Polonia Warszawa – Chrobry Głogów to rywalizacja, która w pierwszej połowie sezonu zakończyła się porażką 0:2 i czerwoną kartką dla ekipy ze stolicy. Tym razem było dużo lepiej, choć rozczarowujący bezbramkowy remis niemiłosiernie się przedłużał. W końcu Polonia przez cały mecz dominowała, pokazywała swoją wyższość, a nawet strzeliła gola… tyle że nieprawidłowo. Dopiero w 89. minucie dopięła swego i wyszła na prowadzenie Czego wcześniej jej brakowało i jak w kontekście ligowych rozstrzygnięć można interpretować wynik 1:0? Odpowiedzi w naszych wnioskach po tym spotkaniu 30. kolejki Betclic 1 Ligi!
1. Cissé ciężarem dla Polonii
Piłka nożna to gra zespołowa, w której posiadanie w składzie choć jednego słabszego ogniwa może być tragiczne w skutkach. Może i meczów nie wygrywa się w pojedynkę, ale z pewnością da się je samodzielnie przegrać, jeśli popełnia się kosztowne błędy i działa na korzyść rywali. Niestety, właśnie tak w niektórych momentach wyglądał występ obrońcy Polonii Warszawa, Souleymane’a Cissé. Senegalczyk był najsłabszą częścią bloku obronnego Czarnych koszul, a jego zachowania mogły dać bramkę Chrobremu. Próbował on podaniami przenosić ciężar gry do przodu, lecz zamiast tego często oddawał piłkę przeciwnikom. Po jednej z takich sytuacji zrobiło się naprawdę groźnie, a jedyną możliwością było nieprzepisowe zatrzymanie akcji przez ukaranego żółtą kartką Simona Skrabba.
Kolejnym problemem 27-latka była też motoryka. Pod względem szybkości sprintu był on jednym z najsłabszych na boisku. Każdy wyścig po bezpańską piłkę z jego udziałem był więc naznaczony sporym ryzykiem. Do listy negatywnych aspektów występu Polonisty dopisać trzeba też faul w polu karnym, którego dopuścił się on w drugiej połowie. Uratowało go tylko i wyłącznie wcześniejsze zagranie ręką jednego z graczy gości, ale i tak cała sytuacja była kolejnym proszeniem się o kłopoty z jego strony.
W ostatnich tygodniach Cissé nie jest pierwszym wyborem trenera Mariusza Pawlaka, a brak regularnej gry widać po jego boiskowych zachowaniach. Taką postawą raczej nie zapewni sobie powrotu do pierwszego składu w większości meczów Dumy Stolicy. Polonia może wręcz mówić o sporym szczęściu, gdyż pomimo błędów swojego stopera utrzymywała czyste konto i bezbramkowy remis.
2. Zamknięci na własnej połowie, ale wciąż bezpieczni
Chrobry Głogów w wielu fragmentach tego meczu był przez gospodarzy zamykany na własnej połowie i zmuszany do wielominutowej defensywy. Było tak przede wszystkim w ostatnim kwadransie pierwszej połowy i w analogicznym okresie już po przerwie. Głogowianom było wtedy niezwykle ciężko w ogóle dłużej utrzymać się przy piłce, nie mówiąc nawet o wyprowadzeniu jakiegokolwiek natarcia. Dzielnie się oni jednak bronili, a ich bramka pozostawała pilnie strzeżona. Czasami udawało się utrzymać taki stan rzeczy jedynie dzięki heroicznym blokom, wybiciom czy odbiorom w ostatniej chwili. Nie liczą się jednak środki, lecz osiągnięte dzięki nim efekty, a te były bardzo korzystne dla przyjezdnych.
Skoro Polonia była lepsza w środku pola, to naturalnie ona częściej atakowała. Ekipa z miasta stołecznego napotykała jednak na szczelny mur postawiony przed polem karnym (a czasem nawet w jego wnętrzu). Mogła więc tylko się od niego odbijać i śrubować statystyki strzałów, rożnych i podań. Goli jednak nie było, za co chwalić należy dobrą obronę całą drużyną Chrobrego. Nie bez znaczenia były też udane interwencje bramkarza, Pawła Lenarcika, który był po prostu nie do przejścia. Przez całą rywalizację seryjnie zatrzymywał on strzały Zjawińskiego i spółki, a niektóre obrony wymagały od niego naprawdę wielkiego wysiłku. Kiedy w końcu Polonia zdołała go pokonać, to zrobiła to nieprzepisowo, przez co gol nie został uznany.
3. Jeden stały fragment = 3 punkty!
89 minut meczu było dla Polonii waleniem głową w mur, ale po tych męczarniach wreszcie pojawiły się powody do radości! Tuż przed doliczonym czasem jeden rzut rożny i strzał Łukasza Zjawińskiego odmieniły losy całego spotkania, a wszyscy gracze i sympatycy lokalnego rywala Legii mogli odetchnąć z ulgą. W końcu było blisko, by zremisowali mecz, w którym grali naprawdę dobrze i brakowało tylko trafienia.
Ostatecznie się ono jednak pojawiło, a zdobyte w ten sposób 3 punkty to nie tylko kwestia honoru czy satysfakcji, ale i niezwykle istotnych ligowych przetasowań. W tej sposób Polonia jest bowiem coraz bliższa występowania w barażach o awans do Ekstraklasy. Z kolei Chrobry Głogów pozwolił Śląskowi Wrocław odskoczyć i umocnić swoją pozycję na drugim miejscu w stawce, dającym bezpośredni awans do elity. Może być ich nieco szkoda, bo przez cały mecz czynili cuda w obronie, a do końcowego powodzenia zabrakło im tak niewiele… Być może warto jednak wyciągnąć wnioski i na przyszłość także więcej atakować, by uniknąć podobnych rozczarowań.
