Co to był za mecz! 9 goli w starciu PSG — Bayern

W sierpniu 2020 roku Bayern Monachium pokonał PSG 1:0, po raz ostatni świętując zwycięstwo w finale Ligi Mistrzów. Dziś obie drużyny są innymi zespołami. Zmieniły trenerów i kadry, ale jedno pozostaje niezmienne — nadal chcą być najlepszymi. Półfinałowy dwumecz trwającej edycji Champions League zapowiadał się arcyciekawie i zwiastował gigantyczne emocje. Zdaniem wielu — także moim — starcie PSG z Bayernem było pojedynkiem dwóch najlepszych klubowych drużyn świata. Dla obu jedynym akceptowalnym wynikiem było zwycięstwo.

Cios za cios we francusko-niemieckiej batalii

Już pierwsza połowa pierwszej odsłony półfinałowej batalii przyniosła pięć goli. Jako pierwsi świętować mogli kibice Bayernu Monachium po tym, jak rzut karny wykorzystał Harry Kane. Anglik wykorzystał jedenastkę sprokurowaną przez Williana Pacho po faulu na Luisie Diazie. Bawarczycy dobrze weszli w mecz, a Michael Olise miał wielką ochotę pokazać, że jest obecnie jednym z najlepszych zawodników globu. Zanim jednak Francuz zdołał zabłysnąć przed swoimi rodakami, Khvicha Kvaratskhelia wygrał pojedynek z Josipem Stanišiciem i doprowadził do remisu. Jakby tego było mało, João Neves trafił do siatki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Bayern miał przewagę, ale zaskakująco łatwo ją stracił i sam musiał odrabiać straty. Posiadał jednak niesamowitego Olise, który mocnym uderzeniem w środek bramki pokonał Safonova. Gdy wydawało się, że wynik 2:2 utrzyma się do przerwy, arbiter wskazał na jedenastkę po zagraniu ręką Alphonso Daviesa. Dembélé trafił na 3:2, a Kanadyjczyk na drugą połowę już nie wyszedł.

REKLAMA

Bayern Monachium mógł czuć niesmak po takim rozwoju wypadków, ale po zmianie stron… z ich perspektywy było jeszcze gorzej. Paryżanie nauczyli się gry rywala, jego błędów i słabości. Zobaczyli, że mogą wyprowadzać zabójcze ciosy szybkimi kontrami na niezbyt zwrotnych defensorów przeciwnika. Bawarczycy pogubili się, przyjmując warunki zaproponowane przez mistrzów Francji — szybszą, odważniejszą grę. Dwie minuty wystarczyły, by zrobiło się 5:2 po golach Kvaratskhelii oraz Dembélé. Goście z Niemiec zostali rzuceni na deski, przyjmując pięć potężnych uderzeń. W normalnych warunkach los dwumeczu byłby już przesądzony, ale Bayern wielokrotnie pokazywał, że potrafi wychodzić z trudnych sytuacji.

PSG miało Bayern na deskach

W 65. minucie swojego gola strzelił Dayot Upamecano i bawarski walec wrócił na swoje tory. Chwilę później kapitalne podanie Harry’ego Kane’a i nie mniej kapitalne wykończenie Luisa Diaza doprowadziło do dziewiątego już gola w rywalizacji. Kosmos! Z dziesięciu celnych strzałów do tego momentu padło aż dziewięć goli. Scenariusz zmieniał się jak w kalejdoskopie — od show Olise, przez okres kontroli Paryża, aż po odrodzenie Bawarczyków.

PSG po takim meczu — mimo zwycięstwa, może czuć niedosyt. Przewaga jednego gola przed rewanżem w Monachium nie daje komfortu, a Bawarczycy poczuli siłę. Przegrywali 2:5, ale podjęli walkę. Po pierwszej odsłonie batalii wiemy kto już jest zwycięzcą — kibice, którzy oglądali tak intrygujące widowisko.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    146,424FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ