Niedawno wrócił do gry, a teraz Lech przedłużył z nim kontrakt

Po informacjach podanych przez dziennikarza portalu Meczyki.pl Dawida Dobrasza oraz dziennikarza TVP Sport Maksymiliana Dyśkę było jasne, że to wydarzenie jest kwestią czasu. Lech Poznań w końcu oficjalnie potwierdził przedłużenie kontraktu z Radosławem Murawskim. Pomocnik związał się z klubem do 2028 roku.

Trwał mecz z Legią Warszawa, kiedy na zegarze stadionu przy Bułgarskiej wybiła 79. minuta. Wtedy nastąpił moment przełomowy dla poznańskiego zespołu, a przede wszystkim dla jednego zawodnika, który stał w strefie zmian. Jak możecie się domyślić, chodzi o Radosława Murawskiego. Minął niemal rok, odkąd doświadczony pomocnik wybiegł na boisko. Uraz mięśnia przywodziciela okazał się poważniejszy niż początkowo się wydawało i potrzebne były dwie operacje. Gdyby nie ta komplikacja, piłkarz wróciłby do gry jeszcze w poprzedniej rundzie.

REKLAMA

Miałem trudny moment, straciłem rok grania. Jestem jednak szczęśliwy, że cały czas miałem wsparcie całego klubu. Szefostwa, pracowników, a także oczywiście sztabu szkoleniowego i drużyny. Nie było żadnego dnia, żebym czuł, że zwątpili we mnie, że chcą zrezygnować. Wręcz po tym, jak się wydarzyło nieszczęście i był potrzebny zabieg, to dostałem zapewnienie, że rozpoczniemy rozmawiać o nowym kontrakcie. I to było dla mnie wspaniałe uczucie. Jedno to oczywiście słowa, a drugie czyny. Ale po tym, kiedy musiałem mieć drugi zabieg i szła ta rehabilitacja trochę wolniejszym tempem, klub wciąż obstawał przy swoim. Doszliśmy zresztą do porozumienia bardzo szybko. Mi na tym też zależało, bo czuję się tutaj bardzo dobrze, jakbym był w domu – dzielił się odczuciami Radosław Murawski. 

Czy przedłużenie kontraktu z Radosławem Murawskim ma sens?

Problemy zdrowotne 32-latka sprawiły, że w linii pomocy Kolejorza trochę się namieszało. Na pozycję defensywnego pomocnika został przesunięty Antoni Kozubal, ściągnięto też na wypożyczenie Timothy’ego Oumę. Ten pierwszy potrzebował więcej czasu na przystosowanie się do nowej roli, z kolei Kenijczyk nigdy nie zapracował na miano pewniaka do wyjściowej jedenastki przez swoją niesubordynację oraz chwiejną formę. Po rundzie jesiennej głównym tematem w kontekście wzmocnień w Kolejorzu było obsadzenie właśnie tego miejsca na boisku. 

Z utęsknieniem wyczekiwano powrotu Murawskiego, który jednak ostatecznie pomoże drużynie dopiero na ostatnim etapie rozgrywek – w momencie, kiedy Poznaniacy odnaleźli sposób na organizację środka pola.

Trzeba jednak zastanowić się nad sensownością podpisania nowej umowy z zawodnikiem. Tak poważne kontuzje i długie przerwy od grania nigdy nie wpływają dobrze na piłkarzy, ale szczególnie tyczy się to tych starszych. Możliwości fizyczne spadają i pewną tajemnicą jest to, jak dany gracz odnajdzie się po rozłące z graniem.

Jak podawał dziennikarz Weszło Aleksander Rachwał Lech oparł swoją decyzję na kilku przekonaniach. Przede wszystkim Murawski wyznaczył nowy standard defensywnego pomocnika, jakiego chce mieć w swojej kadrze Kolejorz. Profil pomocnika służy więc podczas poszukiwania nowych nabytków. Ponadto wychowanek Piasta Gliwice lideruje szatni i odpowiada za atmosferę w niej, toteż ważne dla klubu są jego cechy wolicjonalne. Ostatecznie nikt nie wątpi w jego zaangażowanie, nawet jeśli w kolejnym sezonie przybędzie dla niego konkurent. Latem w Poznaniu zamierzają bowiem wzmocnić centralną formację.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    146,460FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ