Wielki powrót Kevina De Bruyne! Belg odmienił losy meczu i Manchester City zgarnia komplet punktów

Po trudnym okresie na przełomie listopada i grudnia Manchester City wyszedł już na prostą. Wygrał klubowe Mistrzostwa Świata, w lidze odniósl dwa zwycięstwa i wykonał swoje zadanie w Pucharze Anglii awansując do kolejnej rundy. Newcastle natomiast w ostatnim czasie traci sporo goli, ale na własnym stadionie w tym sezonie Premier League wygrywał tylko Liverpool i Nottingham Forest. Mimo kiepskiej formy nie mogliśmy więc skreślać ekipy Eddiego Howe’a.

Zaczęło się od… kontuzji

Manchester City musiał dokonać zmiany między słupkami i Edersona zastąpił Ortega. Kiedy mecz ruszył na dobre – goście przypomnieli o swojej klasie. Newcastle bronilo w dość agresywny sposób, byli aktywni w odbiorze, ale zespół Pepa Guardioli fantastycznie utrzymywał się przy piłce. Pep Guardiola dał dużą swobodę w schodzeniu glębiej Bernardo Silvie, teoretycznie ustawionemu na prawym skrzydle i Obywatele schowali piłkę do sejfu. Wymieniali ją bardzo szybko, przesuwając blok defensywny Newcastle i znajdowali w nim luki. W 26. minucie to właśnie Bernardo otworzył wynik popisując się fantastycznym i inteligentnym wykończeniem.

REKLAMA
Viaplay Sport Polska w serwisie X

Newcastle wyglądało tak, jakby nie grało przed własną publicznością, a na wyjeździe. Wydawało się, że kolejny gol The Citizens jest kwestią czasu, aż tu nagle… niespodzianka. 3 minuty i dwa gole dla Newcastle. Oba po szybkich atakach i wykorzystaniu przestrzeni za linią obrony Manchesteru City. Najpierw akcję wykończył Alexander Isak, a potem Anthony Gordon. Dwa szybkie ciosy dodały skrzydel gospodarzom, natomiast goście nie byli w stanie kontrolować meczu tak, jak wcześniej.

Man City potrzebowało ostudzenia emocji w przerwie

Od początku drugiej połowy znowu zaczęli się dobierać do skóry rywalom. Newcastle nastawiło się na obronę wyniku i niską defensywę. Po przerwie już prawie w ogóle nie oglądaliśmy ich zawodników w polu karnym The Citizens, natomiast goście walczyli z czasem, aby trafić do siatki. W 69. minucie Pep Guardiola wyciągnął asa z rękawa w postaci wracającego po kontuzji Kevina De Bruyne. Już 5 minut później było 2:2, a wyrównującą bramkę strzałem godnym precyzji snookerzysty wyrównał właśnie Belg.

To jednak nie był koniec popisów Belga. W doliczonym czasie gry do bramki dorzucił bowiem asystę. 32-latek z głębi pola zagrał podanie w pole karne za linię obrony do wbiegającego Oscara Bobba, który kapitalnie przyjął futbolówkę, minął Dubravkę i dał Manchesterowi City 3 punkty. Kevin De Bruyne potrzebował niespelna pół godziny, aby zdobyć bramkę, zaliczyć asystę i odmienić losy meczu. Jak wracać to właśnie w takim stylu.

Newcastle : Manchester City (35′ Isak, 37′ Gordon – 26′ Bernardo, 74′ De Bruyne)

***

Po więcej informacji o Premier League zapraszamy na grupę Kick & Rush – wszystko o lidze angielskiej

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,868FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ