Casemiro bohaterem! Brazylia wygrywa ze Szwajcarią!

Kiedy cztery lata temu na mundialu w Rosji Brazylia mierzyła się ze Szwajcarią, padł wynik 1:1. Był to jednak trzeci mecz zmagań grupowych, a obie drużyny miały już zagwarantowane wyjście z grupy. Tym razem ich pojedynek odbywał się już w drugiej kolejce, a jego stawką było zapewnienie sobie awansu do fazy pucharowej. Obie drużyny miały o co grać i oczekiwaliśmy dobrego widowiska.

W grze Brazylii widać było brak Neymara

Pod wieloma względami był to mecz podobny do starcia Canarinhos z Serbią. Brazylijczycy od początku kontrolowali przebieg meczu i starali się kreować sobie kolejne okazje. Wiele z nich opierało się na umiejętnościach indywidualnych i sprowadzało się do pojedynków 1 na 1. Wyraźnie jednak brakowało Neymara, który poprzednio starał się bardzo często brać grę na siebie. Tym razem rozdzielało się to na większą liczbę zawodników, ale nie przynosiło oczekiwanych efektów. Najlepszą okazję Brazylia miała nie po indywidualnej akcji, ale po dośrodkowaniu i bardzo dobrym urwaniu się spod krycia przez Viniciusa Juniora. Skrzydłowy Realu Madryt jednak nie czysto trafił w piłkę i Yann Sommer nie miał większych problemów z interwencją.

Szwajcarzy skupili się na grze defensywnej i rozbijaniu płynności gry Brazylijczyków. Taki styl gry przynosił duże korzyści w obronie, bo Canarinhos rzeczywiście nie dochodzili do wielu dogodnych okazji. Jednocześnie jednak odbijało się to niekorzystnie na ofensywie Helwetów. Tam brakowało im argumentów na realne zagrożenie bramce Alissona i ostatecznie pierwszą połowę skończyli bez ani jednego strzału, nawet niecelnego.

Druga połowa wciąż miała wiele wspólnego z meczem z Serbią

Im więcej miejsca mieli Brazylijczycy, tym groźniejsze były ich ataki. Różnica była w zachowaniu w ofensywie Szwajcarów względem Serbów. Helweci potrafili wyjść z groźną kontrą, a także naciskać obrońców Canarinhos już blisko ich własnego pola karnego. Tak nakładany pressing sprawiał, że Brazylia nie czuła za dużej swobody w wyprowadzaniu ataków.

W 64. minucie Viniciusowi udało się trafić do bramki, ale gol został anulowany przez spalonego Richarlisona. Brazylijczycy szukali gola dającego zwycięstwo, ale bardzo długo odbijali się od bardzo szczelnej defensywy Szwajcarów. Nie przestawali jednak atakować i w końcu dopięli swego. W 83. minucie do bramki Helwetów trafił Casemiro. Canarinhos mimo prowadzenia nie cofnęli się, aby bronić wyniku. Do końca starali się grać swoją piłkę i szukali kolejnych trafień.

Ten mecz zdecydowanie pokazał nam, ile dla Brazylii Tite znaczy Neymar. Nie tyle pod względem jakościowym, bo tej nie brakuje u pozostałych reprezentantów Kraju Kawy. Najważniejszym aspektem jest odwaga do brania gry na siebie. Neymar jest bardzo aktywny w swojej grze, chcąc brać udział w każdej akcji. Tego brakuje u pozostałych zawodników, którzy długimi momentami potrafią być anonimowi na boisku. Ostatecznie udało się wygrać, ale nie był to idealny występ Brazylijczyków.

REKLAMA
Michał Jeleń
Michał Jeleńhttps://mymistrzowie.pl/
Piłka nożna na pierwszym miejscu. Fan Realu Madryt. Najczęściej piszę o lidze hiszpańskiej, ale staram się nie zamykać tylko na nią.
PODOBNE
REKLAMA
101,778FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ