Francja pewnie pokonała Maroko 2:0. Bohaterem spotkania był Kylian Mbappé, który zdobył bramkę i zanotował asystę. Był to jeden z najbardziej jednostronnych meczów na tych mistrzostw. Francuzi grali jak z nut, a Marokańczycy byli całkowicie bezradni. Rewelacyjna dyspozycja Bono okazała się zdecydowanie niewystarczająca, by Lwy Atlasu po raz kolejny znalazły się w strefie medalowej.
Bounou w trybie bestii
Francja od początku meczu przejęła inicjatywę i za wszelką cenę szukała szybkiego otwarcia wyniku. Marokańczycy wyszli na to spotkanie bardzo nabuzowani, jednak najwyraźniej zjadła ich presja. Lwy Atlasu miały momentami problem nawet z najprostszymi podaniami, a wysoki pressing Francuzów wymuszał mnóstwo strat. Całkowicie odcięty od gry był Ounahi, a Hakimi nie miał swobody na prawej stronie.
Z minuty na minutę przewaga wicemistrzów świata tylko rosła, a pod polem karnym Maroka panował ogromny chaos. Za każdym razem jednak, gdy Les Bleus dochodzili do dogodnej sytuacji, cuda w bramce wyczyniał Yassine Bounou. Najpierw popisał się kapitalną interwencją po strzale Upamecano, następnie obronił rzut karny Mbappé, a przed końcem pierwszej połowy zatrzymał również uderzenie Désiré Doué.
Kylian Mbappe 𝐍𝐈𝐄 wykorzystuje jedenastki! 🙈 Francja 0⃣ Maroko 0⃣!
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 9, 2026
🔴📲 𝐓𝐑𝐀𝐍𝐒𝐌𝐈𝐒𝐉𝐀 👉 https://t.co/XD6w3LMzfR pic.twitter.com/TwdiAKJiI8
Maroko broniło się dzielnie, ale momentami bardzo ofiarnie. W pierwszej połowie Francuzi oddali aż 13 strzałów, z czego 3 były celne. Dla kontrastu Lwy Atlasu oddały tylko jedno uderzenie i to dopiero pod koniec pierwszej części spotkania.
Poniżej oczekiwań we Francji prezentował się Michael Olise, który wyraźnie ustępował Désiré Doué. Skrzydłowy PSG był zdecydowanie najgroźniejszym zawodnikiem na boisku, ponieważ to po jego akcjach Francuzi stwarzali największe zagrożenie i wywalczali stałe fragmenty gry. Na wiele ciepłych słów zasługuje również Manu Koné, który notował liczne odbiory i często przyspieszał akcje Les Bleus.
Geniusz Mbappé znów okazał się decydujący
Marokańczycy nie powtórzyli występu z meczu z Kanadą. Po zmianie stron nadal byli całkowicie bezradni i apatyczni. Francja wrzucała kolejne biegi, a kwestią czasu było, kiedy marokańska obrona skapituluje. Wynik otworzył nie kto inny, jak najlepszy strzelec Francji – Kylian Mbappé. W 60. minucie gwiazdor Realu Madryt oddał strzał z trudnej pozycji, zza zasłony, i idealnie przymierzył w prawy górny róg bramki.
Naprawił swój błąd i to jak – Mbappe 1⃣! Dembele 2⃣! 💣
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 9, 2026
🔴📲 𝐖 𝐓𝐕𝐏 𝐈 𝐓𝐕𝐏 𝐒𝐏𝐎𝐑𝐓#WorldCup #MistrzostwaŚwiata pic.twitter.com/PR04OqK3RV
Po tym trafieniu defensywa Lwów Atlasu całkowicie się posypała, a Les Bleus szybko dołożyli drugiego gola za sprawą Ousmane’a Dembélé. Było to jego piąte trafienie na tym turnieju. Warto podkreślić, że akcję bramkową zapoczątkowało kapitalne, dynamiczne podanie Mbappé. W grze Francji zgadzało się praktycznie wszystko, podczas gdy po stronie Maroka nie funkcjonowało niemal nic.
Gdy wydawało się, że Francuzom nic poważnego nie może się już przydarzyć, w 75. minucie Mbappé padł na murawę bez kontaktu z rywalem. Sytuacja wyglądała na tyle poważnie, że Didier Deschamps od razu zdecydował się na zmianę, wprowadzając na boisko Jean-Philippe’a Matetę. Chwilę później na murawie zameldował się również Bradley Barcola, który zastąpił zmęczonego Désiré Doué.
W samej końcówce Maroko zaczęło grać zdecydowanie odważniej, ale było już za późno, by odwrócić losy spotkania z tak rozpędzoną reprezentacją Francji.

