Kto był źródłem przecieku? Bayern szuka „kreta”

Jednym z najpoważniejszych medialnych zarzutów względem Juliana Nagelsmanna był jego związek z reporterką „Bilda” Leną Wurzenberger. Były reprezentant Niemiec — Markus Babbel sugerował w rozmowie z „Blickiem”, że zawodnicy Bayernu dystansowali się względem szkoleniowca, obawiając się, że ten może przekazywać tajemnice szatni swojej partnerce. Czy rzeczywiście te obawy przyczyniły się do rozstania z niemieckim trenerem? Tego zapewne nigdy się nie dowiemy. Paradoksalnie jednak samo zwolnienie Nagelsmanna podgrzało dyskusję na temat „kreta” w klubie.

REKLAMA

Julian Nagelsmann był niewinny?

Do pewnego momentu przyjmowano, że jeśli ktoś przekazuje informacje związane z klubem, to właśnie Julian Nagelsmann. Media poznały taktykę Bayernu na mecz z Bayerem jeszcze przed samym spotkaniem, więc oczywiste wydawało się, że to właśnie trener musi być źródłem przecieku. Okazuje się jednak, że Nagelsmann o swoim rozstaniu z Bayernem dowiedział się… z mediów. Przyznał to Hasan Salihamidzić, który opowiedział o trudnej procesie zmiany trenera w rozmowie ze „Sport1”. Bawarczycy najpierw zamierzali sfinalizować rozmowy z Tuchelem, a dopiero później poinformować dotychczasowego trenera. Wygląda na to, że temat był zaawansowany, ale Bayern nie był jeszcze w pełni dogadany z tym pierwszym, gdy w mediach gruchnęła sensacyjna nowina.

Trudno w takiej sytuacji oskarżać Nagelsmanna o wynoszenie informacji z klubu, skoro sam dowiedział się o własnym zwolnieniu z mediów. Bayern najprawdopodobniej toczył jeszcze rozmowy i nic nie było oficjalnie „dopięte”, gdy świat obiegła informacja o zatrudnieniu Tuchela. Salihamidzić zasugerował, że autorem przecieku jest „inna strona”, co media przyjęły jako odbicie piłeczki w kierunku… Thomasa Tuchela. Stefan Effenberg wskazał za to Piniego Zahavi, który najwyraźniej miał informacje na temat trwających rozmów. Oczywiście, reporterzy Bilda nie zamierzają ujawniać swojego źródła, ale przekazano, że nie był nim Zahavi.

źródło: twitter/iMiaSanMia

Sprawa wydaje się intrygująca

Kto poinformował media o zwolnieniu Nagelsmanna i zatrudnieniu Tuchela? Ten pierwszy nie mógł tego zrobić, bowiem sam dowiedział się z mediów. Przeciek musi więc pochodzić z grona działaczy klubu, albo otoczenia nowego trenera Bayernu. Zastanówmy się, kto najwięcej zyskał na przedostaniu się plotki do mediów? Zapewne nowy szkoleniowiec.

Gdy temat podbił nagłówki serwisów sportowych, nie było już odwrotu, a los Nagelsmanna został przypieczętowany. Z drugiej strony, to nie pierwszy tego typu przeciek, a przecież wcześniej Tuchel i ludzie z nim związani nie mieli związku z klubem. Czyżby to jednak Zahavi wykorzystywał swoje źródła i szukał sposobu na „wkręcenie” Tuchela na stanowisko trenera? Winny jest ktoś z działaczy? A może to jedynie kwestia przypadku, a media wykorzystały czyjś „długi język” i doskonale połączyły fakty? W tym momencie nie ma odpowiedzi na to pytanie, ale Bayern musi starannie przyglądać się, czy w najbliższej przyszłości nastąpią kolejne przecieki. Mając dostęp do zakulisowych informacji i „sprzedając” je mediom, można przecież oddziaływać na podejmowanie ważnych decyzji, a na to w klubie nie mogą sobie pozwalać.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,603FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ