Oba półfinały wyglądały, jakby miały być najpyszniejszym daniem w najlepszej restauracji świata. Głównym daniem określano mecz Francja – Hiszpania, bo przecież ostatnim razem – w Lidze Narodów – padło aż 9 bramek. Na tych mistrzostwach obie ekipy prezentowały się świetnie, ale na 1/2 finału dojechali tylko piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego.
Na boisku chcieliśmy zobaczyć jakość. Chcieliśmy dostać mecz, który przebiłby wszystkie hitowe starcia, które oglądaliśmy dotychczas na amerykańskich, meksykańskich i kanadyjskich boiskach. Przewidywano, że najsłabszym punktem zespołu Didiera Deschampsa może być wystawiony na lewej obronie Lucas Digne. Te przewidywania się sprawdziły.
Początek Les Blues mieli niezły i pokazywali, że to niebywale dynamiczna drużyna. Każdy odbiór, to przetransportowanie piłki do szybko biegającego Kyliana Mbappe. Napastnik Realu Madryt, jak na lidera przystało, brał piłkę i pakował się czasem w nawet trzech obrońców. Całkiem mu to wychodziło. Wszystko zepsuł jednak Digne, który popełnił juniorski błąd. Lamine Yamal kopnięty w polu karnym, jedenastka pewnie wykorzystana przez Mikela Oyarzabala.
Francja nie wiedziała jeszcze, że stracony gol to dopiero początek kłopotów. Niedługo potem z urazem zszedł William Saliba, a gra zaczęła się sypać. Mike Maignan popełniał błędy w rozegraniu piłki od tyłu. Hiszpanie natomiast grali swoje – wymieniali piłkę po obwodzie i męczyli rywali swoją grą. Z pewnością podopiecznym Luisa de la Fuente grało się łatwiej, gdy nie musieli obawiać się słabiutkiego tego wieczoru Michaela Olise.
Złe decyzje podejmował też arbiter główny tych zawodów. Iván Barton nie uniósł ciężaru spotkania, nie pokazał paru ewidentnych kartek – no po prostu bardzo przeszkadzał. Francuzi jednak przebili i sędziego, bo przy bramce na 0:2 La Furia Roja minęła dwie linie dwoma podaniami. Pedro Porro zgrał sobie z Danim Olmo, a następnie wykorzystał sytuację sam na sam z Maignanem. A szybko mogło być i 0:3, gdy Yamal sfinalizował indywidualną akcję. Gola zabrał mu jednak spalony.
Zmiany przeprowadzanie przez Didiera Deschampsa nic nie pomagały. Desire Doue, Rayan Cherki – nie dali potrzebnej jakości w ofensywie. Francja zbliżała się do końca meczu trochę bez mapy, co robić dalej. Hiszpanie natomiast uporczywie przeszkadzali w grze. Choć trzeba powiedzieć, że spuścili z tonu.

