Radomiak Radom potwierdził kolejne letnie wzmocnienie – w stylu „radomiakowym”. Nowym zawodnikiem zespołu został Fernand Gouré. 24-letni napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej trafił do Radomia na zasadzie wolnego transferu po wygaśnięciu kontraktu z belgijskim KVC Westerlo i podpisał umowę obowiązującą do 30 czerwca 2029 roku.
Samo ogłoszenie angażu nie jest zaskoczeniem. Już kilkanaście dni temu Szymon Janczyk z Weszło informował, że Radomiak jest blisko sprowadzenia Gouré. To zresztą transfer dość typowy dla radomian z ostatnich lat. Fernand urodził się w Jamusukro i pierwsze piłkarskie kroki stawiał w iworyjskim AS Denguélé. Pod koniec 2020 roku trafił do Maccabi Netanya, gdzie zaczął zbierać pierwsze minuty poza ojczyzną. W Izraelu rozegrał 15 spotkań i strzelił trzy gole, co wystarczyło, by zwrócić na siebie uwagę Westerlo. Belgowie zapłacili za niego pół miliona euro i liczyli, że z czasem dostaną napastnika na wysokim poziomie. Tak się jednak nie stało.
Pobyt w Belgii okazał się dla Gouré bardziej serią wypożyczeń niż realnym budowaniem pozycji w Westerlo. Najpierw trafił do Újpestu i to właśnie na Węgrzech zanotował najlepszy okres w dotychczasowej karierze. W sezonie 2022/23 zdobył 11 bramek i dołożył dwie asysty w 27 występach we wszystkich rozgrywkach. Później było jeszcze wypożyczenie do DAC Dunajská Streda, gdzie w słowackiej lidze i pucharze uzbierał pięć trafień, a następnie wyjechał do FC Zürich.
Radomiak Radom ma nowego napastnika
Pobyt w Szwajcarii okazał się problematyczny. Gouré doznał poważnej kontuzji kolana, która wyhamowała jego karierę na długie miesiące. Do gry wrócił dopiero pod koniec 2025 roku, po szesnastomiesięcznej przerwie. Miniony sezon spędził już z powrotem w Westerlo i od grudnia zanotował 13 występów w pierwszym zespole. Radomiak nie bierze napastnika po świetnym sezonie i nie bierze piłkarza, który w ostatnich miesiącach seryjnie strzelał gole. Daje szansę zawodnikowi, który kilka lat temu kosztował pół miliona euro, ma za sobą udany okres na Węgrzech, coś pokazał też na Słowacji, ale później mocno wyhamował przez uraz i nie zdołał przebić się w Belgii.
W Radomiu mogą jednak uznać, że właśnie na tym polega okazja. Gouré nadal ma dopiero 24 lata, dobre warunki fizyczne i doświadczenie z kilku lig. Jeśli problemy zdrowotne rzeczywiście zostawił już za sobą, Ekstraklasa może być dla niego miejscem do odbudowy. Jeśli tak się nie stanie – współpraca szybko dobiegnie końca. Radomiak Radom lubi takie nieoczywiste ruchy i trzeba mu przyznać, że często trafia.

