W finale Pucharu Anglii Manchester City mierzył się z Chelsea. Zespół Pepa Guardioli sięgnął po trofeum, a jedynego gola na Wembley zdobył Antoine Semenyo. Oto nasze wnioski z tego spotkania.
- Calum McFarlane specjalnie na Manchester City zmienił ustawienie na 5-4-1. Widać było po nastawieniu piłkarzy, że dzisiaj kluczowa była organizacja w grze bez piłki i poświęcenie w defensywie także piłkarzy ofensywnych. Defensywa była dla Chelsea priorytetem. Siedmiu piłkarzy o defensywnej charakterystyce w wyjściowej jedenastce. Sprawiali wrażenie zadowolonych, gdy muszą przesuwać za piłką, ale z czasem zauważyli, że rywale nie są w najwyższej dyspozycji i można pograć z nimi piłką.
- Levi Colwill to jest game-changer dla Chelsea. Nie tylko dla samej defensywy, ale też dla rozegrania, bo regularnie był w stanie znajdować opcję do podania, aby minąć pressing Manchesteru City. Razem z Jorrelem Hato lewa strona w budowaniu akcji funkcjonowała bardzo dobrze i rozpoczynała wiele ataków Chelsea. Thomas Tuchel oglądał mecz z trybun, więc Colwill dał poważne argumenty, aby rozważać go do gry w wyjściowej jedenastce reprezentacji Anglii na mundialu.
- Chelsea dobrze – choć nie całkowicie – zneutralizowała wpływ najlepszego ofensywnego piłkarza Manchesteru City w ostatnich meczach, czyli Jeremy’ego Doku. Przy grze piątką obrońców wahadłowy zawsze mógł być blisko przy Belgu i nie pozwalać mu wprowadzać piłki w pole karne. Ogromną pracę w defensywie wykonywał też Cole Palmer, który bardzo odpowiedzialnie wracał i asekurował Malo Gusto. To był chyba najlepszy mecz Anglika w defensywie w koszulce The Blues.
- Zespół Caluma McFarlane’a dobrze bronił, ale nie miał odpowiedniego balansu, aby przy tym regularnie tworzyć zagrożenie pod bramką przeciwnika. Kluczowy element, którego im zabrakło to moim zdaniem szybkość z przodu. Grając bez skrzydłowych nie mieli zawodników atakujących przestrzeń za linią obrony, wahadłowi w momencie fazy przejścia z obrony do ataku nie byli w stanie zdążyć wbiec za plecy obrońców, a przeciwko Man City to najłatwiejszy sposób na kreowanie sytuacji. Stąd tylko 7 strzałów Chelsea w całym meczu.
- A można było odnieść wrażenie, że Manchester City byl dzisiaj do ugryzienia. Dość nerwowo grał Abdukodir Khusanov, który kilka razy zaryzykował z interwencją w polu karnym i zdarzało mu się panikować pod pressingiem. Reprezentant Uzbekistanu czasem w najważniejszych meczach nie trzyma ciśnienia, ale dla 22-latka to normalny proces, że musi okrzepnąć w takich meczach, a widząc jego możliwości, uważam, że warto w niego inwestować.
- Pomysł Guardioli z wystawieniem Omara Marmousha zamiast Rayana Cherkiego w wyjściowym składzie się nie sprawdził. Egipcjanin w pierwszej połowie miał tylko 10 kontaktów z piłką i wykonał 4 podania, a w konsekwencji Manchester City nie kreował wystarczającej liczby sytuacji. Wprowadzenie Cherkiego wprawdzie nie sprawiło, że nagle zespół zaczął więcej kreować, ale w końcu bramka wpadła (choć bez udziału Francuza i jego występ trochę tłumaczy dlaczego zaczął na ławce) i The Citizens sięgnęli po Puchar Anglii.

