REKLAMA

Co się z nimi stało? XI Porto, która wygrała Ligę Mistrzów

Historia, którą w 2004 roku zapisało FC Porto, zapadła w pamięć większości kibiców europejskiego futbolu aż do dziś. Portugalski zespół w finale pokonał AS Monaco, rozbijając francuski zespół 3:0. Tamta drużyna i cała otoczka wokół niej wydaję się być nierealna i magiczna. Co stało się z tymi, którzy napisali te piękną kartę portugalskiego futbolu?

Vitor Baia

Legenda drużyny z Porto. Bramkarz, nie licząc trzyletniego epizodu w FC Barcelonie, całą swoją karierę rozegrał w drużynie z Portugalii. Bala w pamiętnym sezonie, jak i samym finale, był bardzo ważną postacią drużyny, która spełniła marzenia wszystkich portugalskich kibiców. 46 rozegranych spotkań na przestrzeni całego sezonu mówi zresztą samo za siebie. 10 mistrzostw Portugalii, mnóstwo pucharów czy superpucharów, Liga Mistrzów oraz jedno mistrzostwo Hiszpanii wraz z FC Barceloną. Golkiper postanowił schować rękawice do szafy w 2007 roku, kończąc oficjalnie piłkarską karierę. W 2008 roku został odznaczony orderem Infanta Henryka, za wybitne zasługi dla Portugalii i jej kultury.

Ricardo Carvalho

Jeden z najbardziej utytułowanych zawodników z tamtej drużyny. Ostoja defensywa, która po Porto zwiedziła niemal wszystkie najlepsze ligi świata. Carvalho po pamiętnym sezonie przeniósł się do Chelsea, gdzie w sześć lat zdążył trzy razy zwyciężyć w rozgrywkach Premier League. Następnie trafił do Realu Madryt, gdzie ponownie udało mu zdobyć się ligowy tytuł. W 2013 roku przeniósł się do Monaco, w barwach którego występował trzy kolejne lata. Karierę zakończył dopiero w 2018 roku… w Chinach. Do swoich klubowych osiągnięć zdążył dołożyć również tytuł Mistrza Europy zdobytego w 2016 roku z reprezentacją Portugalii. Gdy zawiesił już buty na kołku, postanowił stać się trenerem, a od 2019 do 2021 roku był nawet asystentem w drużynie Olympique Marsylii. Aktualnie nie pracuje już nigdzie, ale najprawdopodobniej ujrzymy go jeszcze kiedyś na ławce trenerskiej jakiejś drużyny w Europie.

Jorge Costa

Jorge niemal całą swoją karierę związany był z FC Porto. Nie licząc wypożyczenia do Charlton Atletic w 2001 roku, piłkarz występował w Portugalii bez przerwy czternaście lat. Z klubu odszedł dopiero w 2006 roku w zimie, by ostatnie pół roku swojej kariery spędzić w Belgii, a dokładniej Standardzie Liege. Ledwie rok później rozpoczął on swoją karierę trenerską, przejmując zespół SC Braga. Próbował swoich sił zarówno w swojej ojczyźnie, jak i poza nią. Trenował rumuński Cluj, w pewnym momencie trafił nawet na Cypr, gdzie przejął AEL Limassol. W 2014 roku postanowił przejąć… kadrę Gabonu! Jego reprezentacyjna kariera również nie trwała jednak długo, a już dwa lata później jego drogi z afrykańską drużyną rozeszły się. Do dziś Jorge trenuje mniej znane i słabsze kluby, aktualnie będąc szkoleniowcem drugoligowego portugalskiego Akademico Wiseu. Nie jest może jednym z najlepszych w swoim fachu, ale dalej robi to co kocha, czyli pracuję blisko piłki nożnej.

Paulo Ferreira

Prawdziwa legenda londyńskiej Chelsea. Zawodnik przybył do Porto na ledwie dwa lata, ale nie sposób odmówić mu zasług w pamiętnym sezonie 2003/04. Bardzo szybko po odniesionym sukcesie “The Blues” wykupili zawodnika, który pozostał w tym klubie aż do zakończenia kariery. W 2012 roku udało mu się ponownie zdobyć Ligę Mistrzów, by za następne 12 miesięcy całkowicie zakończyć swoją piłkarską karierę. Niekwestionowany wzór do naśladowania dla wielu młodych kibiców Chelsea, z którą zdobył niemal wszystko, co tylko było możliwe. Do niedawna dalej pracował w strukturach klubu, zajmując się zawodnikami wypożyczonymi do oraz z drużyny. Paulo bardzo związał się z Londynem, a każdy fan niebieskich zna i doskonale pamięta jego nazwisko.

Nuno Valente

W FC Porto Valente występował od 2002 do 2005 roku. Mimo wszystko sezon 2003/04 to jeden z najlepszych w jego historii, dlatego ciężko pominąć go przytaczając te pamiętną jedenastkę. Rok po pamiętnym triumfie przeniósł się do Evertonu, gdzie pograł przez cztery lata. Wtedy zdecydował się zakończyć piłkarską karierę, która nie licząc końcowego epizodu na wyspach, opierała się wyłącznie o grę w swojej rodzimej lidze. Przez 12 miesięcy był szefem skautingu w Evertonie, by następnie podobną rolę przejąć w Sportingu Lizbona. W 2018 roku podjął pierwszą i jedyną próbę na stołku szkoleniowca, przejmując portugalskie Trofes. Przygoda z ławką trenerską nie trwała jednak długo, a po paru miesiącach pracy w klubie drogi obu stron rozeszły się.

Pedro Mendes

Portugalczyk w FC Porto grał jedynie rok, ale ciężko wyobrazić sobie lepszy okres, w którym mógł występować w portugalskiej ekipie. Po wygraniu Champions League zdecydował się odejść do Anglii, gdzie reprezentował barwy Tottenhamu, a następnie Portsmouth, z którego odszedł do Rangersów w 2008 roku. Po krótkim epizodzie w Szkocji powrócił do Portugalii, gdzie zakończył piłkarską karierę w 2012 roku. Zdecydował się nie kontynuować przygody z piłką nożną, nie próbując swoich sił w innej roli w świecie futbolu.

Deco

Żywa legenda portugalskiego futbolu. Chyba każdy z wielkim podziwem wspomina to, co potrafił na boisku wyczyniać Deco. Profesor boiskowy, który w Porto grał od 1999, do 2004 roku. Po ogromnym sukcesie przeniósł się do FC Barcelony, w której grał kolejne cztery lata. Następnie Chelsea, by karierę piłkarską zakończyć w Fluminense. Każdy sympatyk Blaugrany doskonale pamięta Deco, który bardzo długo czarował całą społeczność gromadzącą się na Camp Nou. Aktualnie Portugalczyk zatrudniony jest jako skaut właśnie w “Dumie Katalonii”, szukając młody talentów, które mogłyby zasilić szeregi drużyny trenera Xaviego. Zawodnik dalej żyje futbolem, co jedynie piękną klamrą spina jego karierę okraszoną mnóstwem zdobytych trofeów i indywidualnych wyróżnień. Swego czasu założył agencję D20 Sports Management, która zajmowała się interesami kilku znanych Brazylijczyków — m.in. Fabinho.

Costinha

Kolejny ważny punkt i podstawowy zawodnik tamtej ekipy. Costinha w Porto grał od 2001 do 2005 roku. Po odejściu do Dynama Moskwa zdążył zwiedzić jeszcze Hiszpanie (Atletico Madryt (2006-2007) by końcowo trafić do Atalanty Bergamo. We włoskiej Serie A grał przez trzy lata, by następnie zawiesić buty na kołku i skończyć z karierą profesjonalnego zawodnika. Costinha bardzo nie chciał rozstawać się z futbolem, przez co bardzo szybko objął posadę koordynatora zespołu Sportingu Lizbona. Po roku postanowił zmienić pracodawcę, by podobną rolę przejąć w Servette FC. Z klubem rozstał się jednak po ledwie 10 miesiącach. Od 2013 roku postanowił spróbować swoich sił w trenerce. Najdłużej popracował w Nacional, zaliczając 80 (+7 podczas krótkiej drugiej kadencji) występów na ławce trenerskiej portugalskiej drużyny. Po nieudanym epizodzie w tym klubie postanowił odłożyć na chwile swoje szkoleniowe marzenia.

Maniche

W porto grał co prawda jedynie trzy lata, ale wielu kibiców portugalskiej drużyny zapewne pamięta jego nazwisko. W 2005 roku zdecydował się opuścić swoją ojczyznę przenosząc się do Dynama Moskwa. Zdążył zagrać w Chelsea, Atletico Madryt, Interze i Fc Koeln. Po europejskich podróżach postanowił wrócić do swojego kraju, gdzie w Sportingu Lizbona w 2011 roku zakończył swoją piłkarską karierę. Maniche nigdy nie zagrzał na dłużej miejsca w jakimś zespole, ale nie schodził poniżej pewnego poziomu, dzięki czemu miał okazje zagrać na najlepszych europejskich stadionach. Dwukrotnie próbował swoich sił w roli asystenta trenera w portugalskiej ekstraklasie, ale po nieudanych przygodach w Pacos Ferreira i Coimbri porzucił dalsze próby pozostania pierwszym trenerem jakiejś drużyny.

Derlei

Kolejny gracz, który po zawieszeniu swoich butów na kołku całkowicie rozstał się z futbolem. W Porto grał on od 2002 do 2005 roku, kiedy to zdecydował się na transfer do Dynama Moskwa. Brazylijczyk grał następnie jeszcze w… Benfice i Sportingu Lizbona, by końcowo powrócić do swojej ojczyzny w 2009 roku. Tam występował jeszcze przez rok, po czym zdecydował się zakończyć swoją piłkarską karierę. Mimo wszystko w pamiętnym sezonie w 30 meczach we wszystkich rozgrywkach zdobył on aż 18 goli, co zdecydowanie było jego najlepszym sezonem w karierze. W samej LM trafił bowiem wtedy trzy razy.

Benni McCarthy

Reprezentant Republiki Południowej Afryki był najlepszym strzelcem Porto w tamtej edycji Ligi Mistrzów. Jego pięć goli zdecydowanie przyczyniło się do tego historycznego triumfu. W 2006 roku postanowił przenieść się na wyspy, gdzie występował zarówno w West Hamie United jak i Blackburn Rovers. W 2011 roku postanowił powrócić do swojej ojczyzny, gdzie spędził dwa ostatnie lata swojej kariery, grając w Orlando Pirates. Co ciekawe, po zakończonej karierze zawodnika rozpoczął on pracę jako szkoleniowiec, zasiadając na ławce trenerskiej w dwóch drużynach z RPA, Cape Town City oraz AmaZulu FC. Od lipca tego roku jest natomiast trenerem napastników… w Manchesterze United! Mimo dawno zakończonej kariery piłkarskiej to kolejny gracz, który ciągle żyje futbolem na co dzień, czerpiąc z tego mnóstwo radości.

Prosto o Futbolu

REKLAMA
Jakub
Jakub
Pasjonat futbolu, szczególnie włoskiej Serie A oraz rodzimej Ekstraklasy. Interesuję się jednak wszystkimi największymi rozgrywkami na świecie, posiadając o każdej z najlepszych lig, chociaż podstawową wiedzę. Piłka jest ze mną przez praktycznie całe swoje życie, a z Mistrzami związany jestem od ponad dwóch lat. Uwielbiam futbol, który w teorii jest oczywisty dla widza, jednak od samych piłkarzy wymaga sporej dyscypliny taktycznej!
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

98,550FaniLubię
10,667ObserwującyObserwuj
556ObserwującyObserwuj
REKLAMA