Po rzutach karnych Szwajcaria pokonała Kolumbię. Bohaterem spotkania został Ruben Vargas, który wykorzystał decydującą jedenastkę. Nie był to porywający mecz, ale z przebiegu spotkania lepsze wrażenie sprawiała Szwajcaria. Kolumbia zdecydowanie zawiodła i zasłużenie odpadła z turnieju. Szczególnie wiele do życzenia pozostawiło wykonanie rzutów karnych.
Bicie głową w szwajcarski mur
Od samego początku to Kolumbia była stroną dominującą. Szwajcarzy gubili się pod wysokim pressingiem drużyny z Ameryki Południowej i mieli duży problem z utrzymaniem się przy piłce. Granit Xhaka nie gwarantował kontroli ani stabilizacji w środku pola, a szybkie ataki Kolumbijczyków siały tam prawdziwe spustoszenie. Bardzo aktywny był Luis Díaz. Skrzydłowy Bayernu Monachium brał na siebie ciężar gry, wchodził w pojedynki i często finalizował akcje.
W grze Szwajcarii wyraźnie było widać brak kontuzjowanego Manzambiego. Drużyna Murata Yakina ograniczała się do średniego pressingu i nie potrafiła przyspieszyć gry. Mimo przewagi Los Cafeteros mieli problem ze stworzeniem stuprocentowych okazji, a Szwajcarzy cierpliwie czekali na swoje szanse. Mało widoczny był James Rodríguez, który w poprzednich spotkaniach pełnił rolę lidera i dzięki swoim podaniom kreował kolegom dogodne sytuacje. Pierwsza połowa przypominała bicie głową w szwajcarski mur – Kolumbijczykom brakowało konkretów, a jedynym groźniejszym momentem był strzał Luisa Díaza sprzed pola karnego. Po trudnym początku Szwajcaria umiejętnie zneutralizowała atuty Kolumbijczyków.
Niesamowity paździerz
Z upływem kolejnych minut coraz większą swobodę zyskiwali Szwajcarzy. Xhaka i spółka nie ograniczali się już tylko do kontrataków, ale coraz częściej konstruowali akcje w ataku pozycyjnym. Z kolei Kolumbijczycy podejmowali coraz większe ryzyko, jednak nie przekładało się ono na tworzenie klarownych sytuacji bramkowych.
Przez większość spotkania oba zespoły grały bardzo zachowawczo, a okazji podbramkowych było jak na lekarstwo. Taka postawa sprawiła, że do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka.
Dopiero dodatkowe 30 minut przyniosło większe emocje. Najpierw po stałym fragmencie gry w poprzeczkę trafił Lucumí. Chwilę później potężny strzał oddał Campaz, jednak czujność zachował Kobel. Odpowiedzieli również Szwajcarzy. W polu karnym Kolumbii świetnie odnalazł się Agoni, lecz jego strzał instynktownie obronił Camilo Vargas.
Najlepszą okazję w dogrywce miał jednak Campaz. Po błędach Xhaki i Elvediego napastnik argentyńskiego Rosario Central znalazł się sam na sam z Kobelem, ale z sześciu metrów fatalnie spudłował.
Serię rzutów karnych pewnie rozpoczął Quintero. Chwilę później Vargas wyczuł intencje Xhaki, jednak strzał Szwajcara był zbyt mocny. Do kolejnej jedenastki bardzo niepewnie podszedł Davinson Sánchez i piłka zatrzymała się na poprzeczce. Alduni zachował natomiast dużo więcej spokoju i pewnie wykorzystał rzut karny.
Kolumbijczycy wykonywali swoje jedenastki bardzo nerwowo, choć przy strzale Campaza dopisało im sporo szczęścia. Najgorzej rzut karny wykonał Manuel Akanji. Obrońca Interu nie trafił nawet w światło bramki. Chwilę później swojej szansy nie wykorzystał także Cucho Hernández. Kolejne jedenastki pewnie wykorzystali Díaz oraz Elvedi. Decydującego karnego na wagę awansu do ćwierćfinału pewnie wykorzystał Rubén Vargas.

