Belgia ledwo uniknęła porażki! Uratowały ich samobój i Lukaku

Wielkie drużyny na mundialu 2026 niekoniecznie odnoszą wielkie triumfy. Już w trakcie pierwszej kolejki zmagań grupowych turnieju taka teza jest jak najbardziej zasadna. Belgia to kolejna drużyna, która swoim postępowaniem tylko ją potwierdziła. Kevin de Bruyne i spółka mocno męczyli się z Egiptem, który postanowił powalczyć z nimi o punkty bez strachu czy kompleksów. Było warto, gdyż odwaga ta nagrodzona została niezwykle cennym jednym punktem.

Egipt pewniejszy i konkretniejszy

Belgia rozpoczęła mecz wpisując się w typowe ramy charakterystyczne dla faworyta. Chciała zawłaszczyć sobie piłkę, narzucić swój obraz gry i zdominować przeciwników. Wszystko to może i wyglądało obiecująco, ale na pewno nie przestraszyło Egipcjan. Ci byli przekonani o swojej wartości, nie obawiali się rywali z Europy i nie zamierzali się im podporządkować. W konsekwencji już w 20. minucie wyprowadzili cios, który był jednocześnie bardzo bolesny i bardzo widowiskowy. Thibaut Courtouis pokonany został przez Emama Ashoura, który precyzyjnie i mocno przymierzył zza pola karnego. Od tego czasu Egipcjanie sprawiali wrażenie, jakby wynik podtrzymywał ich wiarę i morale, dzięki czemu ich postawa była bardzo stabilna. Wciąż od czasu do czasu groźnie atakowali, ciągle byli też skupieni w obronie i nastawieni na przeciwdziałanie podstawowym atutom Belgów.

REKLAMA

Pod tym względem absolutnym liderem był prawy obrońca Egiptu, Mohamed Hany. Grający na co dzień w niezwykle utytułowanym Al-Ahli z Kairu 30-latek był niemalże nie do przejścia. Wykazywał się przy tym boiskowym sprytem, który wykorzystywał, od czasu od czasu nabijając przeciwnika czy wywalczając rzut wolny. Taka postawa na tle niezwykle uzdolnionego Jeremy’ego Doku zasługuje na ogromne docenienie.

Uzależnieni od liderów

Z kolei Belgia nie potrafiła znaleźć remedium na trudne warunki postawione przez Egipt. W obliczu tarapatów, straty bramki i nieefektywności obranej przed meczem taktyki, byli oni dość mocno zagubieni. Jedynym rozwiązaniem, do którego się uciekali, było pełne oparcie się na przebłyskach wybitnych jednostek, takich jak Kevin de Bruyne czy Jeremy Doku. Ich dobra gra byłaby oczywiście ważna dla każdej drużyny, ale może być ona zaledwie jednym z jej asów w rękawie. Każdy atut może bowiem stać się też kotwicą, gdy ekipa uzależnia się od niego i liczy tylko i wyłącznie na niego. Tak było z Belgami, którzy wszystkie swe troski złożyli na barki swych największych gwiazd. Te były jednak podwajane (a czasem nawet potrajane!) przez Egipt i w efekcie totalnie bezsilne.

Apatia trwała aż do 66. minuty, kiedy to na boisko wszedł Romelu Lukaku. Zawodnik SSC Napoli musi mierzyć się z wieloma głosami krytycznymi, kolekcjonuje kontuzje i prezentuje formę „w kratkę”, ale tym razem ożywił tańczących chocholi taniec kolegów z kadry narodowej. Już w pierwszej swojej akcji po zameldowaniu się na murawie wywarł presję na Mohameda Hanyego, a ten pod jej presją strzelił samobója. Tak: ten sam Hany, który w pierwszej połowie był fundamentem egipskiej defensywy, teraz był jej antybohaterem. Czasami tak działa niestety piłka nożna, w której jedno niefortunne zdarzenie może popsuć cały kapitalny mecz.

Sprawiedliwy remis

W końcówce meczu już nikt nie zdołał po raz kolejny zmienić wyniku i wyprowadzić którąś z rywalizujących stron na prowadzenie. I Belgia, i Egipt próbowały, ale nieco większe aktywność, tempo i determinacja cechowały tą drugą reprezentację. Czegoś jednak zabrakło, a podopieczni Hossama Hassana muszą zaakceptować remis 1:1. Chociaż Belgia może i była nieco gorsza (szczególnie biorąc pod uwagę przedmeczowe oczekiwania), też zasłużyła na remis. Jest to więc rezultat, na który nie mogą składać przesadnych zażaleń przedstawiciele żadnego z zespołów. Nie oznacza to jednak, że dla obu z nich jest on równie satysfakcjonujący. Z pewnością Egipt taki wynik przed meczem brałby w ciemno, a Belgia liczyła na komplet punktów. Patrząc jednak nie na życzenia, lecz na rzeczywistość, trzeba przyznać że mecz był dla państwa z Beneluksu bardzo trudny. Belgia wcale nie zagrała też wybitnie, więc w takich warunkach remis był raczej maksimum tego, co była zdolna sobie wywalczyć.

Belgia 1:1 Egipt (Mohamed Hany (sam.) 66′ – Emam Ashour 20′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ