Afimico Pululu może zostać jednym z najgłośniejszych transferów letniego okna w Ekstraklasie. Były napastnik Jagiellonii Białystok rozstał się z klubem po trzech sezonach i jest dostępny na rynku bez kwoty odstępnego. Według Tomasza Włodarczyka z Meczyki.pl, jego rozmowy z Widzewem Łódź są zaawansowane.
Widzew Łódź interesował się Pululu już wcześniej, a zimą miał być bardzo blisko sprowadzenia napastnika. Wtedy transakcja nie doszła do skutku, ale po zakończeniu sezonu sytuacja jest inna. Piłkarz nie przedłużył umowy z Jagiellonią, a łodzianie nie muszą już rozmawiać z klubem z Białegostoku. Do ustalenia pozostają warunki indywidualne.
Dla Widzewa taki ruch byłby prosty do wytłumaczenia. Klub szuka napastnika znającego ligę i gotowego do gry od pierwszej kolejki. Sebastian Bergier okazał się dobrym transferem, ale nie powinien być jedyną odpowiedzią na problemy w ofensywie. Andi Zeqiri najpewniej latem odejdzie, a Widzew po nerwowym sezonie nie może pozwolić sobie na kolejne eksperymenty na pozycji numer dziewięć. Tymczasem Afimico Pululu daje konkrety. W Ekstraklasie rozegrał 95 meczów, strzelił 37 goli i dołożył 10 asyst. W sezonie 2025/2026 zanotował 15 bramek i 5 asyst w lidze, co potwierdza, że nie był zawodnikiem jednego dobrego okresu. Przez trzy lata w Jagiellonii stał się jednym z najbardziej niewygodnych napastników w lidze: silny fizycznie, ruchliwy, dobrze czujący się w kontakcie z obrońcą i skuteczny w polu karnym.
Widzew Łódź dopnie swego?
Widzew ma dziś argument, którego jeszcze niedawno mu brakowało — pieniądze. Klub Roberta Dobrzyckiego już w poprzednich oknach pokazywał, że potrafi wejść w drogie tematy. Tym razem sprawa jest o tyle atrakcyjna, że nie trzeba płacić odstępnego. To nie znaczy, że transfer będzie tani. Pululu jako wolny zawodnik może oczekiwać wysokiej pensji, premii za podpis i mocnych zapisów kontraktowych. Przy takich piłkarzach koszt przenosi się z klubu sprzedającego na samego zawodnika. Sportowo to jednak jeden z najbardziej logicznych ruchów, jakie Widzew może wykonać. Pululu nie potrzebuje pół roku na adaptację, zna obrońców, stadiony i tempo Ekstraklasy. Łodzianie w poprzednim sezonie zbyt często płacili za nazwiska, które dopiero miały odnaleźć się w polskich realiach. Tutaj ryzyko jest mniejsze. Wiadomo, co napastnik potrafi i czego można od niego oczekiwać.
Dla samego Pululu pozostanie w Polsce byłoby specyficznym wyborem. Po odejściu z Jagiellonii mógłby szukać mocniejszego finansowo kierunku za granicą, ale Widzew może dać mu wysoką pensję, dużą rolę i projekt, w którym od razu byłby jedną z twarzy ofensywy. To ważne, bo nie każdy napastnik po dobrym okresie w Ekstraklasie musi koniecznie wybierać ligę, w której zaczyna od zera.

