Czy Greenwood ma jeszcze czego szukać w United?

Mason Greenwood swego czasu został uznany za jednego z najbardziej utalentowanych piłkarzy z Wysp Brytyjskich. Anglika wynoszono na piedestał razem z zawodnikiem z niebieskiej części Manchesteru, Philem Fodenem. Kariery obu poszły jednak w zupełnie innych kierunkach. Wychowanek City przez lata wspinał się w hierarchii ulubieńców Pepa Guardioli, a dziś wyceniany jest na 110 milionów euro. Wychowanek United tymczasem nie grał w piłkę przez półtora roku. Do gry wrócił dopiero w hiszpańskim Getafe, a dziś wyceniany jest na 7.5 mln euro.

REKLAMA

Greenwood był bohaterem mediów, ale nie z powodu wybitnych występów

Złote dzieci angielskiej piłki nie były takimi grzecznymi chłopcami, na jakich kreowały ich kluby. Mason i Phil podczas dawno już zapomnianej przez nas pandemii, nie zachowywali się, jakoby ich przepisy kwarantanny dotyczyły. Podczas pierwszego powołania do reprezentacji Anglii, zaprosił wraz ze swoim kolegą damskie towarzystwo do hotelu. Greenwood systematycznie spóźniał się, nie przestrzegał przepisów pandemicznych, a chronił go przed mediami fan jego talentu — Ole Gunnar Solskjaer. Od tego momentu kariera Fodena przybrała jednak poprawny kierunek, a pomocnik City został ukierunkowany przez Pepa Guardiolę. Greenwood zaś… wpakował się w jeszcze większe problemy.

Jego ówczesna (i obecna!) dziewczyna, z którą ma nawet dziecko, oskarżyła go o napaść na tle seksualnym oraz groźby pozbawienia życia. Kobieta opublikowała w sieci dowody jego przewinień, po których na piłkarza spadła fala krytyki. Finalnie jednak… ukochana wycofała zarzuty i zdecydowała się związać przyszłość ze swoim „oprawcą”. Sama sytuacja jest kuriozalna i była wałkowana przez wszystkich już wielokrotnie. Nie skupiajmy się więc specjalnie na jej analizowaniu. Przypomnijmy tylko, że Mason od razu został przez klub zawieszony, co trwało od połowy sezonu 2021/22 do 2023/24, gdy do gry wrócił, ale już jako piłkarz Getafe. W chwili aresztowania nie miał 21 lat, ale uzbierał aż 129 występów w pierwszej drużynie.

Odbudowanie kariery w Getafe, gdzie jest traktowany specjalnie

Zdaniem mediów Erik ten Hag bardzo chciał przywrócić piłkarza do składu (co zrobił z Antonym, skala jego oskarżeń jest jednak inna). Część kibiców wyrażała jednak swój sprzeciw w social mediach. Także żeńska drużyna miała protestować przeciwko takiej decyzji. Klub zarządzany latem jeszcze przez rodzinę Glazerów nie chciał narazić się na straty wizerunkowe i nie zgodził się na to. Greenwoodowi postanowiono pozwolić odejść, aby się w spokoju, z dala od mediów odbudował formę i udowodnił, że dalej prezentuje dobry poziom sportowy. Został więc wypożyczony do średniaka LaLigi – Getafe. Hiszpański zespół także się mocno zabezpieczył w sprawie przyszłości piłkarza. Płaci mu niewielką część pensji, uzyska 20% z jego następnego transferu, lub może samemu zapłacić 80% uzgodnionej wyceny zawodnika.

źródło: Getafe C.F. w serwisie X

Z drugiej strony prawie nikt nie udziela tam wywiadów w sprawie Anglika. Sam piłkarz cały czas nie odniósł się do tej sprawy i działa incognito w social mediach. Dopiero 14 lipca 2023 roku po ponad roku opublikował na nich pierwszy post, w którym pokazał swoje, swojej dziewczyny, oraz ich dziecka dłonie. Od tego momentu opublikował 14 postów, z czego wszystkie mają zablokowaną sekcję komentowania — oprócz tych wspólnie wstawionych z klubem. A w zasadzie prawie wszystkie, ponieważ już w ostatnim rozpoczął kolejny etap przywracania siebie do życia. Możliwość jego komentowania dostali jego wspólni znajomi. Znalazły się tam same pozytywne wiadomości od jego żony, kolegów z drużyny oraz byłych piłkarzy Manchesteru United. Od pierwszego dnia i momentu, w którym pojawił się w klubie, wiedziałem, że to fantastyczny piłkarz. Małymi krokami osiągnie szczyt swoich umiejętności. Traktowaliśmy go od początku bardzo dobrze i teraz to owocuj — powiedział w grudniu Pepe Bordalas, trener Getafe.

W Hiszpanii nie wszyscy cieszą się z pobytu Greenwooda

Można było się spodziewać ataków w stronę piłkarza i one rzeczywiście się wydarzyły. Już w debiutanckim spotkaniu przeciwko Osasunie kibice drużyny przeciwnej śpiewali obraźliwe przyśpiewki w jego kierunku. Także takie, w których życzyli mu śmierci.

Kibice Getafe jednak szybko polubili swojego nowego zawodnika, zwłaszcza iż daje on konkrety. W 25 spotkaniach miał on udział przy 12 trafieniach swojego zespołu. Są to naprawdę dobre liczby, zważywszy na długi rozbrat z piłką, a także defensywny styl gry zespołu. Jednak niektórzy jego koledzy, a w zasadzie ci byli, niezbyt pozytywnie zapatrywali się w rywalizowanie z nim na boisku.

Do nich należy Jude Bellingham, który w poprzednim roku zdaniem trenera Bordalasa, doradzał Masonowi transfer do Hiszpanii. Gwiazdor Realu Madryt podczas ich spotkania miał nazwać go „gwałcicielem”. Jego rodak był na to wściekły i kazał sędziemu w pomeczowym raporcie zapisać te słowa. Z ich tytułu konsekwencje cały czas mogą dopaść Bellinghama, wobec którego władze ligi miały nawet zatrudnić ludzi od odczytywania ruchów warg. Po meczu do sprawy odniósł się trochę wymijająco trener Getafe: Jedyne, co mogę powiedzieć, to poprosić o szacunek dla Masona Greenwooda, bo to naprawdę świetny chłopak. To człowiek, który szanuje wszystkich wokół i prezentuje nienaganną postawę.

Co z Greenwoodem? Wróci do Manchesteru czy nie? Media piszą jedno… ale nowy inwestor z klubu mówi drugie!

Od kilku miesięcy, podczas których napastnik notuje dobre występy w Hiszpanii, cały czas jest łączony z olbrzymimi markami. Są to jednak klubu spoza Wysp Brytyjskich. Tam bowiem kibice są na tyle impulsywni, że mogliby popełnić jakieś głupstwo wobec piłkarza, który nie zgodnie z prawem nie jest skazany za żaden czyn. Zdaniem mediów Manchester United bardziej chciałby go sprzedać za okolice 40 milionów do Barcelony lub Atletico Madryt, niż się narażać. Zwłaszcza że jego kontrakt wygasa w 2025 roku. Z drugiej strony wymowne słowa powiedział sir Jim Ratcliffe, który dopiero co oficjalnie przejął część udziałów w klubie. Przyznał, że nie zamierza skreślać Greenwooda i zamierza „zrozumieć fakty, a nie szum medialny”.

Fakty są takie, że wyrok skazujący nie zapadł. Tak samo jak w przypadku Antonego, który był w tym sezonie przez krótki okres odsunięty od zespołu. Tak samo sytuacja miała się niedawno z Thomasem Parteyem z Arsenalu, którego była partnerka, także opublikowała w internecie „dowody”. Ghańczyk jednak dalej grał, pomagał swojej drużynie w walce o mistrzostwo Anglii. A zresztą dalej to robi, tyle że w obecnym sezonie — o ile nie jest kontuzjowany. Czy został przez kogoś skreślony? Nie. Tak samo było z Benjaminem Mendym, który został odsunięty od składu City dopiero przy aresztowaniu przez śledczych.

REKLAMA

A czy Mason Greenwood w ogóle by się przydał w Manchesterze?

Pytanie kluczowe i bardzo prosta odpowiedź — oczywiście, że tak. Patrząc się na słabą postawę ofensywy w obecnym sezonie to nawet taki Greenwood, który nie grał przez długi czas. byłby w niej wyróżniającym się graczem. Byłby w niej jedynym obunożnym zawodnikiem, który może zagrać na każdej pozycji. Skrzydło, gra na 9 – mu to nie robi. On wszędzie byłby lepszy niż chociażby taki Antony czy Martial. Dodatkowo nie wpłynąłby na FFP. z którym klub ma olbrzymie problemy. To właśnie przez zasady Finansowego Fair Play klub nie ściągnął nikogo zimą, a także musiał zrezygnować z wypożyczonego Reguilona. Media już donoszą, że letni budżet może nie zbliżyć się do nawet stu milionów euro!

Przy sporym zapotrzebowaniu w ataku, a także chęciach sprzedaży wielu graczy, czy odejściach, chociażby Martiala, któremu wygasa kontrakt, to przyda się ktoś, kto tych graczy zastąpi. Także przy problemach z rejestrowaniem piłkarzy przyda się powrót takiego piłkarza. Przepisy są takie, że do rozgrywek trzeba zgłosić kilku piłkarzy wychowanych w angielskich klubach, a także w samym United. To właśnie między innymi z tego powodu zatrudniono Masona Mounta, a nie kogoś innego — bo wychował się on w Chelsea.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,603FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ