Piast zdemolował Arkę i wyskoczył ze strefy spadkowej

W pojedynku zespołów najbardziej zagrożonych spadkiem zdecydowanie lepszy był Piast Gliwice, który u siebie pokonał wysoko Arkę Gdynia 4:1. Arkowcy zagrali tak, jak zazwyczaj grają na wyjazdach, czyli mizernie. Mieli pojedyncze zrywy, ale całościowo to Piastunki pokazały wyższą piłkarską kulturę. W efekcie odbiły się one z dołu tabeli.

Tak ważne mecze jak ten mogą wpłynąć na niektórych piłkarzy negatywnie. W końcu wiesz, że mierzysz się z rywalem o utrzymanie i że kolejek do końca sezonu zostało niewiele. Presja z tym związana musiała przygnieść Aureliena Nguiambę. Była 7. minuta, kiedy w jednej akcji pomocnik popełnił aż trzy błędy. Raz podał za lekko, potem zamiast w piłkę kopnął w murawę, a na końcu sprowokował rzut karny po powaleniu Jorge Felixa. Presji uległ też chwilę później Patryk Dziczek, bo ten z jedenastu metrów uderzył obok bramki.

REKLAMA

Piast zdemolował Arkę

Z tego nerwowego początku lepiej wyszedł Piast, który zaraz po niewykorzystanej jedenastce objął prowadzenie. To dzięki Leonardo Sance, którego mocna centra wylądowała idealnie na głowie Quentina Boisgarda. Jędrzej Grobelny tylko obserwował, jak piłka szybowała do bramki. Całą akcję rozpoczął Dziczek, rewanżując się za wcześniejszą chwilę słabości. Następnie zespół z Gliwic kontynuuował dobrą grę. W pierwszej połowie nie było złudzeń, że lepiej zaadaptował się do warunków rywalizacji. Przeprowadzane przez niego akcje charakteryzowały się większą płynnością. Właściwie pressował mających problem z opuszczeniem własnej połowy rywali.

Swoją siłę Gliwiczanie pokazali też po przerwie. Błyskawicznie dołożyli drugie trafienie, widząc, że Arka pod koniec pierwszej części spotkania nabierała wiatru w żagle. Kluczowi dla losów tej akcji byli dwaj boczni defensorzy. Jakub Lewicki pokazał się Sance i otrzymał futbolówkę, którą wstrzelił w głąb pola karnego. Co prawda Serafin Szota przeciął dośrodkowanie, ale zrobił to niefortunnie, zagrywając pod nogi Filipa Borowskiego. Prawy obrońca Piasta pewnie wykorzystał okazję.

Przy wyniku 2:0 powinno być już spokojnie, ale jednak wyglądało to trochę inaczej. Zemściła się na piłkarzach trenera Daniela Myśliwca pojawiająca się w ich poczynaniach niefrasobliwość. Gdynianie przeprowadzili szybki atak, Vladislavs Gutkovskis, podcinając piłkę, podał ją do Dawida Kocyły. Skrzydłowy efektownie przyjął zagranie na klatkę piersiową i zgrabnie pokonał Dominika Holca. Gol kontaktowy napędził Arkę, która zdołała stworzyć sobie jeszcze parę ciekawych sytuacji. Również gospodarze szukali ponownego podwyższenia wyniku, więc gra się zdynamizowała.

Problem w tym, że ten lepszy okres gości szybko minął. Wrócili oni do przeciętności. Z kolei zawodnicy z Gliwic prezentowali się po prostu pewniej i lepiej. Cierpliwie kontruowali kolejne ataki, które w końcówce przyniosły kolejne dwie bramki. Najpierw po rzucie rożnym z główki trafił Igor Drapiński, a w doliczonym czasie Hugo Vallejo po ładnym uderzeniu zamknął spotkanie na dobre.

Piast Gliwice – Arka Gdynia 4:1 (Boisgard 10′, Borowski 47′, Drapiński 81′, Vallejo 90′ – Kocyła 54′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    146,417FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ