ŁKS dwukrotnie postawił na musiku Głogowian. Chrobry presję wytrzymał

Fantastyczne emocje w pierwszym barażu o Ekstraklasę. Chrobry Głogów robił wszystko, aby podtrzymać szanse na historyczny awans. W regulaminowym czasie gry przegrywał 0:1, żeby wyrównać na 1:1. Z kolei w serii rzutów karnych tylko chybiona jedenastka Krykuna pozwoliła mu odwrócić wynik. Ostatecznie pokonał w niej ŁKS Łódź 5:4 i zameldował się w finałowej rywalizacji o ostatnie miejsce w Ekstraklasie.

Chrobry zawiesił poprzeczkę wysoko

Nadaktywność przyjezdnych w pressingu (już w 1. minucie żółtą kartkę za faul otrzymał Łukasz Wiech) oraz wysoka motywacja ich rywali przełożyła się na piorunujące wejście w mecz tych drugich. Ciekawsze fragmenty gry toczyły się na połowie ŁKS-u, gdzie Chrobry szukał otwierającej bramki poprzez centry ze stałych fragmentów gry. Robił to obiecująco i parę razy zmusił do popracowania na przedpolu Łukasza Bombę. Taką samą energię pokazywał w fazach przejściowych do ataku, z którymi poradzić nie mogli sobie jakby oszołomieni Łodzianie.

REKLAMA

Niski blok, w jakim najczęściej ustawiali się gospodarze, zmuszał Rycerzy Wiosny do cierpliwego rozgrywania akcji. Nie mieli oni łatwego zadania, bo pozostawiano im bardzo mało przestrzeni. Nie pomagało też to, że Głogowianie stawiali trudne warunki w pojedynkach fizycznych. Natomiast próby bardziej bezpośrednich zagrań nie przynosiły wymiernych korzyści. Wymownie o poczynaniach obu stron świadczy statystyka oddanych strzałów po pół godzinie gry. Prowadzili w niej 6:0 piłkarze trenera Łukasza Becelli.

Im bliżej było końca pierwszej połowy, tym coraz bardziej zespół z Głogowa wytracał impet, przez co rywalizacja robiła się wyrównana. Swoje szanse znalazł w końcu jego przeciwnik. W 32. minucie pojedynek główkowy o piłkę wygrał Fabian Piasecki, który jednak oddał zbyt lekkie uderzenie. Cztery minuty później Andreu Arasa wypuścił wybiegającego na czystą pozycję Gustafa Norlina. Szwed kropnął z bliska na bramkę Dawida Arndta. Bramkarz zdołał skutecznie interweniować.

Ostatnie słowo mogło należeć do pomarańczowo-czarnych. W doliczonym czasie Jakub Lis ponowił atak swojej drużyny poprzez centrę w pole karne. Odnalazł Myroslava Mazura, który w dogodnej sytuacji, mając przed sobą tylko golkipera, źle dostawił nogę i skiksował. Zawodnicy z Głogowa ostatecznie schodzili na przerwę z niczym, choć byli bliżej objęcia prowadzenia. Nie potrafili wykorzystać swoich dobrych momentów. Balansowali w ten sposób na granicy ryzyka, bo podopieczni Grzegorza Szoki powoli się rozkręcali.

ŁKS otworzył wynik, ale rywale nie dali za wygraną

Po przerwie trudno było wskazać przeważającą stronę. W pierwszej kolejności nikt nie chciał stracić gola, więc spory nacisk kładziono na właściwe zabezpieczenie się. Rycerze Wiosny wzięli przykład z przeciwnika i postanowili częściej szukać szans po kontratakach. W efekcie na boisku działo się stosunkowo mało.

Wydarzenia przyspieszyły około 60. minuty. ŁKS oblężył gospodarzy w ich własnej szesnastce. Posyłał w nią kolejne kierowane blisko bramki Arndta dośrodkowania z rzutów rożnych. Po którejś z rzędu próbie Mateusza Wysokińskiego piłka poleciała w stronę Arasy, który wyskoczył najwyżej i wpakował ją między słupki. Głogowianie mogli odpowiedzieć niedługo później, gdy z woleja huknął Kacper Laskowski. Bomba zdołał sparować do boku silny strzał.

Chrobry zaczął intensyfikować działania. Podatek od tego mogli pobrać przyjezdni, którzy w 68. minucie mieli szansę na drugie trafienie, ale Fabian Piasecki po przedostaniu się w pole karne nastawił się na uderzenie. Próba napastnikowi się nie udała, bo została posłana tuż obok dalszego słupka. Później jednak pod bramką Bomby robiło się coraz goręcej. Problemy stopniowo narastały z każdym kolejnym strzałem. W końcu pięknym, finezyjnym strzałem Laskowski doprowadził do wyrównania.

Mecz rozpoczął się na nowo. Zespół z Głogowa ponownie mocniej się wycofał, aby nękać gości szybkimi wyjściami. Ci z kolei szukali decydującego gola po atakach pozycyjnych, lecz brakowało im dokładności podczas finalizacji działań ofensywnych. W 3. minucie doliczonego czasu gry zaskoczyć bramkarza chciał Mateusz Lewandowski, ale uderzył wprost w niego. Chwilę później w pole karne wparował Koki Hinokio, lecz został zablokowany. Czekały nas więc dodatkowe emocje.

Chrobry i ŁKS walczyli do końca

Już w 92. minucie Chrobry powinien objąć prowadzenie. Mateusz Ozimek znalazł po centrze z kornera niekrytego Michała Kozajdę, ale ten pomylił się, strącając piłkę kilka metrów obok słupka. Łodzianie długo nie byli w stanie odrzucić rywala, który zagrażał im po serii rzutów rożnych oraz szybkich akcji. Właściwie przez większość pierwszego kwadransa nie istnieli, szybko tracąc posiadanie piłki po jej odbiorze.

REKLAMA

Pomarańczowo-czarni zdominowali rywalizację jakby chcieli skończyć ją jeszcze przed rzutami karnymi. Pogrążyć swoją byłą drużynę mógł Piotr Janczukowicz, lecz skrzydłowy lekko spóźnił się, chcąc przeciąć górne zagranie Kacpra Nowakowskiego. Niewykorzystana okazja prawie się zemściła, gdy podanie Sergiy’a Krykuna zmarnował będący w bliskiej odległości od bramki Piasecki.

Rycerze Wiosny prezentowali się tak, jakby chcieli już tylko dotrwać do końca dogrywki. Korzystali na tym zawodnicy trenera Becelli. Mieli wiele swobody w przeprowadzaniu akcji. Gdyby dopisało im więcej szczęścia, starcie zakończyłby Jakub Gric. Defensor prawie trafił w samo okienko, lecz Bomba fantastycznie się wyciągnął i uratował kolegów. Dalsze starania też nie dały rezultatów, a co za tym idzie – doszło do serii jedenastek.

Strzelanie rozpoczął zespół gospodarzy. Radosław Bąk nie miał tyle szczęścia i jego próbę zatrzymał Arndt. Potem nastąpiła seria wykorzystanych rzutów karnych, dzięki czemu na prowadzeniu znajdował się ŁKS. Przy stanie 4:4 przed szansą na zakończenie emocji stanął Krykun, lecz jego potężne uderzenie zatrzymało się na poprzeczce. Z kolei po jedenastce Lisa w sytuacja się odwróciła. Maciej Wojciechowski musiał trafić, aby podtrzymać przyjezdnych w grze. Jego intencje wyczuł Arndt, dając swojej drużynie awans do finału baraży.

Chrobry Głogów – ŁKS Łódź 1:1 (Laskowski 78′ – Arasa 61′), K. 5:4

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ