Niepokonane Club Brugge! Atletico odpadnie z Ligi Mistrzów?

Atletico po 3. kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów stanęło pod ścianą. Porażki z Bayerem i Club Brugge poddały w wątpliwość uczestnictwo Los Colchoneros w rozgrywkach LM na wiosnę. Rewelacyjna Brugia przyjechała do Madrytu w roli lidera grupy B i nie zamierzała niczego popularnym Materacom ułatwiać. Goście mogli tym meczem zapewnić sobie awans do fazy pucharowej.

Ruch jednostajnie przyspieszony

Od pierwszego gwizdka sędziego oglądaliśmy ciekawe spotkanie. Atletico nie zamierzało na nic czekać i od początku starało się stwarzać groźne sytuacje. Do takich dochodzili między innymi Griezmann czy Correa, brakowało jednak skuteczności. W 23. minucie Saul wpakował nawet piłkę do siatki, podający mu Correa był jednak wcześniej na spalonym. Dla Saula Nigueza było to notabene 350. spotkanie w barwach Atletico Madryt.

Nie znaczy to, że goście z Belgii nie mieli nic do powiedzenia. Zwłaszcza w początkowych minutach podopieczni trenera Hoefkensa zaliczyli kilka groźnych wypadów pod bramkę Oblaka. Im jednak dalej w las, tym większą przewagę osiągało Atletico. Bezbramkowy remis zawdzięczaliśmy kiepsko nastawionym celownikom Rojiblancos i interwencjom Simona Mignoleta.

Niewykorzystane sytuacje się nie mszczą

W 41. minucie wspomniany Mignolet wyłapał piłkę po kolejnym rzucie rożnym Atletico i błyskawicznie napędził kontrę swojego zespołu. Chwilę potem w pole karne gospodarzy wpadł Tajon Buchanan i po starciu z Moliną padł na murawę. Sędzia początkowo wskazał na wapno i wydawało się, że nieskuteczność zemści się na podopiecznych Simeone. Chwilę później jednak do akcji wkroczył VAR i po weryfikacji decyzja o karnym została (słusznie zresztą) zmieniona. Pierwsza połowa nie przyniosła tym samym bramek.

Odwrócenie ról

Początek drugiej połowy zwiastował nie mniejsze emocje niż w pierwszej odsłonie meczu. Znów Atleti skierowało piłkę do siatki po spalonym, znów tworzyło groźne sytuacje i znów na potęgę te sytuacje marnowało. Goście z kolei momentami przypominali… Atletico. Belgijska drużyna szans szukała głównie po szybkich kontrach i pozwalała Rojiblancos na prowadzenie gry.

W 60. minucie Diego Simeone w pogoni za zwycięstwem dokonał aż trzech zmian. Na murawie pojawili się Carrasco, De Paul i Morata. Napór gospodarzy był momentami wręcz przytłaczający, wciąż jednak nie przynosiło to bramek. Obrona Brugii rozbijała kolejne ataki Rojiblancos. Goście w tej fazie spotkania skupiali się już niemal wyłącznie na defensywie.

Niewykorzystane koło ratunkowe

Atleti biło głową w mur, w 82. minucie dostało jednak nieoczekiwaną pomoc. Po faulu kolegi z zespołu Kamal Sowah odkopał piłkę w kierunku bramki Jana Oblaka. Nie uszło to uwadze sędziego, który to zachowanie ocenił na żółtą kartkę, a jako iż Sowah miał już kartonik na swoim koncie, Brugia musiała kończyć mecz w dziesiątkę. Atletico rzuciło się na rywali ze zdwojoną siłą, a doskonałą okazję na zdobycie upragnionej bramki miał Alvaro Morata. Hiszpan jednak z pięciu metrów trafił piłką… w twarz Simona Mignoleta. Później Belg obronił w świetnym stylu strzał innego rezerwowego, Matheusa Cunhi. Może gdyby Diego Simeone zamiast Moraty czy Cunhi wpuścił na boisko Joao Felixa, to Portugalczyk wykorzystałby którąś z tych okazji? Felix cały mecz przesiedział jednak na ławce rezerwowych, a ostatnią zmianą Cholo było wprowadzenie w miejsce Griezmanna… Axela Witsela.

Na Mignolecie do 1/8 finału

Club Brugge jest niepokonane w tej edycji Ligi Mistrzów i z 10 punktami w tabeli pewnie przewodzi grupie B. Dziś na Civitas Metropolitano podopieczni Hoefkensa przeżywali naprawdę ciężkie chwile, jednak ostatecznie wywożą z Madrytu bezcenny punkt. Punkt, który przypieczętował ich awans do fazy play-off Ligi Mistrzów, zapewniony już po czterech meczach. Jest to olbrzymi sukces belgijskiej ekipy i należą im się słowa uznania. Atletico z kolei może patrzeć na Brugię z zazdrością. Przed bandą Cholo ciężkie boje o przetrwanie w Champions League i wyczekiwanie na ruchy Porto i Bayeru. Żaden z tych zespołów nie odda nic madrytczykom bez walki, podobnie jak dziś nie zrobiło tego dzielne Club Brugge.

REKLAMA
Mikołaj Wójcik
Mikołaj Wójcik
Football. Basketball. Formula 1. In that order.
PODOBNE
REKLAMA
101,780FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ