa, pragmatyzm Legii oraz mission impossible Puszczy Niepołomice. Zapraszamy do lektury.

REKLAMA

Śląsk Wrocław wrócił do ustawień fabrycznych

Śląsk Wrocław został mistrzem jesieni stosując bardzo prostą, można nawet powiedzieć, że prymitywną, ale bardzo skuteczną taktykę. Zespół Jacka Magiery bronił się bardzo nisko, oddawał rywalom inicjatywę, a z przodu liczył na kontrataki oraz jakość Erika Exposito. W rundę wiosenną Jacek Magiera wszedł z nieco innymi założeniami. Jego zespół miał trochę przesunąć wajchę w stronę ofensywy i nie w każdym meczu być już drużyną reaktywną. Była to o tyle mądra decyzja, że każdy obserwator Ekstraklasy widział ile szczęścia jesienią miał Śląsk i nie trudno było przewidzieć, że trend może się odwrócić, a preferowany styl gry nie gwarantuje powtarzalności.

W ostatnich meczach Śląsk wrócił do tego, co grał jesienią. Efekt? Dwa zwycięstwa. Najpierw z ŁKS-em na wyjeździe (2:1), a w piątek przeciwko Cracovii na własnym stadionie (4:0). Starcie z Pasami było modelowym występem Śląska, gdy ich sposób gry działa. Szybko objęli prowadzenie, a potem korzystali z szybkich ataków, jednocześnie zachowując pełną koncentrację w defensywie. Cracovia, która goniła wynik od 2. minuty oddała tylko 1 strzał celny i nie wykreowała żadnej „dużej okazji” (big chances). Jacek Magiera w kluczowym momencie wrócił do tego, co jego zespół potrafi najlepiej i wcześniej przynosiło punkty.

Śląsk Wrocław 4:0 Cracovia

Z zespołów czołówki Ekstraklasy Jagiellonia ma najwięcej zawodników, którzy potrafią decydować o wyniku

Gdybyśmy mieli wskazać zespoły Ekstraklasy o największym potencjale ofensywnym na pierwszy plan wysunęłaby się Pogoń Szczecin z Grosickim i Koulourisem, Legia z Josue, Gualem i Wszołkiem, Śląsk z Erikiem Exposito, czy Lech z kilkoma gwiazdami w skali naszej ligi. Niemniej jednak, to w teoretycznie nie rzucającej się w oczy Jagielloni jest najwięcej zawodników, którzy potrafią przesądzać o wyniku meczów. Adrian Siemieniec stworzył system, w którym każdy ofensywny piłkarz – dzięki pracy całego zespołu – eksponuje swoje atuty.

Canal+ Sport w serwisie X

W spotkaniu z Koroną Kielce (3:0) dublet ustrzelił napastnik Afimico Pululu. Poprzednie zwycięstwo, czyli mecz z Zagłębiem Lubin (2:1) to oba gole autorstwa Kristoffera Hansena. Regularnie świetne liczby ze środka pomocy dostarcza Nene. Trzecim asystentem ligi jest Dominik Marczuk. Jesienią różnicę robił Bartłomiej Wdowik przy stałych fragmentach gry. Dobre liczby ma również Jesus Imaz. W Jagiellonii Białystok każdy ofensywny piłkarz dokłada cegiełkę, które wspólnie prawdopodobnie złożą się na historyczne dla klubu mistrzostwo Polski.

Jagiellonia Białystok 3:0 Korona Kielce

Raków Dawida Szwargi jeszcze nie umarł

Pomiędzy 31., a 32. kolejką Ekstraklasy najgłośniej było wokół Rakowa, który w oficjalnym komunikacie klubowym poinformował, że po sezonie dojdzie do zmiany trenera. Zwycięstwem z Pogonią Szczecin (2:1) w sobotę zespół Dawida Szwargi wykonał ważny krok, aby utrzymać się w wyścigu o europejskie puchary oraz pokazał, że potrafią jednak grać w piłkę. Medaliki największe problemy zazwyczaj mają przeciwko zespołom dobrze zorganizowanym bez piłki, więc z Pogonią, która stawia w pierwszej kolejności na efektowność i ofensywę mogli skorzystać ze swoich atutów.

Raków mógł się podobać zwłaszcza w pierwszej połowie spotkania. Byli groźni w kontratakach, dobrze budowali akcje wyciągając rywali wyżej i korzystając z wolnej przestrzeni za linią obrony szukając podań na wolne pole, a przy prowadzeniu skutecznie bronili się w niskim bloku. Tego typu spotkań w sezonie Ekstraklasy, gdzie rywal próbuje grać w otwarte karty, częstochowianie mają jednak niewiele. Dawid Szwarga w Rakowie poległ przede wszystkim na ataku pozycyjnym. Mimo to zespół wciąż może wywalczyć awans do eliminacji Ligi Konferencji.

Raków Częstochowa 2:1 Pogoń Szczecin

REKLAMA

Legia Warszawa Goncalo Feio będzie grać pragmatycznie

W niedzielę Legia odniosła arcyważne zwycięstwo nad Lechem w Poznaniu (2:1), które ustawiło ich na pole position w wyścigu o podium. Stołeczna ekipa wygrała po dwóch samobójach rywali, grając w sposób pragmatyczny, ale będąc zespołem lepszym od przeciwnika. Zespół Goncalo Feio szybko objął prowadzenie i realizowała plan kontrolując mecz bez piłki przy nodze. Legia zanotowała tylko 36% posiadania piłki, wymieniła ponad dwa razy mniej podań od przeciwnika (185 do 390) i grała na o wiele niższej celności (70% do 84%). Niemniej jednak, wicemistrzowie Polski dobrze się bronili i nastawili się na kontrataki. Lech nie stworzył żadnej „dużej okazji” (big chance), zanotował mniej kontaktów z piłką w polu karnym od Legii (14 do 18) i oddał tylko 5 strzałów z obrębu szesnastki.

Canal+ Sport w serwisie X

Patrząc na początek pracy Goncalo Feio przy Łazienkowskiej można odnieść wrażenie, że chce on stworzyć zespół dość pragmatyczny. W Motorze Lublin jego pierwszym zadaniem, jakie sobie wyznaczył było poukładanie defensywy i w Legii również wziął sobie za cel, aby zespół przestał tracić bramki. Dla portugalskiego szkoleniowca bardzo ważna jest kontrola meczu – czy to przez posiadanie piłki (jak w meczu ze Śląskiem), czy neutralizując zagrożenie ze strony rywali oddając im futbolówkę i stawiając na organizację gry bez piłki (z Lechem czy z Rakowem).

Lech Poznań 1:2 Legia Warszawa

Puszcza Niepołomice jest już o krok od oszukania przeznaczenia

Przed startem sezonu mało kto dawał im szanse na utrzymanie. Trudno było sobie wyobrazić, że klub z tak skromnym budżetem, nie wyróżniającym się potencjałem kadrowym na tle 1 Ligi, który w dodatku po awansie do Ekstraklasy musiał wyprowadzić się ze swojego stadionu, który był ich dużym atutem będzie w stanie nawiązać równorzędną walkę o utrzymanie z konkurencją. Początkowo Puszcza rzeczywiście miała problemy, ale z czasem udało im się skutecznie zaadaptować do ligi. Od 15. kolejki są ósmym najlepiej punktującym zespołem ligi z dorobkiem 26 „oczek” w 18 meczach. W tym okresie mniej bramek stracił tylko Śląsk Wrocław. Uszczelnienie defensywy było kluczowe w misji utrzymania zespołu w Ekstraklasie, ponieważ w pierwszych 14 kolejkach bramkarz niepołomiczan wyciągał piłkę z siatki aż 30 razy, co było najgorszym wynikiem w lidze.

Puszcza od tego czasu stała się zespołem powtarzalnym i regularnym. Tomasz Tułacz szturmuje Ekstraklasę bazując na stałych fragmentach gry i to się sprawdza. W tej kolejce jego zespół pokonał Wartę Poznań (1:0) po golu strzelonym bezpośrednio z rzutu wolnego przez Michała Walskiego. Przewaga nad Koroną Kielce wynosi już 4 punkty, więc jedno zwycięstwo sprawi, że będą już bezpieczni nie oglądając się na wyniki rywala, a niewykluczone, ze nawet jeśli Puszcza nie poprawi dorobku to i tak utrzyma się w Ekstraklasie.

Puszcza Niepołomice 1:0 Warta Poznań

Co jeszcze wydarzyło się w 32. kolejce Ekstraklasy?

  • Górnik Zabrze tylko zremisował ze Stalą Mielec (1:1), ale nadal trzeba się z nimi liczyć w walce o podium i europejskie puchary.
  • W meczu nie mającym większego wpływu na rozstrzygnięcia do końca sezonu Piast wygrał aż 4:0 z ŁKS-em.
  • Tylko o wyższe miejsca w tabeli grają również Zagłębie i Widzew, ale warto odnotować, że dla zespołu Waldemara Fornalika było trzecie zwycięstwo z rzędu, a dla ekipy Daniela Myśliwca – trzecia kolejna porażka.
  • Ruch przystąpił do poniedziałkowego meczu z Radomiakiem będąc już zdegradowanym po zwycięstwie Puszczy. Zespół Janusza Niedźwiedzia mimo to pokonał wygrał w Radomiu 2:0.
SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,651FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ