Leclerc na dłużej w Ferrari? Zespół wydał komunikat

Charles Leclerc przedłużył kontrakt z Ferrari. Włoski zespół oficjalnie potwierdził nową umowę, choć nie podał jej dokładnej długości. Komunikat mówi jedynie o „nadchodzących sezonach”, więc można zakładać, że chodzi o wieloletnie porozumienie.

To ważny ruch dla Ferrari, ale trudno mówić o zaskoczeniu. Leclerc jest związany z Maranello od lat — najpierw przez akademię, później jako kierowca pierwszego zespołu. W czerwonym bolidzie startuje od 2019 roku i mimo wielu rozczarowań wciąż pozostaje twarzą projektu.

REKLAMA

Początek obecnego sezonu dał Ferrari argumenty do rozmów. Po pięciu wyścigach Leclerc zajmuje 3. miejsce w klasyfikacji generalnej kierowców. Cztery razy kończył wyścig w pierwszej piątce, punktuje regularnie i na tle zespołu wygląda solidnie. Nie jest to dominacja, ale przy realiach Ferrari ostatnich lat sama powtarzalność ma znaczenie. Według Sky Sports nowa umowa ma obowiązywać do końca 2028 roku. Ferrari oficjalnie tego nie potwierdziło, ale zespół jasno dał do zrozumienia, że chce zatrzymać Monakijczyka na dłużej. To kończy kolejną falę spekulacji o jego przyszłości i ewentualnym odejściu do innego zespołu.

Leclerc ma za sobą już bardzo długi etap w Ferrari

W barwach Scuderii wystartował w 155 wyścigach, wygrał 8 razy, 52 razy stawał na podium i zdobył 27 pole position. Pod względem liczby startów oraz pole position dla Ferrari wyprzedza go już tylko Michael Schumacher. To pokazuje skalę tego związku, ale też jego największy problem: liczby indywidualne są mocne, tytułu mistrza świata nadal nie ma.

Decyzja może budzić różne reakcje. Z jednej strony Leclerc i Ferrari pasują do siebie niemal naturalnie. On rozumie ten zespół, zna jego presję i od lat powtarza, że chce wygrać mistrzostwo właśnie w czerwieni. Z drugiej — przez siedem sezonów nie dostał samochodu, który pozwoliłby mu realnie dowieźć walkę o tytuł do końca.

Ferrari wciąż żyje obietnicą „następnego kroku”. Co roku pojawia się przekonanie, że teraz już naprawdę projekt zacznie działać. Leclerc najwyraźniej dalej w to wierzy. Przedłużenie kontraktu oznacza, że nie chce szukać łatwiejszej drogi i nadal stawia na Maranello, mimo że historia ostatnich lat uczy ostrożności.

Dla zespołu to także sygnał stabilizacji. Po sprowadzeniu Lewisa Hamiltona Ferrari ma duet, który daje doświadczenie, szybkość i ogromną rozpoznawalność. Problem polega na tym, że nazwiska nie wygrywają tytułów. Potrzebny jest samochód, strategia i spokój operacyjny — dokładnie te elementy, których Scuderii zbyt często brakowało. Nowy kontrakt Leclerca nie jest więc gwarancją przełomu. Jest raczej kolejnym aktem wiary, że Ferrari wreszcie dostarczy mu sprzęt na miarę talentu. Monakijczyk zostaje, bo nadal wierzy, że mistrzostwo z tym zespołem jest możliwe. Teraz piłka jest po stronie Maranello. Bez dobrego bolidu nawet najdłuższa umowa będzie tylko przedłużeniem czekania.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ