W dwóch poprzednich sezonach z Premier League spadał komplet trzech beniaminków. Ponadto żaden z nich nie był nawet w stanie nawiązać równorzędnej walki o utrzymanie. Przepaść pomiędzy Championship a najwyższą klasą rozgrywkową stała się na tyle duża, że zespoły po awansie nie potrafiły odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Obecny sezon jednak to zmienił. Z ligi spadło tylko Burnley, natomiast Leeds i Sunderland dostosowały się do wymagań Premier League i bez większych problemów zapewniły sobie utrzymanie. Co więcej, Czarne Koty zakończyły sezon na siódmym miejscu gwarantującym grę w Lidze Europy w nadchodzących rozgrywkach. Patrząc przez pryzmat ostatnich sezonów zespół Regisa Le Brisa dokonał czegoś nieprawdopodobnego.
Sunderland sprawił największą sensację
Po ostatniej kolejce większość kibiców chyba nie ma wątpliwości, którą drużynę należy uznać za największe pozytywne zaskoczenie tego sezonu Premier League. Sunderland długo mógł konkurować o to miano z Bournemouth czy Brentfordem, które po licznych osłabieniach kadrowych latem były typowane do walki o utrzymanie. Niemniej jednak finisz beniaminka na miejscu gwarantującym europejskie puchary to coś, czego przed startem kampanii nikt by nie przewidział. Czarne Koty świetnie rozpoczęły niedawno zakończony sezon. Po dziewięciu kolejkach były nawet w pierwszej czwórce, a pierwszą rundę kończyły na dziewiątej pozycji. Druga połowa sezonu nie była już jednak tak udana. Wydawało się, że po euforii spowodowanej awansem Sunderland wreszcie zaczął równać się swojemu poziomowi. Niemniej jednak, dzięki udanej końcówce udało im się zająć miejsce gwarantujące start w Lidze Europy.
Sukces ten tym bardziej należy docenić, ponieważ Sunderland jako ostatni awansował do Premier League. Czarne Koty dostały się do elity po wygranych play-offach, w których oba decydujące gole (w półfinale i finale) strzelali w doliczonym czasie gry. Zarówno Leeds, jak i Burnley w poprzednim sezonie Championship zdobyły aż 24 punkty więcej niż drużyna Le Brisa. Wydawało się więc, że to właśnie Sunderland będzie miał największe problemy z pozostaniem w lidze. Niemniej jednak, na Stadium of Light wiedzieli, jak przygotować się do nowego sezonu.
Regis Le Bris kandydatem na trenera sezonu
Przed sezonem w ekipie Czarnych Kotów doszło do rewolucji kadrowej. Sunderland nie szczędził pieniędzy na transfery. Na nowe nabytki latem wydano prawie 200 milionów euro. Do klubu sprowadzono aż 13 nowych zawodników, a ponadto na stałe wykupiony został Enzo Le Fee. Z 14 piłkarzy, którzy w minionej kampanii rozegrali ponad 1000 minut we wszystkich rozgrywkach tylko trzech było w klubie we wcześniejszym sezonie. Słowa uznania należą się działowi skautingowemu oraz wszystkim ludziom zaangażowanym w transfery, ponieważ większość się po prostu sprawdziła.
Niemniej jednak, trzeba docenić również pracę trenera. Le Bris miał wyjątkowo mało czasu na wkomponowanie do składu tylu nowych piłkarzy. Ponadto większość z nich to byli młodzi piłkarze bez większego doświadczenia na najwyższym poziomie. Musieli oni zaadaptować się do gry w nowej lidze oraz życia w nowym kraju, co często zajmuje sporo czasu. Mimo to trener Czarnych Kotów w krótkim czasie zdołał tak poukładać zespół, że na boisku nie było widać, iż większość piłkarzy gra ze sobą dopiero pierwszy sezon. Sunderland był czymś więcej niż sumą indywidualnych umiejętności poszczególnych piłkarzy. W ich grze było widać wypracowane schematy oraz automatyzmy, które są niezbędne dla zespołów o mniejszym potencjale kadrowym.
Sukcesem Le Brisa jest także to, że zdołał stworzyć zespół niezwykle wszechstronny i elastyczny. Sunderland dobrze czuje się zarówno z piłką przy nodze, jak i bez niej. Potrafi grać w wysokim pressingu oraz cofnąć się niżej i skutecznie bronić we własnym polu karnym. Czarne Koty nie są też jednowymiarowe w ofensywie. Zespół Le Brisa przeważnie oddaje inicjatywę przeciwnikowi (średnio 44,9% posiadania piłki; piąty najniższy wynik w lidze) i nastawia się na szybkie przejścia do ataku po odbiorze. Niemniej jednak, Sunderland potrafi również budować akcje krótkimi podaniami od własnej bramki czy stwarzać sytuacje w ataku pozycyjnym poprzez kombinacyjną grę w bocznych sektorach boiska.
Sunderland wykorzystał słabość konkurencji
Oczywiście sukcesu Czarnych Kotów nie można umniejszać, jednak trzeba zauważyć, że wykorzystali oni wyjątkowo sprzyjające okoliczności. Miniony sezon był niezwykle wyrównany, przez co tabela była wyjątkowo spłaszczona. Tylko w jednym sezonie od momentu powstania Premier League, aby awansować do europejskich pucharów potrzeba było równie niskiej liczby punktów, co w obecnym (53). Z kolei 54 „oczka”, które uzbierał Sunderland wcześniej jedynie dwa razy gwarantowały występy w Europie. Oczywiście, nie w każdym sezonie do pucharów poprzez ligę wchodziło aż osiem zespołów, przez co ciężko porównywać wszystkie sezony. Niemniej jednak różnice punktowe w minionej kampanii były wyjątkowo niewielkie. Ósmy w tabeli Brighton, który zagra w Lidze Konferencji, od spadkowicza West Hamu dzieliło tylko 14 „oczek”.
Tak niewielkie różnice w tabeli wpływają też na to, że na końcowe rozstrzygnięcia o wiele większy wpływ zwyczajnie ma szczęście. A tak się składa, że ekipa Le Brisa właśnie na tym skorzystała. Według danych ze strony Understat Sunderland ma trzecią najniższą liczbę punktów oczekiwanych, co oznacza, że według tego modelu zasłużył na spadek. Czarne Koty na przestrzeni całego sezonu „powinny” zdobyć aż 12 punktów mniej. Jedynie Aston Villa pod tym względem ma większą różnicę na swoją korzyść (+14). Dla jednych może to być jedynie ciekawostka i przykład, że nie warto sugerować się tymi statystyki. Dla innych z kolei wyznacznik tego, gdzie powinien znajdować się Sunderland.
Trudny kolejny sezon
Mimo wszystko dla właściciela klubu powinna to być przestroga przed nadchodzącymi rozgrywkami. O ile na przestrzeni jednego sezonu można zakrzywiać statystyki, tak dwa lata z rzędu jest to o wiele trudniejsze. Idealnym przykładem, który współgra z historią Sunderlandu jest Nottingham Forest. W ubiegłej kampanii wywalczyli oni awans do Ligi Europy mimo, że – tak jak Czarne Koty – oszukiwali wspomniane algorytmy. Według zaawansowanych danych „powinni” zdobyć 15 punktów mniej i zakończyć rozgrywki w dolnych rejonach tabeli. W niedawno zakończonym sezonie Nottingham punktował mniej więcej tak, jak wskazywał na to wspomniany model. W połączeniu z grą w europejskich pucharach Forest zanotowało znaczący regres i długo musiało walczyć o utrzymanie.
Przed nadchodzącym sezonem obawy na Stadium of Light mogą być podobne. Z aktualną kadrą Czarnym Kotom ciężko będzie skutecznie rywalizować zarówno na krajowym, jak i europejskim podwórku. Sunderland po raz kolejny będzie musiał przed sezonem znacząco wzmocnić się na rynku transferowym. Inaczej mogą być kolejnym przykładem klubu, dla którego awans do europejskich pucharów, w następnym sezonie oznacza również walkę o utrzymanie w elicie.

