Luis Diaz w Liverpoolu – The Reds wzmacniają skrzydła

Podczas nieobecności Salaha i Sadio Mane, którzy pojechali na Puchar Narodów Afryki Liverpool teoretycznie potrzebował jakościowych skrzydłowych, aby ich zastąpić. W praktyce Jurgen Klopp przeszedł przez ten okres suchą stopą. Z Chamberlainem, Minamino i Gordonem na prawym skrzydle oraz przesuwając na lewą stronę ze środka ataku Diogo Jotę. Wprawdzie Portugalczyk może zagrać na każdej pozycji w ataku, jednak więcej jakościowych alternatyw przyda się trenerowi. W takiej roli – ale nie tylko, bo to też inwestycja na przyszłość – z FC Porto przychodzi Luis Diaz.

Luis Diaz to uosobienie przebojowego skrzydłowego

Kolumbijczyk ma szybkość, dynamikę, zwinność, świetny drybling i ciąg na bramkę. W obecnym sezonie ligi portugalskiej jest trzecim zawodnikiem z największą liczbą udanych dryblingów. Kiedy wchodzi w pojedynek z obrońcą – średnio wygrywa 63% takich starć, co jest przyzwoitym wynikiem biorąc pod uwagę, że na ligowych boiskach to na nim jest skupiona największa uwaga w drużynie Porto i często ma przed sobą kilku rywali. Diaz to obecnie drugi najlepszy strzelec w całej lidze. Z 14 trafieniami ustępuje tylko Darwinowi Nunezowi z Benfici. Dokładając jeszcze 4 asysty oznacza to, że Kolumbijczyk średnio zalicza dokładnie jeden udział przy bramce na spotkanie w trwającym sezonie Primeira Ligi.

Liczba w rubryce asyst mogłaby być jeszcze wyższa, ponieważ tylko Ricardo Horta z Bragi zaliczył więcej kluczowych podań od 25-latka. Luis Diaz to skrzydłowy zarówno efektowny, jak i efektywny. Nie panikuje pod bramką rywala. Ma dobre wykończenie i nie potrzebuje wielu uderzeń, aby umieścić piłkę w siatce. W tym sezonie prawie połowa strzałów leci w światło bramki (41%), a średnio co czwarty/piąty ląduje w siatce. Luis Diaz z zimną krwią pokonuje bramkarza, ale potrafi też dostrzec lepiej ustawionego partnera. Decyzyjność u reprezentanta Kolumbii stoi na wysokim poziomie. Nie zamyka się na jedno rozwiązanie. Nie jest piłkarzem łatwym do rozczytania dla obrońców. Wprawdzie bardzo często ścinając z lewego skrzydła szuka zejścia do prawej nogi, jednak jeśli nie jest to możliwe to potrafi szybko zmienić decyzję. Mimo, że Luis Diaz często przekłada piłkę na prawą nogę to potrafi operować także lewą stopą. W ten sposób strzelił w tym sezonie 3 gole (3 także głową i 8 prawą nogą).

Idealny następca Sadio Mane?

Takiego typu skrzydłowy jest wpisany właśnie w filozofię gry Liverpoolu Jurgena Kloppa. Dla Niemca za gole tak samo odpowiadają zawodnicy grający bliżej linii bocznej w ataku, jak i sam środkowy napastnik. Zadaniem skrzydłowych jest ścinanie do środka i wykorzystywanie wolnych przestrzeni powstałych przez cofanie się w głąb „9-tki”. W trzech ostatnich sezonach to właśnie Salah i Mane byli najlepszymi strzelcami drużyny. W czasie spotkania często to jeden z nich zamiennie wypełnia lukę i staje się środkowym napastnikiem. Luis Diaz z kolei jest skrzydłowym, który lubi trzymać szerokość, więc tutaj pole do pracy ma Jurgen Klopp. W fazie ataku, kiedy ustawienie Liverpoolu przekształca się w piątkę atakujących przez ofensywnie grających bocznych obrońców Kolumbijczyk będzie musiał częściej odnajdywać się bliżej osi boiska.

Luis Diaz jest piłkarzem o charakterystyce bardzo podobnej do Sadio Mane. Obaj uwielbiają wchodzić w pojedynki jeden na jednego, świetnie dryblują, są zwinni i gwarantują gole. Oglądając bramki Kolumbijczyka można zauważyć, że i w tym elemencie ma coś ze swojego przyszłego kolegi z zespołu. Obaj potrafią „przeciągnąć” akcję schodząc do prawej nogi i posłać petardę na bramkę rywala. Sadio Mane w ostatnim czasie nieco zatracił ten atut i nie jest już tak skuteczny. Z kolei przewaga Senegalczyka nad nowym nabytkiem to gra tyłem do bramki przeciwnika, czy praca w pressingu. A ten drugi element wśród napastników mało który trener ceni sobie bardziej niż Jurgen Klopp. Statystyki pressingowe Diaza wyglądają blado, ale można (a chyba nawet trzeba) zrzucić to na karb stylu gry FC Porto.

Przestroga jednego sezonu

O ile pewne zachowania w grze u Luisa Diaza będzie można wypracować, tak fani Liverpoolu mogą mieć pewne obawy, że obecny sezon u 25-latka będzie jednorazowym wystrzałem formy. Kolumbijczyk do Europy trafił w wieku 22 lat i od początku nie wyróżniał się szczególnie w barwach Porto. W poprzednich sezonach dwukrotnie kończył rozgrywki ligi portugalskiej z dorobkiem 6 goli i 5 asyst. Mimo, że przez kontuzje wypadał naprawdę rzadko to w obu sezonach zagrał niewiele ponad połowę minut. W ostatniej edycji Ligi Mistrzów, gdzie Porto dotarło do ćwierćfinału tylko raz w fazie pucharowej Sergio Conceicao wystawił go w wyjściowej jedenastce. Dopiero podczas Copa America, gdzie wspólnie z Messim zdobył najwięcej goli wystrzelił w górę i tą dyspozycję utrzymuje do teraz.

Luis Diaz przychodząc na Anfield nie dostanie miejsca w pierwszym składzie z urzędu. Ba, wygryźć Sadio Mane będzie bardzo ciężko i może przygotować się, że zwykle przez większość meczu będzie grzał ławę i wchodził na końcowe minuty. Niemniej jednak, transfer Kolumbijczyka to nie tylko opcja zabezpieczenia na wypadek kontuzji któregoś ze skrzydłowych, ale także (a może przede wszystkim) myślenie przyszłościowe. Trójka Salah – Mane – Firmino była symbolem Liverpoolu przez ostatnie lata, ale pomału nadchodzi zmiana warty. Wszystkim trzem zawodnikom za 18 miesięcy wygasa umowa z Liverpoolem i wówczas wiek każdego z nich będzie rozpoczynał się od cyfry 3. O ile Salah może odejść tylko w przypadku, gdy obie strony nie dogadają się co do wysokości pensji, tak forma Mane i Firmino od zeszłego sezonu nie jest już tak wysoka i muszą odczuć, że konkurencja na nich naciska. Luis Diaz będzie chciał tę szansę wykorzystać.

Obserwuj autora na Twitterze i Facebooku

REKLAMA
Paweł
Paweł
W szeregach Mistrzów od czerwca 2019. Najczęściej piszę o Premier League, ale od czasu do czasu staram się też podejmować inne tematy. Fan Arsenalu. Burnley - Watford to najlepszy sposób na spędzenie piątkowego wieczoru.
PODOBNE
REKLAMA
101,778FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ