Szwajcaria bez szans. Portugalia wygrywa 6-1!

Portugalczykom w tym meczu wychodziło niemal wszystko. Gracze trenera Santosa od początku mieli spotkanie pod kontrolą, choć przez większą część meczu musieli sobie radzić bez swojej największej gwiazdy, którą bez wątpienia jest Cristiano Ronaldo.

Ciężko powiedzieć co ostatecznie skłoniło Fernando Santosa do pozostawienia Cristiano Ronaldo na ławce, ale i bez niego piłkarze znad Tagu rozegrali znakomite zawody. I nie ma w tym nic sensacyjnego bowiem drużyna z zachodnich krańców Europy posiada głębię składu gwarantującą odpowiednią jakość niemal na każdej pozycji. Zdziwienie budzi jednak końcowy rezultat starcia, które w przedmeczowych kuluarach określane było jako hit 1/8, w którym zmierzą się dwie drużyny będące w formie i grające ciekawy futbol.

Szwajcarska katastrofa

Na początku tekstu wspomniałem, że Portugalczykom wychodziło niemal wszystko, ale jednocześnie warto nadmienić, że Szwajcarom nie wychodziło nic. Zawodnicy z Alp już po pierwszej połowie przegrywali 2-0. Pierwszy gol to niesamowicie mocne uderzenie na krótki róg w wykonaniu Ramosa, który minął pilnującego bliższego słupka Sommera. Drugi gol padł łupem weterana Pepe, który przypomniał tym samym swoje najlepsze czasy z okresu Realu Madryt. Weteran atomową główką podwyższył wynik na 2-0.

Po zmianie stron Helweci szybko chcieli doprowadzić do wyrównania, ale Portugalczycy znów pokazali wielką moc. Bez trudu kolejnego gola zdobył Ramos, a jeszcze przed upływem godziny gry na listę strzelców wpisał się Guerreiro. Szwajcarzy odpowiedzieli jedynym golem autorstwa Akanjiego. Jednak dzisiejsza Portugalia przechodziła samą siebie i po pięknych, składnych akcjach strzeliła kolejne 2 gole. A gdyby nie technologia VAR byłoby ich więcej, gdyż jedno trafienie Ronaldo zostało cofnięte przez złamanie linii spalonego.

Dominacja przez duże D

Szwajcaria stanowiła dziś tło. A wręcz płótno. Takie, które zostało zamalowane ręką artystycznego geniusza. W tej roli wystąpić może każdy z ofensywnego tercetu Portugalczyków. Odrobinę magii do spotkania wniósł każdy z napastników Os Navegadores. Zarówno Felix, Ramos jak i wprowadzony z ławki Leao mieli swoje wielkie momenty. Momenty, które przełożyły się na awans w wielkim stylu.

Szwajcarzy? Cóż, tracąc 6 bramek w 1/8 zatarli dobre wrażenie, które wypracowali po fazie grupowej. Znów nie udało im się przebrnąć bariery 1/8 na Mistrzostwach Świata, ale tym razem nie byli nawet blisko. Ciężko mówić o pozytywach po porażce 1-6 i tych nie ma co na siłę się doszukiwać. Być może na usprawiedliwienie Helwetów może działać poziom zmęczenia i trudność grupy, w jakiej przyszło im się mierzyć. Mimo wszystko uważam, że dzisiejszego wieczoru nie mieli zwyczajnie argumentów, by przeciwstawić się Ronaldo i spółce.

REKLAMA
Damian Myszewski
Damian Myszewski
Kibic polskich reprezentacji narodowych i klubu SL Benfica. Lubię patrzeć na otaczający świat z różnych perspektyw, zaś sport uważam za cudowny wytwór ludzkiej kultury. Mam cierpliwość do Ekstraklasy, sentyment do Małyszomanii i czuję pociąg do historycznych kronik sportowych. Czym jest piękno sportu? Emocjami Tiziano Crudeliego, pasją Andrzeja Strejlaua, walecznością Tadeusza Pietrzykowskiego i wytrwałością Julii Kmiecik. Moje atuty okołosportowe to doświadczenie w roli maskotki klubowej, improwizowane komentowanie meczów podczas spotkań ze znajomymi przy Fifie i umiejętność kopania piłki wyżej niż Walduś Kiepski w odcinku “Złoty gol”. W rodzimych mediach sportowych najbardziej wkurza mnie arogancja Tomasza Hajto, miałkość pytań podczas konferencji PZPN-u i patocelebryci z gal MMA. Jeśli właśnie to czytasz i chcesz się skontaktować, "sportowego" maila znajdziesz poniżej. Do tego wszystkiego fan wrestlingu i autor cyklu “Przystań Lechia”.
PODOBNE
REKLAMA
101,854FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ