Bournemouth grał, Liverpool strzelał. Salah idzie po Złotą Piłkę

Po dwóch bramkach Mohameda Salaha to Liverpool wywozi 3 punkty z trudnego terenu. Goście momentami bardzo cierpieli na boisku, ale to oni wykazali się lepszą skutecznością. Poza Egipcjaninem świetny występ zaliczył Alisson, który wielokrotnie ratował The Reds. Mimo zwycięstwa nie wiadomo na jak długo, wypadnie Trent Alexander-Arnold, który w 70. minucie opuścił boisku z powodu kontuzji.

Cook „ugotował” bramkę dla gości

Wisienki podeszły do tego spotkania z dużą pewnością siebie. Od początku meczu narzucili wysoką intensywność i nieustanny pressing, z którym duże problemy miał Liverpool. Gospodarze mogli przypieczętować swój dobry początek otwierającym golem, a konkretnie Semenyo, który w 20 minucie ograł zarówno Trenta jak i Konate, ale jego strzał trafił tylko w słupek. Na odpowiedź The Reds nie trzeba było długo czekać, bowiem 9 minut po sytuacji gospodarzy nierozważnego faulu na Gakpo dopuścił się Cook i sędzia podyktował jedenastkę dla lidera Premier League. Do rzutu karnego podszedł niezawodny Salah, który precyzyjnym strzałem w prawy dolny róg pokonał bramkarza Wisienek. Dzięki tej bramce Egipcjanin zrównał się Frankiem Lampardem pod względem zdobytych goli w całej historii Premier League. Podopieczni Iraoli mogli szybko wyrównać, jednak na minimalnej pozycji spalonej znalazł się Milos Kerkez. Gospodarze włożyli dużo sił w pierwszą część spotkania, ale nie wykorzystali swojej znaczącej przewagi w pierwszym kwadransie.

REKLAMA

Mohamed Salah znów kluczowy

Po zmianie strony piłkarze Antoniego Iraoli nie zmienili swojej filozofii gry. Rewelacja tego sezonu starała się jak najgłębiej spychać Liverpool do swojego pola karnego. W 51. minucie taki sposób gry mógł za skutkować zdobytym golem, jednak ponownie swojej okazji nie wykorzystał Semenyo, który został zatrzymany przez przytomnego Alissona. Gospodarze nie zdejmowali nogi z gazu i walczyli do samego końca o co najmniej punkt. W. 70 minucie gospodarze powinni zdobyć bramkę, ale niewiarygodne pudło zaliczył dobrze wyglądający ostatnio Justin Kluivert. 5 min później wszelkie nadzieje kibiców gospodarzy zabrał ponownie Mo Salah, który przybliżył Liverpool do 10 wyjazdowego zwycięstwa.

Nieskuteczność była ogromną bolączką Bournemouth. Gospodarze to spotkanie powinni skończyć co najmniej 2 golami na koncie, ale swoje sytuacje marnowali zarówno Kluivert jak i Semenyo. Może gdyby to Mohamed Salah grał po stronie gospodarzy, to Wisienki cieszyłyby się z 3 zdobytych punktów.

Bournemouth — Liverpool 0:2 (Salah 30′, 75′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    108,715FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ