Roland Garros: Hubert Hurkacz gra dalej

Hubert Hurkacz nie zawiódł i zagra w drugiej rundzie paryskiego szlema. Choć po dwóch koncertowych setach wydawało się, że mecz z Jaume Munarem będzie dla niego spacerkiem, Wrocławianin zafundował nam mały rollercoaster. Hiszpan wykorzystał niespodziewany przestój Polaka w trzeciej partii, ale na szczęście nasz tenisista w porę się przebudził i zamknął to spotkanie w czterech setach.

Pierwsze dwie odsłony to był prawdziwy tenisowy pokaz siły w wykonaniu dziewięćdziesiątej dziewiątej rakiety świata. Hurkacz serwował jak z nut, gładko zgarniając kolejne gemy, podczas gdy Munar dwoił się i troił, nie potrafiąc zrobić najmniejszego użytku z własnego podania. Efekt? „Hubi” zanotował aż trzy przełamania – jedno w pierwszym i dwa w drugim secie.

REKLAMA

Co ważne, Polak nie opierał swojej gry wyłącznie na potężnym serwisie. Kapitalnie funkcjonowała u niego gra kombinacyjna i wyczucie przy siatce tu bez wątpienia procentowało ogromne deblowe doświadczenie.

Bezradność Hiszpana z kolei była aż nadto widoczna. Zirytowany Munar regularnie pokrzykiwał w stronę swojego trenera, dając upust narastającej frustracji. Po dwóch gładko wygranych przez Polaka partiach, awans wydawał się być już tylko kwestią kilkudziesięciu minut. Wydawało się, że wszystko zmierza w jedną stronę.

Trzecia partia i upragniony awans

Wtedy jednak nadszedł trzeci set i nieoczekiwane schody. Munar zostawił na mączce mnóstwo zdrowia, dochodził do najtrudniejszych piłek i po prawie półtorej godziny gry w końcu dopiął swego, po raz pierwszy przełamując Polaka. Hurkacz zareagował w najlepszy możliwy sposób, a mianowicie błyskawicznie odpowiedział re-breakiem do 30, kończąc gema efektownym smeczem. Niestety, zaraz potem gra naszego reprezentanta kompletnie się posypała. Przestała działać jego największa broń, czyli pierwsze podanie, co nakręcony Hiszpan bezlitośnie wykorzystał. Dwa kolejne gemy padły jego łupem i po 47 minutach, za czwartą piłką setową, Munar zdołał urwać Hubertowi seta.

Czwarta partia to na szczęście szybki powrót do stanu z początku meczu. Polak znów narzucił rywalowi własne warunki, wrzucił wyższy bieg i w fenomenalnym stylu zdobył przełamanie na 3:1. Tej zaliczki już z rąk nie wypuścił. Ambitny Hiszpan za wszelką cenę próbował jeszcze zaczepić się na grę, ale przeciwko znakomicie serwującemu Hurkaczowi był po prostu bezbronny.

Po trzech godzinach i trzech minutach spędzonych na korcie Polak ostatecznie przypieczętował awans do drugiej rundy Roland Garros. Teraz poprzeczka powędruje nieco wyżej, ponieważ jego kolejnym rywalem będzie rozstawiony z numerem „19” Frances Tiafoe, który na otwarcie turnieju również w czterech setach odprawił rodaka, Eliota Spizzirriego.

Hubert Hurkacz – Jaume Munar – 6:3, 6:3, 2:6, 6:3

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ