Przy obecnym formacie Mistrzostw Świata faworyci mają naprawdę duży margines błędu. Faza grupowa nie obfitowała w wiele niespodzianek z perspektywy czołowych zespolów. Oczywiście, zdarzały się potknięcia, ale finalnie większość faworytów gra dalej. Po dwóch meczach odpadła już Turcja, a drugim dużym rozczarowaniem został Urugwaj. Marcelo Bielsa przekombinował z przygotowaniem reprezentacji do turnieju rozgrywanego w USA, Meksyku i Kanadzie.
Grupa, z której nie dało się nie wyjść
Urugwaj trafił do grupy, która była postrzegana jako jedna z najłatwiejszych w kontekście zapewnienia sobie awansu do fazy pucharowej. Oczywiście, trafili na aktualnych Mistrzów Europy w postaci reprezentacji Hiszpanii, ale dwaj pozostali rywale to Arabia Saudyjska oraz Republika Zielonego Przylądka. Nawet zakładając, że przegrają z Hiszpanią to mieli miejsce na jeszcze jedno potknięcie (4 punkty zapewniłyby im awans, przy 3 „oczkach” mieliby szanse, aby wyjść z 3. miejsca). Zespół Marcelo Bielsy nie pokonał jednak ani Arabii Saudyjskiej, ani Republiki Zielonego Przylądka. Zaczął od rywalizacji z azjatyckim zespołem i dopiero pod koniec meczu wywalczył remis. Straty musieli odrabiać także z Kabowerdeńczykami i znów skończyło się podziałem punktów. W meczu ostatniej szansy z Hiszpanią nie podołali wyzwaniu i przegrali.
Marcelo Bielsa może się tłumaczyć, że jego zespół miał trochę pecha. Zarówno z Arabią Saudyjską, jak i Republiką Zielonego Przylądka statystycznie wygladali lepiej i można postawić tezę, że należało im się zwycięstwo z przebiegu gry. Niemniej jednak, całościowy obraz reprezentacji Urugwaju był bardzo daleki od ich potencjału. Podopieczni Marcelo Bielsy nie potrafili kontrolować meczu przez posiadanie piłki. Zgodnie z założeniami filozofii Marcelo Bielsy grali bardzo wertykalnie, mało cierpliwie, szukając wielu dograń z bocznych sektorów boiska, natomiast nie był to futbol, który mógł przekonać kibiców. Gdy rywal ustawił się w niskim bloku – a tak zrobiła Arabia Saudyjska oraz Republika Zielonego Przylądka – Urusi mieli problemy, aby stworzyć składną, pozycyjną akcję w inny sposób niż za sprawą dośrodkowania. Reprezentacja Urugwaju nie sprawiała wrażenia, jakby mieli jakikolwiek pomysł na ofensywę, ani w ataku pozycyjnym, ani w atakach szybkich, z których mogli korzystać w meczu przeciwko Hiszpanii.
Marcelo Bielsa przekombinował przygotowania
Marcelo Bielsa zastosował nietypowe przygotowania do Mistrzostw Świata. Reprezentacja Urugwaju w terminie FIFA na początku czerwca nie rozegrała żadnych sparingów. Ostatnie mecze kontrolne rozegrali podczas marcowej przerwy reprezentacyjnej. 70-letni szkoleniowiec postawił na przygotowanie zespołu do wielkiego turnieju poprzez treningi. Z urugwajskiego obozu przed startem mundialu dochodziły głosy, że Bielsa zaordynował zespolowi bardzo mocne treningi, co nie spodobało się piłkarzom, którzy przyjechali na zgrupowanie po ciężkim sezonie w klubie, mając już w nogach kilkadziesiąt meczów w sezonie. Bielsę można jedynie rozliczać za efekty. W meczu z Arabią Saudyjską przez długi czas nie wyglądali dobrze pod kątem intensywności, ale znacznie lepiej wytrzymali trudy meczu od rywali. Z Republiką Zielonego Przylądka różnicy w intensywności wraz z czasem trwania meczu już nie bylo widać, a z Hiszpanią w grze bez piłki wyglądali dobrze w tym elemencie.
Sposób przygotowania zespołu do Mistrzostw Świata przez Marcelo Bielsę był bardzo oryginalny, natomiast pamiętajmy, że dla doświadczonego trenera to nie jest pierwsza praca w roli selekcjonera. W 2002 roku miał okazję przygotowywać do mundialu Argentynę, a w 2010 – Chile. Ponadto prowadził olimpijską kadrę Argentyny i trzykrotnie brał udział w Copa America. Marcelo Bielsa ma spore doświadczenie selekcjonerskie i być może w jego metodach był jakiś sens.
Fatalna atmosfera
Głównym czynnikiem, na którym poległ Marcelo Bielsa w reprezentacji Urugwaju jest nieumiejętność stworzenia odpowiedniej atmosfery, która w kadrze narodowej ma ogromne znaczenie. Najlepszy selekcjonerzy na przestrzeni lat bardzo dobrze zarządzali grupą. Potrafili zbudować jedność w drużynie i łączyli w sobie rolę trenera z psychologiem. W pracy selekcjonera kluczowe znaczenie mają kompetencje miękkie i umiejętność budowania relacji z piłkarzami, a to jest największym deficytem trenerskim Marcelo Bielsy, który tych relacji… właściwie nie buduje w ogóle. Argentyńczyk nieprzypadkowo zainspirował całe pokolenie szkoleniowców i dla wielu młodszych kolegów po fachu jest uważany za trenerskiego guru, a najlepsi wypowiadają się o nim w samych superlatywach. Niemniej jednak, Bielsa jest bardzo specyficznym człowiekiem. Ma swój świat, jest zwariowany na punkcie futbolu i nie idzie na kompromisy.
Marcelo Bielsa jest selekcjonerem Urugwaju już przez ponad trzy lata. Już przed mundialem wskazywano, że obie strony są zmęczone współpracą. Widział to też sam selekcjoner i pod koniec maja zapowiedział, że po MŚ odejdzie ze stanowiska. 70-latek nie dostosował się do urugwajskiej kultury. Wcześniej ważną częścią „życia reprezentacji” były wspólne biesiady, czego nowy selekcjoner zakazał. Bielsa podpadł także liderom zespołu poprzez brak wysyłania powołań dla Luisa Suareza. Mówiło się także, że piłkarze prosili trenera, aby podczas zgrupowania przynajmniej się z nimi witał. Już w trakcie mundialu również doszło do odmiennych wizji pomiędzy trenerem, a liderami szatni, którzy nie kupili sposobu gry, jaki preferował Marcelo Bielsa. Oni chcieli zagrać bardziej pragmatycznie, on – nie chciał porzucić nastawienia na wysoki pressing.
W reprezentacji Urugwaju zbyt wiele się nie zgadzało. I zbyt wiele tych zakłóceń spowodował Marcelo Bielsa. 70-latek fatalnie przygotował zespół na Mistrzostwa Świata i wydaje się, że rozstanie z kadrą powinno nastąpić trochę wcześniej.

