Liverpool traci punkty z Fulham! Czerwona kartka Robertsona

Dziś na Anfield przyjechała drużyna, która ma status jednego z czarnych koni tego sezonu. Po zremisowaniu z Arsenalem mieli oni chrapkę, by zabrać punkty również Liverpoolowi. Misja zakończyła się sukcesem, choć przy kilku kontrowersjach. Z boiska spokojnie mógł wylecieć Pereira, ale tak się nie stało. Czerwony kartonik obejrzał za to Robertson, co sprawiło, że mecz stał się bardzo otwarty. Pomimo remisu, Liverpool wciąż ma dość sporą przewagę w tabeli. W zanadrzu mają jeszcze zaległy mecz z Evertonem. Derbowe starcie zostało przełożone, ze względu na szalejący w Anglii Orkan Darragh.

Kontrowersji nie zabrakło

Już w pierwszej minucie spotkania doszło do kontrowersji. Issa Diop trafił nogą Robertsona powyżej wysokości kolana. Sędzia pokazał mu żółtą kartkę, a Liverpool nie krył swoich obiekcji, co do decyzji arbitra. Od początku było widać, że obie drużyny są bardzo zdeterminowane, by wieść prym. Mecz był bardzo otwarty, a w związku z tym piłkarze często uciekali się do fauli, aby zatrzymać akcję rywala. Zdecydowanie największą kontrowersją tego meczu był faul Andreasa Periery – późniejszego zdobywca gola – na Gravenberchu. Brazylijczyk nastąpił na nogę swojego rywala powyżej stawu skokowego, ale sędzia znów zdecydował się jedynie na żółty kartonik.

REKLAMA

Kluczową sytuacją w tym meczu był faul Robertsona, po którym Szkot musiał zejść pod prysznic. Obrońcy Liverpoolu ździebko się zagapili, otrzymali piłkę za plecy i zmuszeni byli gonić swoich rywali. Z interwencją spóźnił się Robertson, wpadł w Wilsona i zobaczył czerwoną kartkę. Pokłosiem tego była zmiana systemu. Arne Slot zmienił formację swojej ekipy, przechodząc na trójkę z tyłu. Liverpool zdołał odpowiedzieć na początku drugiej połowy. Salah dośrodkował piłkę w kierunku długiego słupka, a Gakpo wykorzystał dobrą sytuację i strzelił wyrównującą bramkę.

Iwobi & Robinson — zabójczy duet

Kapitalnie się dziś rozumieli Robinson oraz Iwobi. Współpraca tych dwóch zawodników przyniosła Fulham dwa gole. Najpierw, gdy Nigeryjczyk mądrze wypuścił Robinsona i Amerykanin posłał dośrodkowanie w kierunku długiego słupka, gola strzelił Pereira. Nie inaczej było przy golu Muniza. Analogiczna sytuacja, lecz tym razem Robinson zamiast dośrodkowania użył płaskiego podania, po którym Muniz wpakował piłkę do bramki. Nie jest to sytuacja bezprecedensowa. Ci dwaj piłkarze dobrze się rozumieją od początku sezonu. Są również liderami zespołu. Przełożenie ich kapitalnej formy można zauważyć zarówno w indywidualnych statystkach, jak i w tabeli. Bo Fulham jest jednym z pozytywnych zaskoczeń tego sezonu.

Jeden błąd zniekształcił cały dobry występ

Wiele osób zastanawiało się, jak poradzi sobie w tym meczu Jorge Cuenca. Był to dla niego pierwszy występ w podstawowej jedenastce Fulham w Premier League. Przez cały mecz spisywał się bardzo dobrze. Asekurował Robinsona, pomagając mu przy zatrzymaniu Salaha. Wygrywał pojedynki z rywalami, był pewną postacią w obronie drużyny Marco Silvy. Podobnie jak jego kolega ze środka obrony, Issa Diop. Lecz wszystko zostało zaprzepaszczone, kiedy zbyt łatwo dali się ograć Diogo Jocie. Portugalczyk bez żadnych problemów obrócił się w stronę bramki, wziął na zamach Cuencę i zdobył wyrównującego gola.

Bardzo produktywne wejście zaliczył Jota. Ledwo, co powrócił po kontuzji, a już pokazał Slotowi, że formy my nie brakuje. Od kiedy tylko wszedł na boisko to zaczęło się pieklić pod bramką Bernda Leno. Pomimo gry w dziesiątkę przez siedemdziesiąt minut, Liverpool potrafił się odgryźć rywalowi. Swój jubileusz miał dziś Salah. Asystował przy bramce Gakpo, tym samym zapisując swoją setną asystę w barwach The Reds.

Liverpool — Fulham 2:2 (Gakpo 47′, Jota 86′ – Pereira 11′, Muniz 76′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    108,834FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ