Widzew Łódź ucieka ze strefy spadkowej. Pewne zwycięstwo z Lechią Gdańsk

W Łodzi sobotnie granie zaczęło się od meczu o „sześć punktów”. W końcówce fazie sezonu Widzew Łódź mierzył się z Lechią Gdańsk, a rozstrzygnięcie ważne było w kontekście walki o utrzymanie. Do strefy spadkowej spadli Gdańszczanie, którzy trafili na Sebastiana Bergiera w strzeleckiej formie.

Lechia po serii meczów bez zwycięstwa po prostu musiała zapunktować w Łodzi, gdyż wizja pobytu w strefie spadkowej zbliżała się coraz bardziej. Niebezpiecznie jest igrać z losem, a zespół Johna Carvera, który jeszcze niedawno myślał o europejskich pucharach, teraz patrzy za siebie.

REKLAMA

Sebastian Bergier mówi „sprawdzam”

Jeśli jednak mówimy, że Lechia była na musie, to co powiedzieć o Widzewie. Łodzianie od długiego czasu przebywali w strefie spadkowej, a ich dotychczasowe punktowanie nie pozwalało nawet o wychyleniu głowy nad kreskę. Misja ratunkowa Aleksandara Vukovicia wdrażana była powoli, a moment przełomowy przypadł właśnie na mecz z Lechistami.

Kluczem do sukcesu okazała się odwaga w atakowaniu i skuteczność Sebastiana Bergiera. Piłkarz, do którego w tym sezonie nie można mieć zarzutów za formę sportową, znów potwierdził, że był udanym transferem. Ściągnięty z GKS-u Katowice napastnik w 10. minucie dał prowadzenie swojemu zespołowi, w 28. minucie podwyższył, a w 37. minucie był zamieszany w kolejnego gola.

Nie robiło mu problemu, czy musiał uderzać z pierwszej piłki głową, czy wymagane było odwrócenie się z rywalem na plecach. Efektem za każdym razem była piłka w siatce. Na przerwę Widzew Łódź schodził z wysokim prowadzeniem i dobrym wrażeniem. Gospodarze bardzo dobrze czuli się na własnym boisku i zdominowali przeciwnika.

Lechia nie złożyła broni

Po przerwie ta różnica poziomów się lekko wyrównała. Lechia odrzuciła swoje kłopoty i zaczęła grać w piłkę. Gdańszczanie próbowali atakować skrzydłami – przede wszystkim prawym. Tam Camilo Mena starał się kręcić Samuelem Kozlovskim, lecz dośrodkowania nie znajdowały adresata. To jednak spowodowane było brakiem wypełnienia pola karnego. Piłkarzom z Pomorza udało się jednak strzelić gola. Uderzenie z dystansu – czyli firmowe zagranie Ivana Zhelizki – wpadło z 25. metrów do bramki. Nie było czasu na radość, bo do odrobienia były jeszcze dwie bramki.

Gra sprowadzona została do fizycznych pojedynków i walki w środku pola. Trener Widzewa dokonał paru defensywnych zmian, aby dopilnować trzech jakże ważnych punktów. Bronienie się zostało w końcówce utrudnione po dwóch szybkich żółtych kartkach dla Juljana Shehu. Trudno zrozumieć pretensje Albańczyka, który ewidentnie faulował w 88. minucie Tomasa Bobcka. Lechia mogła to wykorzystać, ale strzał z dystansu Tomasza Neugebauera świetnie zatrzymał Bartłomiej Drągowski.

W tabeli nastąpiła tzw. mijanka. Widzew awansował na 12. miejsce i w tej kolejce do strefy spadkowej już na pewno nie wróci. Lechią natomiast znajduje się obecnie pod kreską. A już za tydzień mecz domowy z Legia Warszawa.

Widzew Łódź – Lechia Gdańsk 3:1 (Bergier 10′, 28′, Kapuadi 37′ – Zhelizko 66′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    146,789FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ