Poprzez zwycięstwo w Pucharze Polski Górnik Zabrze zagwarantował sobie grę w Europie. Na arenę międzynarodową klub wróci po ośmiu latach przerwy, gdy w 2018 roku wystartował w eliminacjach do Ligi Europy, ale odpadł już na pierwszej przeszkodzie. Jako triumfator Pucharu Polski Górnik rozpocznie kwalifikacje od 3. rundy Ligi Europy (chyba, że skończy sezon jako mistrz lub wicemistrz to wówczas rozpocznie przygodę od el. LM), a więc jeden wygrany dwumecz oznacza, że jesienią zagrają minimum w Lidze Konferencji. Czy Górnik jest na to gotowy i czy to dobra informacja dla polskiej piłki?
Piąty zespół w Europie
W obecnym sezonie zespoły Ekstraklasy walczą o jedno miejsce więcej w Europie niż we wcześniejszych latach, ponieważ w poprzedniej edycji europejskich pucharów awansowaliśmy do czołowej piętnastki rankingu UEFA. Dla wielu kibiców różnorodność zespołów reprezentujących Polskę na w rozgrywkach międzynarodowych jest fajna i ciekawa, ale prawda jest taka, że jeśli chcemy się rozwijać to warto dbać o ranking UEFA, a w nim łatwiej o awanse spełniając pewne warunki. Zasady narzucone przez UEFA premiują kraje, które regularnie wystawiają w Europie te same drużyny. Poza krajowym rankingiem UEFA jest także ranking klubowy, który przekłada się później na rozstawienie podczas eliminacji. Im lepsze wyniki osiągałeś w ostatnich pięciu latach w Europie, tym większa szansa na rozstawienie w losowaniu, a więc trafienie na teoretycznie słabszych przeciwników w drodze do fazy ligowej.
W Polsce mamy obecnie cztery kluby, które występami w Europie w ostatnich latach wypracowały sobie dobry współczynnik klubowy UEFA – Legia Warszawa, Lech Poznań, Jagiellonia Białystok i Raków Częstochowa. Z czysto pragmatycznego punktu widzenia awans tej czwórki do pucharów byłby najbardziej opłacalny dla polskiej piłki (co pokazał obecny sezon); również dlatego, że kadrowo są to kluby na wysokim poziomie. Teraz mając pięć miejsc w Europie trzeba było znaleźć jeszcze co najmniej jedną drużynę, która będzie w stanie godnie reprezentować polską piłkę w Europie. Z uwagi na dyspozycję Legii najprawdopodobniej będą to jednak dwa zespoły. Wiemy już, że jednym z nich będzie Górnik Zabrze. Czy podopieczni Michala Gasparika są gotowi godnie reprezentować polski futbol w Europie?
Górnik potrafi dostosować się do rywala
Największym atutem Górnika w kontekście rywalizacji pucharowej wydaje się bardzo dobre przygotowanie taktyczne tego zespołu na poszczególne mecze, zwłaszcza z przeciwnikami, którzy na papierze mają mocniejszą kadrę od nich. Warto spojrzeć choćby na wyniki zespołu Michala Gasparika w obecnym sezonie przeciwko czterem zespołom, które w obecnym sezonie wysłaliśmy do Europy:
| Przeciwnik | Wynik u siebie | Wynik na wyjeździe | Wynik w Pucharze Polski |
| Lech Poznań | 0:1 | 1:2 | 1:0 |
| Raków Cżęstochowa | 3:1 | 1:0 | 2:0 |
| Jagiellonia Białystok | 2:1 | 2:1 | ——– |
| Legia Warszawa | 3:1 | 1:1 | ——– |
W lidze w ośmiu takich meczach bilans Górnika to 5 zwycięstw, 1 remis i 2 porażki. Doliczając jeszcze Puchar Polski – 7 zwycięstw, 1 remis i 2 porażki. Zabrzanie trzykrotnie w tym sezonie pokonali Raków, dwa razy wygrywali z Jagiellonią, mają także lepszy bezpośredni bilans w starciach z Legią. Jedynie przeciwko Kolejorzowi w lidze im nie szło, ale w najważniejszej rywalizacji pomiędzy tymi zespołami – w ćwierćfinale Pucharu Polski – lepszy okazał się Górnik.
Ogromnym kapitałem w takich spotkaniach jest trener zespołu, Michal Gasparik. To szkoleniowiec, który przywiązuje wagę do detali, skrupulatnie analizuje sposób gry przeciwnika i potrafi się do niego dostosować, a ponadto nakreślić taki plan, aby piłkarze skutecznie go realizowali. – Trener Gasparik ma to, że umie dodać coś od siebie, aby przechytrzyć rywala. (…) Potrafi na jeden mecz przygotować się bardzo dobrze – mówił Paweł Bochniewicz dla Canal+ po wygraniu Pucharu Polski. Piłkarze Górnika w wielu meczach przeciwko czołowym zespołom w naszej lidze wyglądali tak, jakby to spotkanie rozegrali już w głowach i nic ich nie zaskakuje. Dokładnie wiedzą co będą chcieli zrobić rywale i mają przygotowany sposób, w jaki należy ich zatrzymać. Jeśli postawimy tezę, że obecnie w Ekstraklasie to Górnik jest najbardziej świadomym taktycznie zespołem, nie powinno to być kontrowersją.
Tą umiejętność Michala Gasparika potwierdzają rezultaty w pucharach krajowych
Triumf z Górnikiem Zabrze był dla 44-latka czwartym trofeum w karierze i za każdym razem był to krajowy puchar. Wcześniej trzykrotnie wygrywał Puchar Słowacji ze Spartakiem Trnawa. W sześciu podejściach do rywalizacji o puchar kraju, Gasparik wygrywał czterokrotnie, raz przegrał w finale, a raz odpadł w 1/8 finału. Jego bilans w tych rozgrywkach wynosi 35 zwycięstw, 1 remis i 3 porażki, co być może jest ewenementem nawet na skalę światową. Wygrywając krajowe puchary Gasparik ze Spartakiem Trnawa regularnie startował w eliminacjach europejskich rozgrywek. Raz udało mu się awansować do fazy grupowej Ligi Konferencji, gdy w 3. rundzie wyeliminował niespodziewanie Lecha Poznań, ale jesienią jego zespół wypadł słabo (1 punkt w fazie grupowej). Obecnie będzie prowadził jednak zespół z większym potencjałem kadrowym.
Górnik rozegrał finał po profesorsku
Gotowość Górnika na europejskie puchary potwierdził finał Pucharu Polski. Istnieje powiedzenie, że finałów się nie gra, a się je wygrywa i piłkarze Michala Gasparika właśnie trochę w taki sposób sięgnęli po trofeum. Wicelider tabeli skupił się przede wszystkim na neutralizacji przeciwnika. Można było odnieść wrażenie, że celem trenera było jak najdłuższe utrzymywanie gry na połowie Rakowa, bez względu na to kto piłkę posiadał. Górnik ustawiał się wysoko, ale nie stosował aktywnego pressingu, a zamykał rywalom możliwość progresji piłki skutecznie odcinając środkowych pomocników. Wiedział, że zespół Łukasza Tomczyka buduje akcje na trzech stoperów oraz dwóch głęboko cofniętych pomocników i stara się grać przez środek, więc bardzo skutecznie zamknęli tę strefę. Górnik angażował czterech piłkarzy na pięciu (z bramkarzem sześciu) rywali przy rozegraniu, ale zostawiał jednego więcej w linii obrony, aby być zabezpieczonym na wypadek dalekich podań Medalików i zbierania drugich piłek.
Na samym początku Raków jeszcze dochodził do głosu, ale później gra toczyła się już wyłącznie na warunkach podopiecznych Michala Gasparika. Zespół Łukasza Tomczyka pomiędzy – w przybliżeniu 15., a 60. minutą nie oddał żadnego strzału. Górnik kontrolował mecz mimo mniejszego posiadania piłki i nie dopuszczał rywali do wprowadzania piłki w groźne strefy boiska. Mimo prowadzenia nie było żadnego fragmentu, w którym rywale zepchnęliby ich do obrony niskiej i przejęli inicjatywę. Zespół z Zabrza przez pełne 90 minut konsekwentnie realizował plan, który dał im pierwsze trofeum po 37 latach przerwy.
Wygranie Pucharu Polski tylko wzmacnia przekonanie, że dla Górnika nadchodzą lepsze czasy. Po długiej przerwie zdobyli trofeum, wracają do Europy, mają trenera, którego wiele klubów może im zazdrościć, a finalizacja przejęcia klubu przez Lukasa Podolskiego jest już bardzo blisko. Nikt, kto trzyma kciuki za polską piłkę w Europie nie powinien narzekać, że jedno z pięciu miejsc pucharowych przypadło Górnikowi.
