Mutua Madrid Open: Dojrzałość zamiast presji. Nastoletnia gwiazda zagra o tytuł w Madrycie 

Mirra Andreeva, która zaledwie dwa dni temu świętowała swoje dziewiętnaste urodziny, awansowała wczoraj do finału turnieju rangi WTA 1000 w Madrycie, udowadniając po drodze, że nie tylko jej tenis, ale przede wszystkim sfera mentalna weszły na zupełnie nowy poziom. Co więcej, w stolicy Hiszpanii wciąż walczy na dwóch frontach, rywalizując równolegle w singlu jak i w deblu. 

Dla wielu zawodniczek tak napięty harmonogram w połowie sezonu sezonu na mączce byłby barierą nie do przejścia. Andreeva jednak zupełnie nie odczuwa zmęczenia, co otwarcie przyznała wczoraj podczas konferencji prasowej po spotkaniu z pogromczynią Aryny Sabalenki: Hailey Baptiste: “Szczerze mówiąc, czuję się świetnie i nie mogę narzekać. Nie czuję, że potrzebuję kilku dni wolnego.” – zapewniła z pełnym przekonaniem. 

REKLAMA

Na korcie widać u niej pełną powagę i imponującą przemianę. Najlepszym tego dowodem był sam półfinałowy bój z Amerykanką. W drugim secie Andreeva najpierw przy stanie 5:3 zmarnowała piłkę meczową, a następnie przegrywała w tie-breaku już 0:4. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu takie sytuacje kończyłyby się w jej przypadku wybuchem frustracji i totalną dekoncentracją. Tym razem utrzymała zimną krew, punkt po punkcie wracając do gry. 

“Jak zabawnie by to nie brzmiało, czuję, że robię się starsza i w mojej głowie pewne rzeczy trochę się zmieniają. Zaczynam myśleć inaczej” – zdradziła zapytana o swoją mentalną ewolucję. “Dzisiaj starałam się skupić tylko na tym, co mam do zrobienia na korcie i nie reagować na to, co się dzieje. Nie reagowałam emocjonalnie nawet na wygrywane punkty, co pomogło mi zachować spokój i zaoszczędzić trochę energii.” 

Faworytka numer jeden

Ogromna w tym zasługa jej trenerki, legendy hiszpańskiego tenisa – Conchity Martinez. Jak sama Mirra zauważa, Hiszpanka dba o jej rozwój bardzo kompleksowo – “Wykonałyśmy razem mnóstwo pracy. Pracujemy ze sobą od dwóch lat i czuję, że przekazała mi wiele nowych rzeczy. Pomaga mi rozwijać się nie tylko jako zawodniczce na korcie, ale także jako osobie” – przyznała z wdzięcznością Andreeva. 

W madryckim finale 19-latka będzie tą wyżej notowaną zawodniczką, a co za tym idzie, na papierze stanie się główną faworytką do tytułu. Wyjdzie też na kort jako najmłodsza tenisistka w historii z trzema finałami turniejów WTA 1000 na koncie. Rosjanka zupełnie odcina się jednak od szumu medialnego, statystyk i zewnętrznej presji – “Najprostszym sposobem na radzenie sobie z presją jest po prostu brak wiedzy o tych wszystkich liczbach. Nie wiem, kto zrobił coś pierwszy, a kto dziesiąty – stwierdziła szczerze. Z chłodną głową podchodzi też do samej łatki faworytki całego turnieju. – Nie uważam się za faworytkę, bo każda dziewczyna grająca w finale jest trudną rywalką i każda zasłużyła, żeby tutaj być. Nauczyłam się nie przejmować rankingiem ani nazwiskiem przeciwniczki.” 

Jaki jest zatem jej plan na decydujące starcie o trofeum? – “Powiedziałam sobie, że nie ma znaczenia, przeciwko komu będę grać. Spróbuję po prostu wyjść na kort i bardzo skomplikować życie mojej rywalce – skwitowała zawodniczka. 

Już jutro Rosjanka podejmie w walce o tytuł 23. rakietę świata, Martę Kostiuk. Panie mierzyły się ze sobą w przeszłości tylko raz. Było to na początku tego sezonu w Brisbane. Wtedy w dwóch setach zwyciężyła Ukrainka, która zarówno w tamtym turnieju, jak i teraz od początku kwietnia, gra jak z nut. Ostatnio triumfowała w imprezie WTA 250 w Rouen, a tutaj, na madryckiej mączce, z każdym kolejnym spotkaniem tylko potwierdza swoją fenomenalną dyspozycję. 

Zapowiada nam się zatem fascynujący finał madryckiego tysięcznika i mimo braku liderki światowego rankingu – Aryny Sabalenki, czy drugiej zawodniczki rankingu WTA – Eleny Rybakiny, chyba nikt nie będzie narzekał na taki nieoczywisty skład meczu o tytuł w hiszpańskiej stolicy. 

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    146,463FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ