Za nami już wszystkie ćwierćfinały tegorocznego tysięcznika w stolicy Hiszpanii. Z turniejem pożegnał się dzisiaj obrońca tytułu, Casper Ruud, który po dwóch setach musiał uznać wyższość młodego Belga – Alexandra Blockxa, rozgrywającego w tym tygodniu swój najlepszy tenis w karierze. Do najlepszej czwórki awansował także inny Alexander, czyli rozstawiony z “trójką” Zverev.
Jako pierwszy w czwartkowe popołudnie na kort Manolo Santany wyszedł jednak Casper Ruud, który w poprzedniej rundzie po epickim i pełnym dramaturgii spotkaniu wyeliminował z turnieju Stefanosa Tsitsipasa. Ale z Blockxem nie udało mu się już wygrać. 21-latek rozegrał fantastyczny mecz, nie bał się przyspieszyć i świetnie serwował, czym oczywiście nakładał na Norwega jeszcze większą presję. Pierwszy raz przełamał go już w trzecim gemie pojedynku i aż do stanu 4:3 panowie szli zgodnie z kolejnością serwujących.
Wtedy jednak do gry wrócił Ruud i wykorzystując chwilowy spadek koncentracji Belga, odłamał go, wyrównując stan seta. Ale dosłownie chwilę później, w następnym gemie, Blockx ponownie zapisał na swoje konto breaka, czym ostatecznie rozstrzygnął sprawę pierwszej partii. Wykorzystując czwartą piłkę setową, wyszedł na prowadzenie 1:0 i był już o krok od największego sukcesu w karierze.
New kid on the Blockx 🙌
— Tennis TV (@TennisTV) April 30, 2026
Alexander Blockx ends defending champion Ruud’s 9-match winning streak in Madrid to reach the last four!#MMOpen pic.twitter.com/x4imm7W2US
Pewne zwycięstwo
O drugiej partii zadecydowało tylko jedno przełamanie, które Belg zdobył przy stanie 3:3. O skali jego dzisiejszej dyspozycji może świadczyć także to, że znany ze stoickiego spokoju Casper Ruud kilkukrotnie tracił cierpliwość i sfrustrowany wdawał się w dyskusje ze swoim boksem trenerskim.
Trudno się temu jednak dziwić, ponieważ to naprawdę nie był jego dzień, a rywal rozgrywał mecz idealny. Po godzinie i trzydziestu pięciu minutach gry Blockx pokonał wyżej notowanego kolegę i zasłużenie awansował do swojego pierwszego półfinału rangi ATP Masters 1000.
Pytany później o wrażenia z tym związane, przyznał, że bardzo przyjemnie gra się na tak dużych, światowych turniejach. Jeśli chodzi o tegoroczne Mutua Madrid Open, to szczęśliwy był z racji samej możliwości występu w głównej drabince, bo dostał się do niej w ostatniej chwili. Wszystko od tamtego momentu traktuje po prostu jako „bonus”. Każde kolejne zwycięstwo daje mu jednak dużo pewności siebie i czuje, że z meczu na mecz idzie mu coraz lepiej. Szczególnie że, jak sam dziś przyznał, do tej pory nie czuł się na ceglanej mączce zbyt pewnie.
Szybka wygrana Zvereva
W dwóch setach ze swoim rywalem poradził sobie też Sascha Zverev, który pokonał pogromcę Daniiła Miedwiediewa z poprzedniej rundy – Flavio Cobolliego. Zwłaszcza w pierwszej partii Włoch widocznie nie radził sobie z presją i popełniał całą masę niewymuszonych błędów. Uwagę zwracały przede wszystkim podwójne błędy serwisowe – w najgorszym momencie spotkania tenisista z Italii popełnił ich aż cztery z rzędu.
Nie pomagało mu nawet ogromne wsparcie trybun. Zdecydowana większość kibiców zgromadzonych tego wieczora na korcie centralnym była za Włochem, co kilkukrotnie irytowało jego rywala, który przed swoimi serwisami nie mógł doczekać się, by publiczność zamilkła i pozwoliła mu wprowadzić piłkę do gry.
Sensational point construction 🚧 @cobollifla #MMOpen pic.twitter.com/MnjR8aG4hQ
— Tennis TV (@TennisTV) April 30, 2026
Cobolli nie był jednak w stanie tego wykorzystać i mimo pojedynczych, spektakularnie wygranych akcji, na dłuższą metę nie zagroził dziś Niemcowi, który w nieco ponad półtorej godziny zameldował się w swoim dwudziestym siódmym półfinale ATP Masters 1000. Jest to dla niego także czwarty półfinał osiągnięty w Madrycie. Wydaje się, że jeśli przeciwko Alexandrowi Blockxowi zaprezentuje podobny poziom (szczególnie w polu serwisowym, co w starciu z Włochem było jego absolutnie najmocniejszą stroną), to naprawdę trudno wyobrazić sobie, aby miał przegrać.
Sam Niemiec nie zamierza jednak lekceważyć swojego półfinałowego rywala i wypowiada się o nim w samych superlatywach. – “To wciąż młody, nowy zawodnik, ale uważam, że pokazuje na korcie wspaniałego ducha walki. Lubię patrzeć, jak gra. Myślę, że to świetny chłopak również poza kortem, pełen szacunku do innych. Z przyjemnością wyjdę na to nasze pierwsze spotkanie” – zakończył Sascha.
W drugim półfinale zmierzą się z kolei lider światowego rankingu Jannik Sinner oraz zwycięzca niedawnego turnieju ATP 500 w Barcelonie, Arthur Fils. Co ciekawe, żaden z nich nie przegrał w tym sezonie jeszcze ani jednego meczu na mączce – obaj mogą pochwalić się perfekcyjnym bilansem 9-0.
Alexander Blockx – Casper Ruud – 6:4, 6:3
Alexander Zverev – Flavio Cobolli – 6:1, 6:4
