Raków Częstochowa kontynuuje przebudowę kadry po sezonie 2025/2026. Klub oficjalnie potwierdził już odejścia Iviego Lópeza, Oliwiera Zycha i Zorana Arsenicia. Każdy z tych przypadków jest inny, ale niewątpliwie odgrywali oni istotną rolę w zespole Marka Papszuna i jego następców.
Największy ciężar symboliczny ma oczywiście rozstanie z Ivim Lópezem. Hiszpan trafił do Rakowa we wrześniu 2020 roku i przez długi czas był kimś więcej niż tylko ofensywnym pomocnikiem. Był twarzą najlepszych momentów tego projektu. W 171 meczach strzelił 62 gole i zanotował 39 asyst, a z klubem zdobył mistrzostwo Polski, trzy wicemistrzostwa, dwa Puchary Polski i dwa Superpuchary. Raków poinformował jednak, że jego kontrakt nie zostanie przedłużony. To nie jest decyzja łatwa emocjonalnie, ale sportowo trudno udawać, że nie miała podstaw. Ivi po ciężkiej kontuzji nie wrócił już do regularności z najlepszego okresu. Nadal potrafił dać błysk, nadal miał jakość w nodze, ale Raków najwyraźniej uznał, że nie może dłużej budować ofensywy wokół nazwiska i wspomnień. To pożegnanie legendy, ale też decyzja klubu, który próbuje iść dalej.
Raków Częstochowa traci bramkarza
Inny charakter ma odejście Oliwiera Zycha. 21-letni bramkarz był w Rakowie tylko wypożyczony z Aston Villi. Początek miał trudny, długo przegrywał rywalizację z Kacprem Trelowskim, ale z czasem wywalczył miejsce w składzie. Łącznie rozegrał dla częstochowian 29 spotkań i zachował dziewięć czystych kont. Po zakończeniu sezonu wróci do Birmingham, choć wiele wskazuje na to, że nie zostanie tam na dłużej. Sam zawodnik mówił już o planie kolejnego wypożyczenia do mocniejszej ligi, a w grze mają być kierunki angielskie i niemieckie. W Rakowie pozostaje co prawda Kacper Trelowski, ale niewykluczone, że klub poszuka wzmocnień bramki.
Wcześniej Raków potwierdził także rozstanie z Zoranem Arseniciem. Chorwat spędził w Częstochowie pięć lat, rozegrał 149 meczów i wielokrotnie wyprowadzał drużynę z opaską kapitana. Podobnie jak Ivi, odchodzi po wygaśnięciu kontraktu. To kolejny zawodnik mocno kojarzony z erą Marka Papszuna, mistrzostwem Polski i europejskimi wieczorami Rakowa.
Na tym lista ruchów może się jednak nie skończyć. Znakiem zapytania pozostaje Paweł Dawidowicz, który zimą podpisał krótką umowę do końca czerwca 2026 roku z opcją przedłużenia. W jego przypadku sytuacja zależy od decyzji klubu i samego piłkarza. Jeżeli Raków nie uruchomi opcji, reprezentant Polski również opuści Częstochowę po zaledwie kilku miesiącach. To w tym momencie najbardziej prawdopodobny scenariusz.

AUTOREKLAMA
Napisaliśmy własną książkę!
48 reprezentacji, 48 historii i futbol w stylu Mistrzów Polski.
Największym potencjalnym transferem wychodzącym może być natomiast Jonatan Braut Brunes. Norweg ma ważny kontrakt do czerwca 2028 roku, więc Raków nie jest pod ścianą, ale temat jego odejścia wraca od wielu miesięcy. Już wcześniej pojawiały się informacje o zagranicznym zainteresowaniu, a sam zawodnik miał rozważać zmianę otoczenia. Dla Rakowa byłaby to zupełnie inna sytuacja niż w przypadku Iviego czy Arsenicia — nie pożegnanie po końcu kontraktu, tylko próba spieniężenia jednego z najcenniejszych zawodników kadry.
