W 2026 roku najczęściej powtarzano, że Arsenal jest na dobrej drodze, aby zgarnąć cztery trofea w tym sezonie. Niemniej jednak, Kanonierzy przegrali finał Pucharu Ligi i odpadli z Pucharu Anglii, a na zespół, który może zgarnąć komplet krajowych trofeów wyrasta Manchester City. Podopieczni Pepa Guardioli złapali formę za późno, aby liczyć się jeszcze w walce o Ligę Mistrzów, natomiast na krajowym podwórku zdobyli już Carabao Cup i mają realne szanse na jeszcze dwa puchary.
W poszukiwaniu najlepszego rozwiązania
Obserwując Premier League w ostatnich latach można było się już przyzwyczaić, że najlepsze wersje Manchesteru City oglądamy na wiosnę, na finałowym etapie sezonu. Pep Guardiola wygląda na trenera, który na ten moment szykuje nie tylko najlepszą formę fizyczną swoich graczy, ale także jest to okres sezonu, w którym znajduje najbardziej optymalny system gry dla swojej drużyny. W niektórych latach zdarza się to wcześniej, w nektórych nieco później, ale zakończenie wiosennej przerwy reprezentacyjnej można uznać za moment, w którym Guardiola przedstawia już „gotowy produkt”. Oczywiście, przez wszystkie poprzednie miesiące Manchester City musi trzymać się w czołówce (co przykładowo nie udało im się w ubiegłych rozgrywkach) i nie może wypisać się z walki o trofea, aby mocna końcówka sezonu rzeczywiście była decydująca w wyścigu o mistrzowski tytuł czy inne trofea.
W obecnym sezonie Pep Guardiola szukał różnych wariantów. Po zimowym okienku transferowym, w obliczu kontuzji wielu skrzydłowych, zdecydował się na ustawienie 4-2-2-2. W lutym napisaliśmy nawet na naszej stronie, że to może być ten docelowy wariant na resztę sezonu. Okazało się jednak, że dla Katalończyka było to jednak rozwiązanie przejściowe, zastosowane w wyniku absencji poszczególnych piłkarzy. Manchester City w tym systemie grał dość bezpośrednio, a wiemy jak ważne dla Guardioli jest kontrolowanie meczów. W 1/8 finału Ligi Mistrzów Guardiola zdecydował się odejść od tego ustawienia na rzecz systemu z klasycznymi skrzydłowymi, ale na Santiago Bernabeu przegrali 0:3 i w rewanżu na własnym stadionie nie zdołali odrobić strat. Pep Guardiola nie zdążył więc na czas znaleźć odpowiedniego zestawienia dla swojego zespołu i zapłacił za to odpadnięciem z Ligi Mistrzów (choć duża w tym rola trudnego losowania; teoretycznie kończąc fazę ligową LM w top 8 mógł spodziewać się łatwiejszego przeciwnika w 1/8 finału).
Finał Carabao Cup
Za moment zwrotny można uznać finał Pucharu Ligi przeciwko Arsenalowi. To było bardzo ważne spotkanie nie tylko ze względu na możliwość zgarnięcia trofeum (choć najmniej cennego), ale także zbudowania mentalnej przewagi w walce o mistrzostwo Anglii, ponieważ zmierzyli się w nim dwaj bezpośredni rywale w tym wyścigu. Pep Guardiola nie zmienił znacząco systemu gry swojego zespołu, ale dokonał kilku korekt, które zaskoczyły Mikela Artetę, zadziałały bardzo dobrze i w kolejnych meczach są kontynuowane.
Przede wszystkim Manchester City zaczął inaczej ustawiać się podczas wysokiego pressingu. Zrezygnował z ustawienia 4-1-2-1-2 (czy też, innymi słowy, 4-4-2 z pomocnikami ustawionymi w diamencie), a zastosował formację 4-2-4, gdzie czterech wysoko ustawionych zawodników nie stosuje agresywnego pressingu, ale umiejętnie zamyka rywalom linię podań. Była to bardzo ważna zmiana, ponieważ Obywatele przez cały sezon w grze bez piłki byli daleko od poziomu godnego najlepszych zespołów w Europie. W samym 2026 roku można znaleźć wiele przykładów ligowych meczów, w których tracili punkty poprzez nie do końća dobrze zorganizowany pressing (porażka z Man United oraz remisy z Chelsea, Tottenhamem i Brighton). W obecnym systemie gry bez piłki rywalom o wiele trudniej minąć pierwszą linię pressingu i znaleźć wolne przestrzenie w środku pola, co przekłada się na mniej wejść za linię obrony, a także sytuacji strzeleckich.
Manchester City zmienił się też w fazie posiadania piłki
Kolejnym ważnym czynnikiem, na którym skorzystał Manchester City było większe zaufanie Rayanowi Cherkiemu. Reprezentant Francji jest piłkarzem o niezwykłych umiejętnościach indywidualnych, ale trudnym do wpasowania w konkretny system gry. Ma ewidentne braki w grze bez piłki, intensywnością biegania mocno odstaje od przeciętnego piłkarza Premier League i – delikatnie mówiąc – nie jest skłonny do poświęcania się w defensywie na rzecz drużyny. Już po transferze pojawiały się uzasadnione predykcje, że taki zawodnik może nie mieć łatwo u Pepa Guardioli. Cherki gra jednak dość regularnie, choć w pierwszym meczu z Realem Madryt usiadł na ławce rezerwowych. Można było odnieść wrażenie, że w kluczowym momencie sezonu trener stracił zaufanie do 22-latka, ponieważ w ligowym meczu z West Hamem (2:2), ustawionym pomiędzy starciami z Królewskimi, również nie znalazł się w wyjściowej jedenastce.
W czterech ostatnich spotkaniach Cherki jednak zawsze wychodził od 1. minuty i Manchester City zaczął grać lepiej, a on zanotował trzy asysty. Wprawdzie rewanż na Etihad Stadium z Realem przegrali (1:2), jednak od 20. minuty grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Bernardo Silvy. Z trzech kolejnych meczów każdy był mocnym sygnałem Manchesteru City że złapali wysoką formę. W finale Carabao Cup pokonali 2:0 Arsenal, następnie po przerwie reprezentacyjnej w ćwierćfinale FA Cup wyeliminowali Liverpool wygrywając 4:0, a w lidze na Stamford Bridge ograli Chelsea 3:0.
Pep Guardiola znalazł odpowiednią formułę, aby wkomponować Rayana Cherkiego
Na wcześniejszym etapie sezonu w ustawieniu 4-3-3 Cherki najczęściej był prawoskrzydłowym, natomiast miał dużą swobodę w poruszaniu się, a odpowiedzialny za uzupełnianie jego pozycji na prawej stronie był Bernardo Silva, jeden z piłkarzy o najwyższej boiskowej inteligencji. Teraz Francuz wyjściowo gra jako „10-tka” ustawiona bliżej prawej strony. Manchester City w środku ma jeszcze Rodriego, Bernardo Silvę oraz schodzącego w tą strefę z lewej obrony Nico O’Reilly’ego, który wspomaga zespół w kontrpressingu i zabezpieczeniu przed kontratakami przeciwnika. Cherki ma więc stworzone środowisko, w którym może skupić się na korzystaniu ze swoich umiejętności w kreowaniu gry i w ostatnich meczach odwdzięcza się trenerowi z nawiązką. Podczas bronienia 22-latek staje się natomiast drugim napastnikiem obok Erlinga Haalanda, a jako że zespół bardziej niż na intensywnym pressingu skupia się na utrudnianiu progresji piłki rywalom to Cherki nie jest problemem w grze bez piłki.
Manchester City ma ogromny potencjał w atakach pozycyjnych
Manchester City z Erlingiem Haalandem, Jeremym Doku oraz Antoinem Semenyo wciąż będzie bardzo mocny w szybkich atakach, ale można odnieść wrażenie, że Pep Guardiola – starający się przez cały sezon wprowadzać elementy, dzięki którym jego zespół bardzej wpisałby się w trendy obecnej Premier League nastawionej na intensywność, fazy przejściowe i szybkie ataki – wrócił do fundamentów swojej filozofii. Jego zespół ma przede wszystkim kontrolować mecze, osiągać przewagę terytorialną oraz być efektywnym w atakach pozycyjnych.
Obecne zestawienie personalne daje Obywatelom masę mocnych argumentów w takiej grze:
- Środek pola z Rodrim i Bernardo Silvą, wspierany także Cherkim i O’Reillym jest w stanie zapewnić Manchesterowi City kontrolę w starciu z każdym przeciwnikiem.
- Rayan Cherki jest jednym z najlepszych zawodników przeciwko głęboko ustawionym defensywom, ponieważ zawsze potrafi znaleźć sposób na wykreowanie sytuacji.
- Jeremy Doku jest jednym z najlepszych dryblerów na świecie i gwarantuje zespołowi wejścia w pole karne.
- Antoine Semenyo ma bardzo dobre dogranie w pole karne z bocznego sektora boiska oraz ma instynkt napastnika, dzięki czemu potrafi odnaleźć się w polu karnym rywala.
- Erling Haaland jest jednym z najlepszych napastników na świecie i przy odpowiednim serwisie gwarantuje gole (choć od dłuższego czasu nie jest w najlepszej formie).
- Nico O’Reilly znakomicie czuje moment na wejście w pole karne z drugiej linii na dośrodkowanie i jest skuteczny w powietrzu, a więc również dokłada trafienia.
Tak grający Manchester City jak w ostatnich trzech spotkaniach, przy spadku formy Arsenalu, jest obecnie wyraźnie najlepszym zespołem w Anglii. Wydaje sie, że Pep Guardiola wreszcie znalazł właściwą formułę, ale czy nie za późno, aby zdobyć mistrzostwo Anglii? Wiele powie nam zbliżający się mecz z Arsenalem w następnej kolejce Premier League. Na ten moment Opta daje piłkarzom Guardioli jednak tylko 13% szans na tytuł.
