Iga Świątek nie zwalnia tempa. Ukrainka rozbita 6:2, 6:0

Iga Świątek rozpoczęła turniej w Rzymie od jasnego sygnału. Deklasacja 6:0, 6:0 pokazała, że królowa Rzymu ma ochotę trzeci rok z rzędu wygrać zawody w stolicy Włoch. Co więcej, w walce o końcowy sukces odpadły takie zawodniczki jak Sabalenka, Pegula, Jabeur oraz Garcia. Każdy inny scenariusz niż wygrana Polki byłby sporą niespodzianką, ale zarazem generował olbrzymią presję względem Igi. Jej przeciwniczką w walce o 4. rundę była Ukrainka Lesia Tsurenko.

REKLAMA

Wolny start, potem Iga w trybie walca

Pojedynek zapowiadał się na jednostronną demolkę, jednak Ukrainka niespodziewanie zaskoczyła Polkę, wygrywając 2 pierwsze gemy. Widzowie mógli przecierać oczy ze zdumienia, obserwując jak Tsurenko przełamuje serwis Świątek. Lesia miała swoje 5 minut (dosłownie). Niekorzystny początek Igi nie wybił jednak jej z równowagi i szybko odnalazła swój rytm. W dalszej części pierwszego seta już tylko Świątek wygrywała gemy. Musiała jednak ciężko pracować, absolutnie nie był to spacerek, jakiego mogliśmy się spodziewać. Owszem, z minuty na minutę Iga rozkręcała się, ale przeciwniczka nie oddawała łatwo punktów.

Na początku drugiego seta, Tsurenko prowadziła 30:0 i wydawało się, że znowu może przełamać Świątek. Polka zdołała jednak wrócić do gry. Kilka chwil później prowadziła już 3:0. Iga bezwzględnie wygrywała te decydujące piłki, ale oddajmy Ukraince, że dzielnie szukała swoich szans. Nie pękła przez liderką światowego rankingu, nie oddała tego spotkania. Ostatecznie jednak, mimo sporej determinacji zdołała ugrać ledwie 2 gemy. Świątek znów pokazała swoją klasę i melduje się w kolejnej rundzie. Bądźmy uczciwi, Polka w Rzymie jest klasą sama dla siebie.

źródło: twitter/DawidZbik

Świątek – Tsurenko 2:0 (6:2, 6:0)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,652FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ