REKLAMA

George Russell z pierwszym zwycięstwem w F1!

Weekend w Brazylii od samego początku przynosił wiele niespodzianek. Z racji na sobotni sprint zespoły miały mniej czasu na testy odpowiednich ustawień. Dodatkowo pod koniec piątkowych kwalifikacji zaczął padać deszcz, co poskutkowało wygraniem ich przez Kevina Magnussena. Na brak emocji nie mogliśmy narzekać.

Fatalny koniec dobrego weekendu

Z racji jednak na wyniki sobotniego sprintu w pierwszym rzędzie do wyścigu ustawiły się dwa bolidy Mercedesa. Zwycięzca kwalifikacji Kevin Magnussen spadł na 8. miejsce, co i tak nie było złym wynikiem. Niestety Duńczyk nie będzie mógł zaliczyć do udanych niedzielnego wyścigu. Już na pierwszym okrążeniu delikatnie zahaczył go Daniel Ricciardo, co doprowadziło do obrócenia bolidu Haasa. Magnussen stracił kontrolę, po czym uderzył w tył McLarena. Dla obu kierowców oznaczało to koniec wyścigu, a na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa.

Już podczas restartu miały miejsce kolejne wydarzenia ważne dla całego wyścigu. Russell opóźniał restart, jak tylko mógł, co sprawiło, że bolidy Red Bulla były cały czas bardzo blisko Mercedesów. Doprowadziło to do starcia Hamiltona i Verstappena już w pierwszych zakrętach. Żaden z kierowców nie chciał odpuścić i doszło między nimi do kontaktu. W gorszej sytuacji był Holender. Stracił on przednie skrzydło, a dodatkowo otrzymał chwilę później karę 5 sekund za kolizję z Brytyjczykiem. Analogiczną karę otrzymał Lando Norris, który na tym samym okrążeniu zaliczył kontakt z Leclerkiem. Monakijczyk wypadł z toru i uderzył w bandę, ale nie zakończyło to dla niego wyścigu. Udało mu się wrócić na tor, ale wylądował przy tym na ostatniej pozycji.

Nie brakowało dobrego ścigania

To gwarantował przede wszystkim Lewis Hamilton. Mimo uszkodzonej podłogi Brytyjczyk miał bardzo dobre tempo i szybko zaczął odrabiać stracone po kolizji z Verstappenem pozycje. Na czele nieustannie jechał George Russel, za nim znajdowali się Sergio Perez i Carlos Sainz. Najciekawiej było jednak w środku stawki. Pozycje starali się odrabiać tak Leclerc i Verstappen. Obu kierowcom szło to całkiem sprawnie, dzięki czemu dość szybko znaleźli się na punktowanych pozycjach.

Hamilton dzięki znakomitemu tempu już na 45. okrążeniu wrócił na drugie miejsce. Mercedes jechał po dublet, ale za nimi cały czas trwała walka o każdą pozycję. Emocje w końcówce zapewniło pojawienie się na torze samochodu bezpieczeństwa. Było to spowodowane problemami Lando Norrisa, który niespodziewanie musiał się zatrzymać. Russell i Hamilton dostali pozwolenie na walkę o pierwsze miejsce, a Verstappen i Leclerc otrzymali szansę na zyskanie kolejnych pozycji.

Russell utrzymał prowadzenie i wygrał pierwszy wyścig F1 w karierze

Tuż za nim metę przekroczył Hamilton. Dublet Mercedesa to spore osiągnięcie, tym bardziej że było to też ich pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Niespodzianek nie brakowało na dalszych pozycjach. Na trzecim miejscu dojechał Carlos Sainz, a tuż za podium uplasował się Charles Leclerc. Ferrari mimo problemów i nie najlepszego weekendu udało się zająć na koniec bardzo dobre miejsca. Rozczarowaniem może być pozycja Sergio Pereza, który zakończył wyścig dopiero na 7. miejscu. Meksykanin przez większość wyścigu jechał na pozycjach dających podium, ale końcówka nie należała do niego. Ostatecznie przed nim znalazł się nie tylko Fernando Alonso na 5. miejscu, ale nawet Max Verstappen, któremu udało się odrobić pozycje po kolizji z początku wyścigu.

REKLAMA
Michał Jeleń
Michał Jeleńhttps://mymistrzowie.pl/
Piłka nożna na pierwszym miejscu. Fan Realu Madryt. Najczęściej piszę o lidze hiszpańskiej, ale staram się nie zamykać tylko na nią.
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

99,638FaniLubię
10,660ObserwującyObserwuj
555ObserwującyObserwuj
REKLAMA