Daniel Farke, czyli najbardziej pozytywne trenerskie zaskoczenie minionego sezonu Premier League

W futbolu mamy przykłady zawodników, którzy nie radzą sobie na najwyższym poziomie rozgrywkowym, ale na zapleczu stają się gwiazdami. Trenerskim odpowiednikiem takiego piłkarza był na angielskim podwórku Daniel Farke. Niemiec dwukrotnie wprowadził Norwich do Premier League, ale na tym poziomie jego zespół kompletnie sobie nie radził. Wydawało się, że podobnie może być po awansie z Leeds, natomiast w tym sezonie Farke udowodnił, że wyciągnął wnioski z poprzednich przygód na najwyższym szczeblu rozgrywkowym i zbudował zespół, ktory bez trudu utrzymał się w Premier League.

Nieudane przygody z Norwich

Po raz pierwszy Daniel Farke zameldował się w Premier League z Norwich w sezonie 2019/20. Zespół zajął ostatnie miejsce, zdobywając zaledwie 21 punktów. Niemiecki szkoleniowiec po spadku otrzymał szansę kontynuacji prowadzenie Kanarków w Championship i po raz kolejny wygrał ligę. Kolejne podejście do Premier League znów było kompletnie nieudane. Po jedenastu kolejkach mieli na koncie jedno zwycięstwo oraz 5 punktów, co przekonało przełożonych do podjęcia decyzji o zwolnieniu trenera. Daniel Farke poprowadził więc drużynę w 49 meczach Premier League, w których punktował ze średnią 0,53 pkt/mecz. Wygrał 6 meczów, 8 razy remisował i 35 przegrał. Jego Norwich strzeliło 31 goli, a straciło – 101 (średnio ponad dwa na mecz).

REKLAMA

Największym błędem Daniela Farke była nieumiejętność zmiany sposobu gry zespołu po awansie. Jego Norwich wygrywało dwukrotnie Championship grając futbol oparty na wysokim posiadaniu piłki oraz dominacji. W Premier League, z o wiele trudniejszymi przeciwnikami, taki styl gry nie mógł jednak przejść. Norwich próbowało grać w piłkę, ale w ten sposób nie mogli się utrzymać. Zespołowi brakowało niezbędnych cech, które potrzebuje beniaminek odstający poziomem piłkarskim od konkurencji, jak fizyczność, intensywność, organizacja w grze bez piłki oraz dobrze dopracowane stałe fragmenty gry.

Daniel Farke wyciągnął wnioski

Postać Daniela Farke była głównym powodem, przez który nie wierzono w utrzymanie Leeds w Premier League. Dla wielu kibiców przewidujących tabelę końcową ligi był to wystarczający argument, aby umieścić ten klub w strefie spadkowej. Ponadto Leeds awansowało do Premier League w bardzo trudnym okresie dla beniaminków. W dwóch ostatnich sezonach żaden zespół wchodzący do Premier League nie utrzymał się w elicie. W poprzednich rozgrywkach najlepszy beniaminek (Leicester) zdobył 25 punktów. Rok wcześniej, osiemnaste w tabeli Luton zgromadziło o jedno „oczko więcej”. Średnia punktów dla jednego beniaminka w dwóch ostatnich sezonach wynosiła 20,8. Co ciekawe, w Daniela Farke – jeśli przyjąć wersję przekazywaną przez media – nie wierzyły także osoby decyzyjne w Leeds United. Już po awansie pojawiały się plotki, że jeszcze przed startem sezonu planują dokonać zmiany na stanowisku trenera.

Ostatecznie Daniel Farke dostał szansę wykazania się na poziomie Premier League i okazało się, że wyciągnął wnioski z poprzednich sezonów, gdy prowadził zespół w tej lidze. Jego Leeds stało się zupełnie innym zespołem niż jego Norwich. Od początku rozgrywek dali się poznać jako zespół dobrze zorganizowany bez piłki, agresywny w pressingu, grający na dużej intensywności i bardzo fizyczny. Już po kilku spotkaniach można było dostrzec, że tym razem drużyna Daniela Farkego jest o wiele lepiej przygotowana do wymagań Premier League. Niemniej jednak, Pawie wcale nie punktowały od początku sezonu w tempie zespołu spokojnie zmierzającego do utrzymania. Po 13 meczach mieli 11 punktów i znajdowali się w strefie spadkowej. Wówczas znów pojawiły się informacje w mediach, że przyszłość niemieckiego szkoleniowca jest niepewna.

Daniel Farke zmienił ustawienie

Momentem zwrotnym dla minionego sezonu Leeds była przerwa meczu z Manchesterem City w 13. kolejce Premier League. Daniel Farke zdecydował się wówczas na zmianę ustawienia. Z 4-3-3 przeszedł na trójkę stoperów i wahadłowych (najczęściej 5-3-2, ale zdarzało się też 5-2-3). Po zmianie stron Leeds odrobiło dwa gole z ówczesnymi mistrzami Anglii, ale finalnie nie zdobyli żadnego punktu, ponieważ stracili bramkę w doliczonym czasie gry. Niemiec nie porzucił całkowicie jednak systemu z czwórką defensorów. Przechodząc właśnie na takie ustawienie tydzień później w meczu z Liverpoolem zdołali odrobić dwa gole straty i wywalczyć punkt w domowym meczu. Daniel Farke trzymał się jednak rozpoczynania meczu w ustawieniu z piątką obrońców i dzięki temu jego zespół zaczął o wiele lepiej punktować.

Od grudnia w 25 meczach Premier League Leeds zdobyło 36 punktów. W całej lidze w tym okresie więcej zdobyło tylko 6 zespołów – Arsenal, Manchester City, Manchester United, Aston Villa, Liverpool i Bournemouth. Leeds przez 2/3 sezonu utrzymywało formę na miarę europejskich pucharów. Podopieczni Daniela Farkego stali się drużyną bardzo trudną do pokonania. W tych 25 spotkaniach przegrali tylko 5 razy, a uwzględniając wszystkie rozgrywki zanotowali 6 porażek:

  • 3:4 na wyjeździe z Newcastle, gdy rywale dwa gole zdobyli w doliczonym czasie gry.
  • 0:4 u siebie z Arsenalem, mistrzem Anglii.
  • 0:1 u siebie z Manchesterem City, wicemistrzem Anglii.
  • 0:1 u siebie z Sunderlandem, który oddał zaledwie 3 strzały w całym meczu.
  • 0:1 w półfinale Pucharu Anglii z Chelsea.
  • 0:3 na wyjeździe z West Hamem, w ostatniej kolejce sezonu, gdy zapewne pojawiło się rozprężenie, a rywale walczyli o utrzymanie.

Mecze z Leeds jak wizyta u dentysty

Pep Guardiola powiedział kiedyś, że wyjazdowe mecze z Burnley Seane’a Dyche’a są jak wizyta u dentysty – nikt tego nie lubi, ale czasem trzeba się tam wybrać. W erze Barclays Premier League bardzo popularny był natomiast termin „zimny, deszczowy wieczór w Stoke”, który sugerował jak nieprzyjemnie gra się na Brittania Stadium. Gdybyśmy w tym sezonie mieli poszukać odpowiednika takiego zespołu to w drugiej części sezonu wskazalibyśmy na Leeds United.

Drużyna Daniela Farkego może nie budziła strachu w rywalach, ale na pewno każdy przeciwnik był przygotowany, że w meczu z Leeds trzeba będzie zostawić na boisku mnóstwo zdrowia, a gra raczej nie będzie przyjemna. Że trzeba nastawić się na wiele pojedynków, fizycznych starć oraz walki w powietrzu. Leeds nie dawało się ani zabiegać, ani zdominować fizycznie, a oddając inicjatywę potrafili dobrze bronić dostępu do własnej bramki. Ponadto w ich meczach ważną rolę odgrywały stałe fragmenty gry, ponieważ więcej bramek po uderzeniach ze stojącej piłki zdobyło tylko pięć drużyn.

Norwich Daniela Farke bylo dla rywali najbardziej przyjemną drużyną do rywalizowania w Premier League, ponieważ chcieli grać w piłkę, ale nie mieli jakości, aby przeciwstawić się przeciwnikom. Teraz Daniel Farke stworzył zespół, który dla rywali jest jednym z najbardziej nieprzyjemnych do grania i bardzo dobrze dostosował się do wymagań obecnej Premier League. W ten sposób Leeds pewnie utrzymało się w Premier League zdobywając 47 punktów, co jest jednym z najlepszych dorobków beniaminka w ostatniej dekadzie. Przewaga Pawi nad strefą spadkową była większa (8 pkt) niż strata do strefy europejskich pucharów (6 pkt). Daniel Farke jest trenerem, który w minionym sezonie Premier League najbardziej zaskoczył pozytywnie i zerwał z łatką szkoleniowca, który nie potrafi przygotować zespołu na grę w tej lidze.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ