Legia Warszawa wygrywa, ale Śląsk Wrocław i tak się utrzymuje

W ostatniej, 34. kolejce PKO BP Ekstraklasy Legia Warszawa wygrała u siebie ze Śląskiem Wrocław 3:1. Mimo niekorzystnego rezultatu, wrocławianie tak czy tak utrzymują się w elicie. Wszystko dzięki porażce Wisły Płock z Cracovią.

REKLAMA

Mocny początek Śląska

To właśnie mający nóż na gardle przyjezdni z Wrocławia od pierwszych minut przeprowadzali wzmożone ataki. Strzelał Matias Nahuel, Martin Konczowski, aż w końcu to Erik Exposito wyprowadził swój zespół na prowadzenie. I to jak! Hiszpan najpierw rozegrał do Johna Yeboaha. Ten w sprytny sposób okiwał Rafała Augustyniaka i zwrotnie podał do kapitana, który pięknym strzałem z lewej nogi trafił do siatki.

źródło: CANAL+ SPORT

Szybkie otwarcie wyniku dobrze wróżyło na dalsze fazy meczu

I tak w rzeczywistości było – oglądaliśmy bardzo żywy pojedynek. Duet Exposito & Yeboah co rusz napędzał akcje ofensywne Śląska. W 13. minucie dwukrotnie próbował niemiecki skrzydłowy, ale jego dwa strzały wybronił Kacper Tobiasz – w tym jedną okazję sam na sam. Po stronie gospodarzy zaś – aż do 20. minuty spotkania – było dość niemrawo. Legia nie potrafiła dłużej utrzymać się przy piłce, gubiła się w obronie. Nie wróżyło to korzystnego rezultatu dla stołecznych, zwłaszcza wobec tego, że to gościom bardziej zależało na wyniku. Ci grali o utrzymanie w Ekstraklasie, a Legia o godne pożegnanie z trybunami przy Łazienkowskiej 3.

Sytuacja jednak diametralnie zmieniła się pod koniec pierwszej odsłony

Wtedy to podopieczni Kosty Runjaicia zakasali rękawy i wzięli się do roboty. Raptem w siedem minut z 0:1 zrobiło się 2:1. W 37. minucie Augustyniak naprawił swój błąd przy golu Śląska i strzałem zza pola karnego wyrównał stan rywalizacji. Bramkę do szatni wcisnął jeszcze Maciek Rosołek – po doskonałym dośrodkowaniu Bartka Slisza, który w ostatnim czasie jest w gazie i aż szkoda dla niego, że sezon się skończył.

źródło: CANAL+ SPORT

Po przerwie dalej szalał Augustyniak

Przy okazji rzutu rożnego 29-letni stoper znakomicie wykorzystał wrzutkę Josue i z główki pokonał Rafała Leszczyńskiego. O ile poprzednie gole nie wpłynęły aż tak drastycznie na postawę Śląska, o tyle drugie trafienie Augustyniaka kompletnie podcięło skrzydła piłkarzy w zielonych koszulkach. Ratowało ich jedynie to, że bezpośredni rywal do walki o utrzymanie – Wisła Płock – już wtedy przegrywał z Cracovią Kraków.

Gdy pod koniec kwietnia Jacek Magiera wracał do Wrocławia z zadaniem utrzymania Śląska w Ekstraklasie, wydawało się to niemal niemożliwe. Teraz, po sześciu meczach z 46-letnim szkoleniowcem u steru, można to odhaczyć jako wykonane. Zaczęło się od dwóch porażek bez zdobytej bramki – z Górnikiem i Radomiakiem. W kolejnych trzech starciach dolnośląski klub zgarnął już jednak siedem oczek. I właśnie te punkty oraz dzisiejsza porażka „Nafciarzy” sprawiły, że w przyszłym sezonie we Wrocławiu dalej będą ekstraklasowe boje.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,652FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ