Lech na prostej drodze do mistrzostwa? 5 wniosków po 26. kolejce Ekstraklasy

„Liga zimowa” już za nami. Rozpoczęła się kalendarzowa wiosna, teraz czeka nas dwutygodniowa przerwa ze względu na zgrupowanie reprezentacji, więc można uznać, że zakończył się zimowy etap sezonu. Po 26. kolejce Ekstraklasy standarodowo omawiamy szerzej 5 wybranych tematów: Lech na drodze po tytuł, wartość skutecznego napastnika dla Wisły Płock, syreny alarmowe w Radomiu, Widzew na zero z przodu oraz powolne kroki do przodu Legii.

Lech spędzi przerwę na kadrę jako wyraźny faworyt do tytułu

Przed startem obecnego sezonu Ekstraklasy nie mieliśmy wyraźnego faworyta do zdobycia mistrzowskiego tytułu, ani przez długi czas takowy się nie wyklarował. Po kilku kolejkach rundy wiosennej Jagiellonia wyraźnie wysunęła się na prowadzenie, mając ponad 60% szans na tytuł według algorytmów stosowanych przez Piotra Klimka, na które często się powołujemy. Obecnie prawdopodobieństwo zdobycia mistrzostwa Polski przez Lecha Poznań wynosi 64,2% i jest najwyższym wskaźnikiem dla danego zespołu na jakimkolwiek etapie sezonu.

REKLAMA

Co więcej, zespół Nielsa Frederiksena wydaje się być na fali wznoszącej. W meczu z Bruk-Betem rozegrał koncert. Już w 37. minucie wysunął się na trzybramkowe prowadzenie. Łącznie oddał 26 strzałów, z czego 9 celnych, stworzył 6 „dużych szans” (big chances), a wskaźnik goli oczekiwanych wyniósł 3,27 xG. Oczywiście, grali u siebie z ostatnią drużyną tabeli, ale obecny sezon pokazuje, że w Ekstraklasie nie ma drużyn, z którymi zwycięstwa przychodzą łatwo. W wywiadzie w przerwie spotkania dla Canal+ Sport pomocnik Bruk-Betu, Maciej Ambrosiewicz powiedział, że chyba jeszcze nigdy nie grał na drużynę, która ma tyle jakości. To właśnie indywidualna jakość w połączeniu z jasno sprecyzowanym i dobrze wytrenowanym sposobem gry sprawia, że przed ostatnim etapem sezonu Kolejorz stał się wyraźnym faworytem do mistrzostwa Polski.

Lech Poznań 4:1 Bruk-Bet Termalica Nieciecza

Wisła Płock punktuje, gdy ma skutecznego napastnika

Wisła Płock przerwę zimową spędziła jako lider tabeli, natomiast liczba punktów mogłaby być jeszcze wyższa, gdyby nie uraz Łukasza Sekulskiego, który we wrześniu, przez uraz, wypadł z gry na trzy mecze, a czwarty rozpoczął na ławce rezerwowych. Nafciarze w trzech spotkaniach ligowych zdobyli dwa punkty oraz odpadli z Pucharu Polski. Rundę jesienną 35-latek zakończył z dorobkiem 8 goli, co plasowało go w czołówce najlepszych strzelców Ekstraklasy, mimo że występuje w zespole o defensywnym usposobieniu, nie kreującym napastnikowi wielu sytuacji.

Wiosną Łukasz Sekulski jeszcze ani razu nie trafił jednak do siatki, więc nie może też dziwić, że wyniki Wisły Płock się pogorszyły (zwłaszcza, że defensywa nie jest już tak szczelna). Niemniej jednak, w dwóch ostatnich meczach zespół Mariusza Misiury się podniósł i odniósł zwycięstwa z Cracovią (2:1) i Jagiellonią (2:1). W minionej kolejce oba gole dla Płocczan zdobył Deni Juric, a przed tygodniem raz trafił do siatki. Co więcej, w jedynym pozostałym wygranym meczu zespołu w tej rundzie, z Rakowem, również trafił do siatki. W pozostałych spotkaniach natomiast nie strzelał bramek. Korelacja jest więc widoczna jak na dłoni. Jeśli napastnik trafia do siatki, Wisła wygrywa. Deni Juric do zespołu dołączył dopiero we wrześniu, już w trakcie sezonu, więc można było się spodziewać, że jeśli zacznie odgrywać ważną rolę to dopiero na wiosnę. Tak też się stało i dzięki temu beniaminek z Płocka nadal jest w grze o europejskie puchary.

Jagiellonia Białystok 1:2 Wisła Płock

W Radomiu muszą wybrzmieć syreny alarmowe

Jeszcze przed rozpoczęciem rundy wiosennej, w trakcie okresu przygotowawczego, kibice Radomiaka mogli mieć poczucie, że od czterech lat – gdy zespół jako beniaminka Ekstraklasy prowadził Dariusz Banasik – nie było tak dobrze. Jesień zakończyli zdobyciem 10 punktów w ostatnich 5 meczach, co wówczas potwierdzało przeczucia, że w osobie Goncalo Feio zatrudnili znakomitego fachowca. Radomiak zimował na 8. miejscu w tabeli, z 6-punktową przewagą nad strefą spadkową oraz z dwoma „oczkami” straty do strefy europejskich pucharów. Fani mieli więc podstawy, aby bardziej niż martwić się walką o pozostanie w lidze, patrzeć w górę tabeli i realnie marzyć o europejskich pucharach.

Runda wiosenna dla Radomiaka układa się jednak bardzo słabo. Goncalo Feio po raz kolejny nie wytrzymał i po kolejnej aferze postanowił rozwiązać kontrakt. Jego miejsce zajął asystent, Kiko Ramirez, ale po porażce z Piastem (1:3) media spekulują, że w trakcie przerwy reprezentacyjnej dojdzie do zmiany szkoleniowca, ponieważ występ w Gliwicach był fatalny, zwłaszcza w organizacji gry defensywnej. W rundzie wiosennej gorzej od Warchołów punktuje tylko Bruk-Bet, a przewaga nad strefą spadkową stopniała już do tylko trzech punktów. Nadzieją dla Radomiaka może być fakt, że teraz murawy powinny już bardziej sprzyjać grze w piłkę, a ich zespół jest do tego stworzony, więc powinno grać się im łatwiej. Niemniej jednak, jeśli któraś drużyna ma sprawić, że i Legia, i Widzew utrzymają się w Ekstraklasie to najprędzej będzie to Radomiak.

Piast Gliwice 3:1 Radomiak Radom

REKLAMA

Widzew musi zacząć strzelać

76 minut czekali kibice zgromadzeni w Sercu Łodzi na pierwszy strzał swoich ulubieńców w meczu z Górnikiem Zabrze. Na pierwszy celny się nie doczekali. To był już drugi mecz z rzędu, w którym Widzew nie oddał uderzenia w światło bramki, ale z obu spotkań zdołał wyciągnąć punkt. Początki Aleksandara Vukovicia są więc dwuznaczne. Z jednej strony jego zespół dobrze się broni, w trzech meczach stracił jednego gola, ani razu nie przegrał i zdobył 5 punktów. Z drugiej, kreuje bardzo mało sytuacji. RTS ciągle pozostaje w strefie spadkowej, ma punkt straty do bezpiecznego miejsca, natomiast aby wydostać się na powierzchnię potrzebne są zwycięstwa, a przy tak małej liczbie zdobywanych bramek będzie o nie trudno.

Aleksandar Vukovic być może wyszedł z założenia, że ustabilizuje defensywę (w tym celu zmienił ustawienie na trzech stoperów i wahadłowych), a z przodu przy indywidualnej jakości zawodników powinno coś wpadać. W końcu Widzew na wzmocnienia do ofensywy wydał ogromne w skali polskiej piłki pieniądze. Nowy trener postawił także na stabilizację w składzie i we wszystkich trzech meczach wystawił taką samą jedenastkę, w której widzi miejsce dla tylko trzech ofensywnych piłkarzy – Frana Alvareza, Emila Kornviga i Sebastiana Bergiera. Rekordowy transfer Ekstraklasy, Osman Bukari nie zagrał jeszcze ani minuty. Andi Zeqiri dwa razy wszedł z ławki, a Mariusz Fornalczyk tylko raz. Jeśli Widzew ma się utrzymać to Vuko musi wyciągnąć więcej z ofensywy, którą ma do dyspozycji.

Widzew Łódź 0:0 Górnik Zabrze

Legia odbiła się od dna, ale wciąż daleko do ideału

Legia Warszawa wreszcie wydostała się nad strefę spadkową i trzeba przyznać, że zrobiła to zasłużenie. Remisując na Łazienkowskiej z Rakowem Częstochowa (1:1) przedłużyli serię bez porażki do siedmiu spotkań. Poza zmianą ustawienia Legia po przyjściu Marka Papszuna nie zmieniła się drastycznie. Nadal wśród pozytywów możemy wyróżnić, że nie pozwalają rywalom na kreowanie wielu sytuacji (w ostatnich meczach bramki tracą po stałych fragmentach gry) i są dobrze zorganizowani bez piłki, natomiast jako ograniczenia wymienić kreatywność w ataku pozycyjnym, brak nieszablonowych zagrań i piłkarzy, którzy zrobiliby indywidualną przewagę. Największą różnicę widać jednak w mentalności drużyny. Gdy pod koniec jesieni tracili pierwsi bramkę, nie potrafili się podnieść, natomiast w tej rundzie już kilka razy odrabiali straty (mecze z Arką, Jagiellonią, Radomiakiem i Rakowem).

Jak na zespół, który walczy o utrzymanie Legia gra dobrze, momentami nawet bardzo dobrze. Ma podstawy, które na przestrzeni całego sezonu sprawiają, że zespół nie musi martwić się o utrzymanie w postaci dobrej organizacji w grze bez piłki, odpowiedniej intensywności w pressingu i reakcji na stratę. Niemniej jednak, jak na standardy i ambicje klubu – nadal sporo brakuje, aby można było użyć słowa „dobrze” określając grę zespołu. Legioniści opierają się na prostym sposobie gry, opartym często na dalekich podaniach, a w atakach pozycyjnych głównym pomysłem na tworzenie sytuacji są dośrodkowania. Legia natomiast chce dominować na krajowym podwórku, a do tego potrzebuje bardziej ambitnego sposobu grania.

Legia Warszawa 1:1 Raków Częstochowa

Co jeszcze wydarzyło się w 26. kolejce Ekstraklasy?

  • W świetnej formie jest Motor Lublin, który wygrał z Zagłębiem Lubin (1:0). Zespół Mateusza Stolarskiego w ostatnich 5 meczach zdobył 13 punktów i chyba można napisać, że wypisał się z walki o utrzymanie.
  • Znowu blisko strefy spadkowej znalazła się Pogoń Szczecin. Portowcy przegrali 26. kolejce Ekstraklasy z Lechią Gdańsk i dali się jej wyprzedzić w tabeli.
  • Do strefy spadkowej spadła natomiast Arka Gdynia. Zespół Dawida Szwargi powrócił do przegrywania na wyjazdach i z Kielc wyjechał z wynikiem 0:3. Dla Korony było to ważne zwycięstwo, aby oddalić od siebie zagrożenia spadkiem.
  • Cracovia przerwała serię 6 meczów bez zwycięstwa pokonując u siebie GKS Katowice (1:0). Mecz nie porwał, a zwycięskiego gola Pasy zdobyły po rzucie karnym.
SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    145,577FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ