Jak radzą sobie zagraniczni trenerzy, którzy niedawno pracowali w Ekstraklasie?

Ekstraklasa w sezonie 2025/26 wyjątkowo mocno otworzyła się na zagranicznych trenerów. Na starcie rozgrywek pracowali w niej między innymi Niels Frederiksen, Edward Iordănescu, Michal Gašparík, Max Mölder, Luka Elsner, João Henriques, Željko Sopić czy John Carver. Brzmiało ciekawie i rzeczywiście kilku z nich osiągnęło sukcesy. Niestety, większość okazała się niewłaściwymi wyborami…

Frederiksen i Gašparík na plus, reszta…

Niels Frederiksen zdobył z Lechem Poznań mistrzostwo Polski, a Michal Gašparík doprowadził Górnika Zabrze do drugiego miejsca. To przykłady pokazujące, że zagraniczny trener może w Ekstraklasie działać bardzo dobrze, jeśli trafi do odpowiedniego środowiska i dostanie narzędzia do pracy. Problem w tym, że za tymi dwoma przykładami idzie długa lista projektów, które nie wytrzymały zderzenia z rzeczywistością.

REKLAMA

Željko Sopić odszedł z Widzewa bardzo szybko. Później objął NK Osijek, ale tam również nie popracował długo. Bilans? Daleki od takiego, który pozwala mówić o mocnym odbiciu po polskim epizodzie. Max Mölder miał w Piaście budować coś ambitnego, ale po kilku miesiącach wrócił do Szwecji. W Östers IF także nie znalazł spokoju. João Henriques po Radomiaku objął AVS w Portugalii, ale jego zespół spadł z ligi. Gonçalo Feio po krótkim powrocie do Radomia trafił do Tondeli, gdzie również nie uratował drużyny przed spadkiem. Trenerzy, wobec których były spore oczekiwania w Polsce, trafiali następnie do słabszych zespołów, gdzie nie radzili sobie najlepiej.

Edward Iordănescu to osobny przypadek. Legia zatrudniała go jako trenera z nazwiskiem i doświadczeniem reprezentacyjnym, a rozstanie przyszło już jesienią. Rumun nie zostawił po sobie w Warszawie wiele poza poczuciem zmarnowanego czasu i wizerunek szkoleniowca, który męczy się pracą i potrzebuje odpoczynku. John Carver z kolei po spadku Lechii Gdańsk także zakończył pracę w polskim klubie. Anglik miał momenty, w których jego drużyna potrafiła wyglądać efektownie, ale końcowy werdykt był brutalny. Po degradacji sam zdecydował, że chce opuścić ten projekt.

Luka Elsner nie musiał długo czekać na kolejną pracę

Słoweniec, który w kwietniu pożegnał się z Cracovią, został nowym trenerem FC Lausanne-Sport. Szwajcarski klub podpisał z nim kontrakt do końca czerwca 2028 roku. Elsner przychodził do Cracovii jako trener z konkretnym CV. Miał za sobą pracę we Francji, awans z Le Havre do Ligue 1, utrzymanie tego klubu w elicie i opinię szkoleniowca, który potrafi uporządkować drużynę. W Krakowie długo jego praca była oceniana pozytywnie. Zawirowania związane z reorganizacją klubu, niepewność transferowa i spadek formy zespołu sprawiły, że owocna współpraca z jesieni wiosną była już tylko wspomnieniem. Niepowodzenie z Cracovią nie zniechęciło działaczy FC Lausanne-Sport, czyli trzeciej drużyny ostatniego sezonu ligi szwajcarskiej. Wydaje się, że Elsner to dobry trener, o którym nie raz usłyszymy w przyszyłości.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ