GKS Katowice potwierdził kolejny transfer przed startem nowego sezonu PKO BP Ekstraklasy. Do zespołu prowadzonego przez Rafała Góraka dołączył Gabriel Kobylak. 24-letni bramkarz przeszedł do katowickiego klubu na zasadzie transferu definitywnego z Legii Warszawa i podpisał kontrakt obowiązujący do 30 czerwca 2028 roku. Umowa zawiera opcję przedłużenia o kolejne dwanaście miesięcy.
Dla Kobylaka to kolejna próba zbudowania sobie mocnej pozycji w Ekstraklasie, ale już bez łatki zawodnika tylko „na przeczekanie” w dużym klubie. W Legii Warszawa nie doczekał się poważniejszej roli, chociaż wielokrotnie komplementowano jego potencjał. Zbierał doświadczenie na wypożyczeniach, regularnie bronił w Puszczy Niepołomice, później trafił do Radomiaka Radom i właśnie tam przedstawił się szerszemu gronu kibiców. Po powrocie do Legii Warszawa nie udało mu się jednak na dobre przebić do roli numeru jeden. Owszem, dostał swoje minuty, zadebiutował w pierwszym zespole w eliminacjach europejskich pucharów przeciwko Caernarfon Town i w sezonie 2024/25 pojawiał się zarówno w rozgrywkach krajowych, jak i międzynarodowych. Problem w tym, że w Warszawie konkurencja była duża, a Kobylak nie wyglądał na bramkarza, który wzbudza zainteresowanie szkoleniowców stołecznego klubu.
Transfer do GKS-u Katowice może być więc dla niego bardzo sensownym ruchem. Kontuzja Rafała Strączka wzbudzała niepokój przed startem kwalifikacji Ligi Konferencji, a jednocześnie śląski klub z pewnością nie zamierzał wykosztowywać się na wzmocnienie bramki. Gabriel Kobylak to opcja oszczędnościowa, a zarazem wartościowa sportowo.
GKS Katowice skorzysta, Legia Warszawa będzie żałować
Napiszemy więcej – to nieco dziwne, że Legia Warszawa nie miała żadnego pomysłu na ledwie 24-letniego bramkarza. Jeśli Kobylak zacznie regularnie bronić w PKO BP Ekstraklasie i europejskich pucharach, jego wartość rynkowa szybko pójdzie w górę. GKS Katowice potrzebował wartościowego wzmocnienia wartościowej pozycji, Gabriel Kobylak pracodawcy, który będzie miał wobec niego poważniejsze plany niż Legia Warszawa. Każda strona wydaje się więc szczęśliwa z obecnego scenariusza.

