W drodze po marzenia – City idzie po upragnioną Ligę Mistrzów i potrójną koronę!

Końcówka poprzedniego sezonu była dla City fatalna – defensywa po odejściu Kompany’ego nie wyglądała już tak solidnie, co przyczyniło się do porażek na kilku polach. W Premier League Obywatelom odjechał Liverpool, a Champions League przyniosło brutalną porażkę z Lyonem w ćwierćfinale. W dodatku niemal cała gra opierała się na wybitnej formie Kevina De Bruyne, bez którego The Citizens wyglądali do bólu przeciętnie. Gdy w obecnych rozgrywkach City zaliczyło falstart na początku sezonu, zaczęło się mówić o końcu ery Guardioli w Manchesterze. W końcu dotychczas Hiszpan nigdzie nie pracował dłużej niż przez 4 lata, a Pep sam wcześniej twierdził, że trener nie może być zbyt długo w jednym miejscu, bo dochodzi do stagnacji. Jednak zarówno Guardiola jak i władze klubu, postanowiły nadal poczekać. I jak się okazało – była to idealna decyzja. Pep poskładał do kupy defensywę, wyciągnął potencjał z kilku piłkarzy i zmienił całkowicie pomysł na grę zespołu. Prawdziwy geniusz?

Liga Mistrzów – sięgnąć po niemożliwe

Od sezonu 2017/18 nad Manchesterem City zawisła klątwa ćwierćfinałów, bo w każdych rozgrywkach Obywatele na tym etapie kończyli swoją przygodę w UCL. A za każdym razem wydawało się, że tym razem Pep Guardiola zaprowadzi The Citizens prosto po końcowy triumf. Najpierw silniejszy okazał się Liverpool, który w Premier League nawet nie rywalizował na poważnie o mistrzostwo tracąc do City 25 punktów. Rok później Tottenham i bezsens przepisu bramek na wyjeździe. Jednak ostatnio wydawało się, że to MUSI być ten sezon. Poskromienie Realu Madryt w 1/8 finału, tylko po to, bo później odpaść po jednym meczu z Lyonem.

Teraz wszystko wyglądało, jakby historia znów miała się powtórzyć. W rewanżu z BVB Bellingham strzela bramkę po kwadransie a De Bruyne i spółka przez długi czas byli bezradni. Wszystko zmieniło się po faulu Cana we własnym polu karnym i strzelonej jedenastce przez Mahreza – Obywatele odzyskali wiarę w awans i strzelili kolejną bramkę. Druga połowa meczu z PSG po raz kolejny pokazała determinację w walce o Champions League i wygląda na to, że to istotnie TEN sezon.

Nie tylko Kevin, czyli ewolucja Guardioli

W zeszłym sezonie Premier League City nie istniało bez De Bruyne, a by to zrozumieć, nie wystarczą same statystyki. Jednak je również warto wymienić, bo w samej Premier League Kevin strzelił aż 13 bramek i zaliczył 20 asyst. Jednak poza tym jego rola na boisku była nie do ocenienia – potrafił grać jako „ósemka”, „dziesiątka” czy jako fałszywy napastnik. Przechodziła przez niego każda akcja, a 20 ostatnich podań to i tak mało, przy tym ile piłek dogrywał do swoich kolegów.

Jednak obecne rozgrywki zmusiły Guardiolę do kombinowania – De Bruyne w pewnym momencie spadła forma a Belg nie potrafił wykańczać akcji. Na dodatek Aguero nie był zdolny do tak częstej gry jak w poprzednim sezonie, a Jesus zawodził na każdej linii. To nie koniec, bo Raheem Sterling, który dotychczas był fundamentem ofensywy, grał strasznie chimerycznie i nie było go widać na boisku. W dodatku Anglik często przyklejony był do linii końcowej. Gdy Kevin doznał na dodatek kontuzji, Pep musiał reagować.

Wyciągnięcie potencjału ze składu

Rozwiązanie? Okazał się nim Ilkay Gundogan, który miał w sobie spory potencjał do gry w ofensywie. Niemiec strzelił w tym sezonie zdecydowanie najwięcej bramek w swojej karierze. Jednak nie tylko on dokonał ewolucji swojej gry – podobnie stało się z Bernardo Silvą i Fodenem. Wydawało się, że ten pierwszy poprzednim sezonem przekreśli sobie szansę na naprawdę wielką piłkę, natomiast Anglik pokazał wszystkim, czemu Pep nie chciał wypuścić go na wypożyczenie, a rozwijać pod własnymi skrzydłami. Gdy dorzucimy do tego Riyada Mahreza, mam ciekawą ekipę z przodu, ale pozostawało jedno pytanie. Co z napastnikiem?

Jako dziewiątka nie działał Sterling, Aguero nie był w stanie grać tyle co wcześniej, a Jesus zawodził na każdym kroku. Co zrobił Guardiola? Zrezygnował z napastnika, decydując się na dużą wymienność pozycji wykorzystującą szybkość i kreatywność jego piłkarzy. Efekty? Najlepszy sezon City, w końcu Obywatele radzą sobie perfekcyjnie na wszystkich frontach. A De Bruyne? Wrócił po kontuzji, stając się na powrót kapitanem i liderem z krwi i kości.

Defensywa ze stali, a momentami nawet z „Vibranium”

Po odejściu Vincenta Kompany’ego obrona City straciła swojego lidera, przez co całkowicie się rozleciała. Aymeric Laporte czesto wypadał z powodów zdrowotnych a boki obrony wyglądały jak żart. Warto dodać, że w kontekście podstawowej jedenastki, City dokonała tylko jednego wzmocnienia, jakim jest – Ruben Dias. Jednak gdy spojrzymy na rozwój obrońców, to robi to jeszcze większe wrażenie – John Stones i Joao Cancelo stali się czołowymi piłkarzami na swoich pozycjach. Jednak, gdy Portugalczyk wyglądał jak cień samego siebie, miał zmiennika. Zmiennika, który dał asystę przy bramce Kevina De Bruyne. Czy gdyby nie rotacja Pepa, Zinchenko byłby w stanie zmienić tak oblicze gry? Śmiem wątpić, a Hiszpan dzięki zmianom w składzie utrzymuje wysoką formę u wielu piłkarzy. Jeśli chodzi o Premier League, chyba tylko defensywa Chelsea za Thomasa Tuchela może nawiązywać do Obywateli. A jak mawia klasyk – mecze wygrywają napastnicy, ale trofea obrońcy. I to całe źródło sukcesów City z tego sezonu.

Kluczowy moment – czy The Citizens udźwigną finisz sezonu?

Największą zaletą Manchesteru w tej fazie rozgrywek jest komfort w lidze. Jeśli wszystko pójdzie pomyślnie, to The Citizens już w tej kolejce „klepną” mistrzostwo. Na cztery kolejki przed końce Premier League. Jak wygląda sytuacja u ich konkurentów w Champions League? PSG – musi się szarpać o mistrzostwo z Lille i AS Monaco nie mogąc potknąć się ani razu. Real? Podobnie, tylko zamiast Lille i Monaco rywalizują z Barceloną, Atletico i Sevillą. Chelsea? Dalej nie ma zagwarantowanego miejsca w top4 gwarantującego gry w następnym sezonie Ligi Mistrzów. A Liverpool, Tottenham, West Ham i Everton depczą im po piętach.

To sprawia, że przed De Bruyne i spółką zostały już tylko 2 ważne spotkania – rewanż z PSG i ewentualny finał UCL. Jak dotychczas City prezentowało się w ważnych spotkaniach? Choć na początku sezonu szło im to całkiem dobrze, to ostatnio mieli wpadki. Porażki Chelsea w półfinale FA Cup i mecz na szczycie z United mogą odrobinę niepokoić. Jednak teraz, gdy Obywatele są w pełni gotowi na wszystko, daje im duże szanse. W końcu Aguero miał odejść z klubu dopiero, gdy City sięgnie po Ligę Mistrzów. Ale jak pokazała pierwsza połowa starcia z PSG – teraz nie będzie łatwo, a jeden błąd może przekreślić marzenia wszystkich w Manchesterze. Ale, czy właśnie na tym nie jest oparty futbol?

Śledź autora na Twitterze i Facebooku.

Foto: Manchester City/Twitter

REKLAMA
Maciej Caban
Maciej Cabanhttp://mymistrzowie.pl/
Wielki fan Premier League i wszystkiego, co związane z angielską piłką. Współtwórca podcastu Mistrzowie FPL
PODOBNE
REKLAMA
101,890FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ