Wychowanek Lecha Poznań oficjalnie wraca do Polski! Po nieudanej przygodzie we Włoszech Filip Marchwiński pragnie przywrócić karierę na właściwe tory. Pomóc ma mu w tym Cracovia, która wypożyczyła na ten sezon 24-letniego ofensywnego pomocnika. Jeśli piłkarz pokaże się odpowiednio dobrze, krakowski klub będzie mógł go wykupić, bo zawarł w umowie opcję transferu definitywnego
Minęły dwa lata, odkąd Marchwiński wyfrunął do Włoch, aby w końcu zaistnieć poza Ekstraklasą. W Lechu Poznań przeszedł długą drogę jak na swój wiek. Gdy strzelał pamiętną debiutancką bramkę z Legią Warszawa, znalazł się na ustach wszystkich kibiców. Z wielkiego talentu wkrótce zaczął uchodzić za wielkie rozczarowanie. Przez kolejne sezony Kolejorz na niego stawiał, ale pomocnik nie potrafił szczególnie szeroko rozwinąć skrzydeł i w pewnym momencie spadła na niego krytyka, zresztą bardzo niezasłużona.
Filip Marchwiński przepadł we Włoszech
Od 2022 roku przyszedł przełom, a kampania 2023/2024, podczas której zdobył 11 bramek i 6 asyst we wszystkich rozgrywkach, otworzyła mu wrota do transferu na zachód. Do poznańskiego klubu zgłosiło się US Lecce, następnie wyłożyło za Lechitę 3 miliony euro, by ostatecznie ściągnąć go do siebie. Wiele na tym ruchu nie skorzystało, podobnie do samego 24-latka. Młody piłkarz zagrał w pierwszych trzech meczach – z Mantovą oraz Sassuolo w Pucharze Włoch, a także z Atalantą w Serie A. W każdym z nich wchodził jednak z ławki, nic szczególnego nie pokazując. Później przestał grać, również przez urazy. W styczniu 2025 roku przedwcześnie skończył sezon przez zerwanie więzadła krzyżowego.
Kiedy wyleczył kontuzję, nie zyskał uznania w oczach Eusebio Di Francesco. W minionych rozgrywkach nie wystąpił ani razu w barwach zespołu walczącego o utrzymanie w Serie A. Prawdopodobnie ten fakt sprawił, że Marchwińskiemu we Włoszech nie poszło. W tak dominujących drużynach, jak Lech, gra się zdecydowanie inaczej niż w outsiderach pokroju Lupich. Problemy zdrowotne z kolei sugerują, że zawodnik nie był gotowy na wyższą intensywność, charakteryzującą włoską ekstraklasę.
Stało się jasne, że z tej relacji związku nie będzie. Ofensywny pomocnik zaczął szukać klubu, w którym mógłby się odbudować. Postawił na Cracovię, która z Bartoszem Grzelakiem u steru zamierza nawiązać do gry z rundy jesiennej poprzedniej kampanii ligowej, kiedy biła się o czołowe miejsca. Jej projekt – choć prowadzony z dzisiejszej perspektywy karkołomnie, gdyby zwrócić uwagę na niedawne ruchy w gabinetach – nadal jest ambitny.
Sam Marchwiński to potencjalnie ogromne wzmocnienie dla linii pomocy Pasów. Oferuje dobre wykończenie, jednocześnie wysoką kreatywność, której fundamentem są wizja gry oraz świetne umiejętności techniczne. Ekstraklasę już raz potrafił zawojować – dlaczego nie zrobić tego drugi raz? W duecie z Ajdinem Hasiciem mogą siać spory postrach na naszych boiskach.

