Ansu Fati powraca, Barca tryumfuje – Podsumowanie 7. Kolejki La Liga

Za nami kolejny hiszpański weekend obfitujący w liczne emocje i niespodzianki. Dramatyczne Atletico, Falcao z 3 golem z rzędu, Real zatrzymany przez Villarreal i Ansu Fati powracający wraz ze zwycięstwem Barcy. Zapraszamy do lektury!

REKLAMA

Ansu is back

Niewątpliwie najgorętszym wydarzeniem tej kolejki La Liga był powrót Ansu Fatiego na boisko po 320 dniach przerwy od gry. Generalnie całe spotkanie w wykonaniu FC Barcelony prowadzonej w tym spotkaniu przez Alfreda Schreudera (Ronald Koeman ujrzał w poprzednim meczu czerwoną kartkę), wyglądało naprawdę przekonująco. Blaugrana tak na prawdę po raz pierwszy w tym sezonie zwyciężyła bez żadnego momentu niepewności, drżenia o wynik końcowy do ostatniej minuty. A i mimo wygranej 3:0 z Levante możnaby zganić Dumę Katalonii za brak skuteczności, przy tak dużej ilości dogodnych sytuacji.

Świetny występ zaliczyli m.in. Memphis Depay, czy Sergino Dest, jednak ostatecznie przyćmiła ich gwiazda z nr 10 na plecach. Fati w ciągu zaledwie 10 minut pobytu na murawie zdołał wpisać się na listę strzelców. Rzecz absolutnie niecodzienna i rozpalająca nadzieję w sercach milionów kibiców katalońskiego klubu. 18 latek pokazał tym samym, że zdaje sobie sprawę jakie brzemię spoczywa na jego barkach. I że zamierza je dźwigać z należytą godnością, dając tym samym wszystkim w Barcelonie powód do dumy. I bardzo dobrze, bo liga hiszpańska niezmiernie potrzebuje tak jasnych postaci jak Ansu. Oby wrócił do pełnej dyspozycji już na zbliżające się w październiku El Clasico.

Remis na Bernabeu

W poprzednim podsumowaniu zadawałem sobie pytanie, kto będzie w stanie zatrzymać rozpędzony Real, gromiący Mallorcę 6;1 i miażdżący kolejnych rywali z pomocą fenomenalnego duetu Vinicius & Benzema. Jak się okazuje, otrzymałem odpowiedź w tej kwestii szybciej niż się spodziewałem. Zarówno Królewscy jak i podopieczni Unaia Emery’ego zagrali na wysokim poziomie i dostarczając widzom tego pojedynku wiele dobrej rozrywki. Po obu stronach zabrakło jednak goli. Dobra organizacja i stabilność w defensywie zadecydowała o bezbramkowym remisie. Zawodnicy „Żółtej Łodzi Podwodnej” mogą czuć przez to pewien niedosyt, gdyż po raz 5 w obecnej kampanii zgarniają jedynie punkt. Z drugiej jednak strony urwanie punktów madrytczykom na Bernabeu to też nie byle co i końcowy rezultat jak najbardziej wypada uszanować. Jeśli Villarreal utrzyma taki poziom gry, to z pewnością zacznie punktować lepiej w nadchodzących spotkaniach.

Kolejna poważna wpadka Atletico

Po wymęczonym zwycięstwie Atletico nad Getafe wydawało się, że 3 punkty zdobyte w tej rywalizacji pozwolą wrócić Los Colchoneros na właściwe tory. Że można to potraktować jako pewien impuls ku lepszemu. Niestety zespół Diego Simeone, który pod wieloma względami wydawał się najstabilniejszym w lidze, na początku sezonu 21/22 często zawodzi, a występy obrońców tytułu mistrza Hiszpanii są bardzo nierówne. Griezmann wygląda jak ciało obce, obrona Atleti przecieka, z przodu brakuje kreatywności i podejmowania odpowiednich decyzji. Meczów ekipy z Wanda Metropolitano zwyczajnie aż odechciewa się oglądać. A przecież „Materace” mają w swoich szeregach niesamowitą piłkarską jakość. Jeśli nie znajdą odpowiednio sposobu na jej wykorzystanie, to już na przestrzeni kilku najbliższych tygodni może się okazać, że Atletico jest poza walką o najwyższe cele.

Uskrzydlone Rayo

Jak oni to robią? 3 zwycięstwo z rzędu, 5 miejsce w tabeli La Liga i 3 najlepszy bilans bramkowy. Rayo to bez dwóch zdań sensacja początkowej fazy rozgrywek w Hiszpanii. Za pozytywną energię swoich fanów odpłacają się piękną grą i poświęceniem w każdym meczu. Na czele tego niesamowitego startu znajduje się Radamel Falcao. Wspominanie o jego bramkach w każdej kolejce staje się już powoli chlebem powszednim. „El Tigre” wrócił na Półwysep Iberyjski jak do siebie i całkowicie odmienia krajobraz wokół małego madryckiego klubu. Czy beniaminek będzie w stanie zaskakiwać nas przez resztę sezonu? Chcę wierzyć że tak. Takie historie i takie zespoły jak Rayo Vallecano z kolumbijskim snajperem u sterów to kwintesencja futbolu.

Pobudka Williana Jose

29 letni Brazylijczyk to piłkarz o bardzo specyficznym charakterze. Za czasów gry w Realu Sociedad potrafił wykręcać naprawdę solidne liczby, ale w pewnym momencie zbuntował się przeciwko klubowi, pragnąc odejść z ówczesnego klubu. Skończyło się zimowym wypożyczeniem do Wolverhampton Wolves. W Premier League na przestrzeni 17 spotkań udało mu się zgromadzić zaledwie 1 gola. Tym razem jego osobie zaufać postanowili w Sewilli. Real Betis potrzebował zmiennika dla Borjy Iglesiasa i wybór padł właśnie na Williana. W ostatnich dwóch spotkaniach zdobył 3 gole, a więc tylko 1 bramkę mniej niż przez cały poprzedni sezon. I trzeba przyznać, że Jose wyglądał w zeszłym tygodniu świetnie. Najpierw przepiękna podcinka zewnętrzną częścią stopy na 3:1 z Osasuną, a w weekend dublet z Getafe. W tym momencie to on stał się podstawowym wyborem Manuela Pellegriniego. Pozostaje zatem czekać na potwierdzenie dobrej formy strzeleckiej Brazylijczyka w kolejnych meczach. Warto śledzić jego poczynania, bo Jose to zawodnik o naprawdę nieprzeciętnych umiejętnościach.

Dzięki za uwagę, do usłyszenia w następnym tygodniu!

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,520FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ