Lech Poznań chce zatrzymać Luisa Palmę, ale na razie odbija się od ściany. Według Szymona Janczyka z Weszło Celtic odrzucił wszystkie propozycje Kolejorza, które były niższe od kwoty zapisanej w umowie wypożyczenia. Przekaz ze Szkocji jest prosty — mistrz Polski musi aktywować klauzulę, inaczej Luis Palma zostanie sprzedany gdzie indziej.
Od początku współpracy poznańskiego klubu z Honduraninem wiadomo, że kwota wykupu ma wynosi około 4,5 miliona euro. Dla Lecha byłby to rekordowy transfer. Poznaniacy próbowali jednak zejść z ceny. Złożyli więcej niż jedną ofertę, dorzucali bonusy, ale Celtic nie zmienił stanowiska. Co więcej, Szkoci mieli poinformować, że mają za Honduranina propozycje wyższe niż ta, którą w umowie zagwarantował sobie Lech. To mocno komplikuje plany mistrza Polski. Jeszcze niedawno media sugerowały, że Kolejorz będzie próbował rozegrać temat cierpliwie – niższa kwota podstawowa, raty, bonusy i przekonywanie Celtiku, że sprzedaż do Poznania jest najlepszym rozwiązaniem.
Lech Poznań walczy, ale to Celtic rozdaje karty
Sportowo Palma dał argumenty, żeby o niego walczyć. W Lechu pokazał jakość, której w Ekstraklasie brakuje wielu skrzydłowym. Ma drybling, strzał, potrafi zrobić przewagę jeden na jeden. Nie był anonimowym wypożyczonym zawodnikiem, który tylko uzupełniał kadrę. W wielu meczach realnie podnosił poziom ofensywy. Nie był jednak piłkarzem bez wad. Miał słabsze momenty, przez co wydatek 4,5 mln euro wzbudzał spore wątpliwości. Honduranin w końcówce sezonu pracował, by potwierdzić, że jest wart takich pieniędzy i paradoksalnie, to mogło zachęcić Szkotów do mocniejszej postawy przy negocjacjach.
Sytuacja wydaje się patowa. Lech Poznań nie zapłaci tyle, ile oczekuje Celtic, Celtic nie sprzeda za tyle, ile oferuje Lech Poznań. Kluczowe pytanie dotyczy jednak zainteresowania innych klubów. Jeśli do Szkotów odzywał się ktoś chętny na wydatek kwoty powyżej 4 mln euro — rozmowy z Kolejorzem mogą być po prostu stratą czasu dla wszystkich stron. Czy jednak Luis Palma rzeczywiście jest wart takich pieniędzy? Tu można mieć już wątpliwości. Przy Bułgarskiej takich nie brakuje, stąd wstrzemięźliwość przed nacechowanymi emocjami ruchami. W tym przypadku jakość sportowa zawodnika to jedno, ale zdrowe finanse są równie ważne, a 4,5 mln euro można po prostu lepiej zainwestować.

