REKLAMA

Odzyskać tożsamość. Jak Erik ten Hag zmienia Manchester United

Przerwa w rozgrywkach to zawsze najlepszy czas na dokonanie podsumowań. Ze względu na nietypowy czas rozgrywania tegorocznego mundialu, obecny sezon Premier League wyjątkowo podzielony jest na dwie części. Przed sezonem wniewątpliwie najciekawiej zapowiadał się projekt Erika ten Haga na Old Trafford. W poprzedniej kampani Manchester United był w totalnej rozsypce, dlatego Holender miał dostać kredyt zaufania. Po pierwszych czterech i pół miesiącach nie da się jednoznacznie stwierdzić czy projekt ten Haga okaże się sukcesem, jednak można już ocenić w jakim kierunku początkowo zmierza.

Wyniki lepsze niż gra

Zaczęło się od dwóch porażek, w tym kompromitacji 0:4 z Brentford. Manchester United zdawał się kontynuować to, co w poprzednim sezonie. Niemniej jednak, nie licząc dwóch pierwszych kolejek lepiej punktuje tylko Arsenal, a tak samo Manchester City. W 12 meczach Czerwone Diabły zdobyły aż 26 punktów. Po ponad jednej trzeciej sezonu drużyna ten Haga jest na piątym miejscu z zaledwie trzema punktami straty do czwartego Tottenhamu i czterema do trzeciego Newcastle (United rozegrało też jeden mecz mniej). Biorąc pod uwagę jak słaby był początek, teoretycznie jest więc całkiem nieźle.

Jednak z drugiej strony Manchester United strzelił tyle samo goli, ile stracił. Więcej bramek zdobyło aż 10 drużyn w całej lidze, a mniej dało sobie wbić dziewięć. Ponadto spoglądając głębiej w statystyki w większości z nich – czy to ofensywnych czy defensywnych – Czerwone Diabły także nie znajdują się w ścisłej czołówce. Według tabeli bazującej na modelu goli oczekiwanych (xG) Czerwone Diabły “powinny” mieć 3-4 punkty mniej, co dałoby im siódme miejsce. Jeżeli chodzi o inne statystyki również nie wygląda to najlepiej. United ma dopiero dziewiąte najwyższe xG na mecz oraz siódme najniższe xGC (oczekiwane gole tracone). Zespół ten Haga oddaje także szóstą największą liczbę uderzeń oraz piątą największą celnych strzałów. Z kolei przeciwników dopuszcza do dziewiątej najmniejszej liczby strzałów oraz ósmej najmniejszej celnych. W żadnej z nich nie są w pierwszej czwórce.

Manchester United nie gra w stylu ten Haga

Biorąc pod uwagę statystyki obrazujące jak dużą kontrolę nad meczem ma United, Czerwone Diabły także nie są w czołówce. Zespół ten Haga ma szóste najwyższe średnie posiadanie piłki. W statystce Field Tilt (określa procentowo ilość kontaktów z piłką w tercji ofensywnej w porównaniu do przeciwnika) jest dopiero ósma. Z kolei w PPDA (passes per defensive action; określa intensywność pressingu – im niższy wynik, tym bardziej intesywny pressing) dopiero 13. Pamiętając, jak grał Ajax Erika ten Haga, nie trudno dojść do wniosku, że United to nie jest jeszcze gotowy projekt. Że obecny zespół Holendra nie gra jeszcze tak, jak docelowo chciałby tego ich trener.

Początkowo Erik ten Hag miał zamiar narzucić własny styl gry, jednak szybko przekonał się, że nie będzie to wcale takie proste. Po porażce 0:4 z Brentford już w drugiej kolejce, zdecydował się na zmianę podejścia na znacznie bardziej pragmatyczne. Postawił na organizację gry w defensywie, niższy pressing i więcej długich podań. W efekcie United nie imponowało, ale punktowało bardzo dobrze. Widząc, że zespół nie funkcjonuje Erik ten Hag nie bał się odejść swojej filozofii, co wyszło na dobre zarówno jemu, jak i samemu zespołowi. Holender pokazał, że nie jest trenerem jednowymiarowym i potrafi się dostosować. W efekcie Manchester United po fatalnym początku po prostu wyszedł na prostą.

Manchester United często oddaje inicjatywę

Niemniej jednak, było w tym również sporo szczęścia. Mecze z Southampton, Leicester, Evertonem, West Hamem czy Fulham w ostatniej kolejce wcale nie musiały zakończyć się zwycięstwem. Piłkarze ten Haga, będąc na prowadzeniu, w końcówce często oddawali rywalom inicjatywę. Wielokrotnie mając tylko jednobramkowe prowadzenie przeciwko słabszemu przeciwnikowi Manchester United zwyczajnie igrał z ogniem. Czerwone Diabły nie potrafiły przejąć kontroli, strzelić drugiej bramki i zamknąć meczu. Mimo, że na późniejszym etapie sezonu ekipa z Old Trafford już coraz częściej zaczynała przypominać zespół nastawiony na dominację i kontrolę boiskowych wydarzeń, tak często nie potrafili utrzymać tej dyspozycji przez pełne 90 minut.

Podobnie było także w niedzielnym meczu przeciwko Fulham. W pierwszej połowie United kreowało więcej sytuacji i pomimo, że nie potrafili zepchnąć rywala do defensywy, to prowadzili zasłużenie. Czerwone Diabły często wykorzystywały wysoko ustawioną linię obrony The Cottagers i dzięki szybkim atakom tworzyli zagrożenie pod bramką przeciwnika. Niemniej jednak, w drugiej połowie całkowicie stracili kontrolę nad meczem. Pomiędzy 50. a 75. minutą nie oddali żadnego strzału. Ostatecznie po bramce w ostatniej akcji meczu podopieczni ten Haga zdobyli trzy punkty, jednak to Fulham było lepsze w drugiej części meczu i swoją postawą zasłużyło co najmniej na jeden punkt.

Ogromny krok do przodu

Pomimo tych wszystkich mankamentów, zarówno piłkarze United, jak i Erik ten Hag mogą być w dobrych nastrojach. Piąte miejsce, trzy punkty straty do miejsca gwarantującego grę w Lidze Mistrzów oraz jeden mecz rozegrany mniej dają nadzieję na pozytywne zakończenie sezonu. Ponadto Czerwone Diabły mierzyły się już ze wszystkimi ekipami z Big Six oraz Newcastle (które pomału też trzeba tak traktować). Co więcej, z tych spotkań przegrali jedynie ze swoim sąsiadem (3:6). Zremisowali z Newcastle i Chelsea, a pokonali Liverpool, Arsenal oraz Tottenham.

O ile, dwa pierwsze zwycięstwa ekipa ten Haga może zawdzięczać pragmatycznej i wyrachowanej grze, tak przeciwko Spurs United zagrali najlepszy mecz za kadencji Holendra. Od początku grali wysokim pressingiem, przejęli inicjatywę i kompletnie zdominowali zespół Antonio Conte. Zresztą podobnie było w kolejnym starciu z drużyną z Big Six. Przeciwko Chelsea ten Hag również chciał narzucić własne warunki i do zmiany formacji przez The Blues się to udawało. Mimo, że początkowo przeciwko mocniejszym United nastawiało się na zorganizowaną defensywę i kontrataki, tak w następnych spotkaniach pokazali, że potrafią postawić się również w inny, bardziej utożsamiany z filozofią trenera sposób.

Oczywiście Manchester United nie jest jeszcze zespołem gotowym do walki o najwyższe cele. Być może – co pokazują statystyki – dotychczasowe wyniki są nieco na wyrost, a Erik ten Hag ma jeszcze sporo problemów do rozwiązania. Jednak im dłużej Holender pracuje na Old Trafford, tym bardziej widoczny jest jego wpływ i pomysł na budowę drużyny. Postęp, który Czerwone Diabły wykonały w porównaniu do poprzedniego sezonu jest ogromny. Jeszcze rok temu nikt nie wiedział, dokąd zmierza Manchester United. Teraz przynajmniej wiadomo. I z pewnością duża w tym rola Erika ten Haga.

REKLAMA
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

99,639FaniLubię
10,660ObserwującyObserwuj
555ObserwującyObserwuj
REKLAMA