REKLAMA

Czy Manchester City stać na mistrzostwo Anglii?

Manchester City Pepa Guardioli zawsze kojarzył nam się z efektownością, porywającym stylem gry i mnóstwem bramek. W poprzednich latach, nawet przy wysokim prowadzeniu, The Citizens rzadko ściągali nogę z gazu. W obecnym sezonie oglądamy na pewno najnudniejszy Manchester City za kadencji Guardioli. Ale czy najgorszy? Czy w dość dziwnej kampanii, gdzie każdy z faworytów ma problemy i nikt nie narzuca morderczego tempa Obywatele są w stanie sięgnąć po mistrzostwo? Ostatnie dwa zwycięstwa dają fanom zespołu nadzieję, że tak.

Zmiana wajchy

Guardiola może nie celowo z ekipy grającej widowiskowy futbol zrobił zespół dość nudny i wyrachowany zespół, w końcu każdy trener chce, aby jego drużyna zdobywała jak najwięcej bramek. Niemniej jednak, zmiany, które przeprowadził względem poprzednich lat pokazują, że Pep przede wszystkim chce zadbać o defensywę. Dotychczas klasyczne 1-4-3-3 The Citizens zamienili na – w większości meczów – 1-4-2-3-1. Ostatnio Guardiola trochę kombinuję (o czym będzie jeszcze w dalszej części tekstu), ale jedno pozostaje bez zmian. Zawsze w składzie znajduje się przynajmniej dwóch pomocników, którzy w pierwszej kolejności nastawieni są na destrukcję i zabezpieczenie przed kontrami – Rodri i Gundogan, ewentualnie Fernandinho.

Przesunięcie wajchy w stronę defensywy z pewnością spowodowane jest specyficznym sezonem, w którym kluczowe jest oszczędzanie sił. Dwójka defensywnych pomocników w połączeniu z dobrze funkcjonującą obroną daje odpowiednie zabezpieczenie przed kontratakami, co było największą zmorą City w poprzednim sezonie. Efekt? W połączeniu ze świetnie współpracującym duetem stoperów Rubenem Diasem i Johnem Stonesem tylko jedna stracona bramka w fazie grupowej Ligi Mistrzów oraz dwie w ostatnich 7 ligowych meczach.

Gundogan nowym Davidem Silvą

Od początku sezonu pojawiają się głosy, że słabsza forma Man City spowodowana jest odejściem Davida Silvy i faktem, że Guardiola nie znalazł dla niego zastępstwa. Jasne, ale bardziej należy zwrócić uwagę na fakt, że przy obecnym stylu City i posiadaniu De Bruyne’a nie ma miejsca dla piłkarza o takiej charakterystyce. Guardiola nie zastąpił Silvy nie dlatego, że nie potrafił albo nie miał do tego wykonawców (są przecież Foden, czy Bernardo Silva), ale dlatego, że zmienił nastawienie swojego zespołu. Teraz kosztem piłkarza o profilu Davida Silvy Guardiola woli zawodnika o charakterystyce Ilkaya Gundogana. Bardziej zdyscyplinowanego, lepiej odbierającego piłkę, ale jeśli przyjdzie potrzeba to również podłączającego się do ataku i potrafiącego grać w ostatniej tercji boiska.

Porównując statystyki Hiszpana z poprzedniego sezonu i Niemca z obecnego zauważymy, że Silva notował średnio 15 kontaktów z piłką więcej w tercji ataku i prawie 3 kontakty w polu karnym więcej od Gundogana. Hiszpan przewyższa Ilkaya także w liczbie kluczowych podań i zagrań w pole karne. Niemiec za to lepszy jest w podaniach w ostatnią tercję boiska i tych zdobywających teren. Jak widać, były zawodnik Borussii Dortmund jest ustawiony znacznie niżej i ma odmienne zadania od swojego poprzednika. Niemniej jednak, Guardiola w ostatnich spotkaniach dał Gundoganowi więcej swobody. Ilkay częściej wbiegał w pole karne, co zaowocowało 3 golami w 4 ostatnich ligowych meczach. W tym czasie Niemiec oddał także 10 z 14 strzałów oraz zanotował 9 z 14 kontaktów z piłką w polu karnym rywala w całym sezonie.

Poszukiwanie zaginionej tożsamości

Przesunięcie nieco wyżej Gundogana było jedną z prób odnalezienia utraconej tożsamości. Bo to nie obrona, a atak jest głównym problemem Obywateli w tym sezonie. Nigdy nie spodziewałem się, że kiedykolwiek to napiszę, ale Manchester City Guardioli jest lepszy w defensywie niż w ofensywie. Stąd też ostatnie próby Guardioli, aby przywrócić blask przedniej formacji. System gry zespołu często ulega pewnym modyfikacjom, a w ostatnich spotkaniach Guardiola nawet próbuje jeszcze innych ustawień w posiadaniu piłki, do czego poniekąd zmusiły go absencje poszczególnych graczy. Przeciwko Chelsea De Bruyne pełnił rolę fałszywej “9-tki”.

A przy posiadaniu piłki grali trójką z tyłu, gdzie prawy obrońca Cancelo schodził do środka pola robiąc przewagę w tej strefie.

Joao Cancelo pełni bardzo ważną rolę w taktyce Pepa. Na wyjściowej grafice Portugalczyk rozpisany jest albo na lewej albo na prawej obronie i taką też rolę pełni podczas bronienia. W ataku jednak trener The Citizens wykorzystuje jego uniwersalność. Portugalczyk często wykonuje zadania dla nominalnego środkowego lub nawet ofensywnego pomocnika. Od 5. kolejki, kiedy Cancelo wszedł do składu Man City tylko Robertson zaliczył więcej kluczowych podań spośród obrońców. W statystyce xA, która mierzy jakość stworzonych szans Portugalczyk nie ma sobie równych.

Dwie ostatnie wygrane – z Chelsea i wczorajsza z MU – pozwalają sądzić, że City wraca na właściwe tory. Guardiola powtarza, że nieważny jest system, a filozofia – czytaj: podania, podania, podania – ale taktyka z zagęszczaniem środka pola zdała egzamin. The Citizens mieli sporo momentów, kiedy przy pressingu rywala rozklepywali ich, jak chcieli. Wrzucali na karuzelę drugą linię przeciwnika. Rodri (w meczu z United analogicznie Fernandinho), Gundogan, De Bruyne, Cancelo, Foden. W środku pola pojawiał się w zasadzie każdy, co pozwoliło Obywatelom zdominować tą strefę boiska. Jednak należy zadać sobie pytanie: czy jeśli rywal okopie się we własnym polu karnym to City też będzie w stanie ich rozklepać?

W wyścigu po tytuł

Jeszcze kilka miesięcy temu mówiliśmy o wypaleniu Manchesteru City Pepa Guardioli. I tak, nadal coś w tym jest. Mimo to City to dziś jeden z trzech najpoważniejszych kandydatów do zdobycia mistrzostwa Anglii. Mimo faktu, że za kadencji Guardioli nigdy nie mieli tak mało zdobytych bramek po 17 kolejkach.

Liczba strzelanych goli jest zdecydowanie największym mankamentem Obywateli. Po meczu z Chelsea, w którym zdobyli trzy bramki Guardiola mówił, że w końcu zagrali tak, jak chcieli. Mogli wygrać nawet wyżej, ale w drugiej połowie zespół celowo zredukował bieg, co w tym sezonie robią dość często. To jeden z czynników, dlaczego tak rzadko trafiają do siatki. Drugi, moim zdaniem kluczowy, to nieskuteczność. Według modelu oczekiwanych bramek powinni strzelić ponad 5 goli więcej. Gorszą różnicę na minus ma tylko Sheffield. Sama tabelka xG pokazuje także, że City – zajmując dopiero czwarte miejsce (choć ma 2 mecze mniej niż Chelsea i Liverpool) – i tak znacznie obniżyło jakość kreowanych szans w porównaniu do zeszłych sezonów.

Niemniej jednak, sytuacja The Citizens w ligowej tabeli stale się polepsza. Lepszą średnią punktów na mecz mają tylko Manchester City i Liverpool, jednak ekipa Guardioli wydaje się być na fali wznoszącej. Ciężko dziś prognozować kto zdobędzie tytuł. Obywatele to na pewno jeden z trzech najpoważniejszych kandydatów. Martwić może jedynie dość spore uzależnienie od De Bruyne’a oraz wspomniana ofensywa, do której cały czas nie możemy nabrać pełnego zaufania. Argumenty przemawiające za City to przede wszystkim szczelna obrona.. Jeszcze kilka miesięcy brzmiałoby to co najmniej zabawnie, ale tak – Manchester City ma najlepszą defensywę w lidze. A – jak mawia piłkarskie porzekadło – atakiem wygrywa się mecze, a obroną trofea. Guardiola chyba też wziął to sobie do serca.

Obserwuj autora na Twitterze i Facebooku

REKLAMA
Paweł
Paweł
W szeregach Mistrzów od czerwca 2019. Najczęściej piszę o Premier League, ale od czasu do czasu staram się też podejmować inne tematy. Fan Arsenalu. Burnley - Watford to najlepszy sposób na spędzenie piątkowego wieczoru.
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

99,040FaniLubię
10,664ObserwującyObserwuj
556ObserwującyObserwuj
REKLAMA