Myślenie o przyszłości. Chelsea nie jest gotowa do wygrywania

Liam Rosenior notował udane wejście do nowego zespołu. Pod jego wodzą Chelsea wygrała aż siedem z pierwszych dziewięciu meczów, a do tego wywalczyła awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów poprzez finisz w pierwszej ósemce fazy grupowej. Cieniem na początku pracy angielskiego szkoleniowca kładły się jedynie dwie porażki z Arsenalem w półfinale Carabao Cup (2:3 i 0:1), choć i tak Chelsea nie była w tym dwumeczu o wiele słabsza. Były trener m.in. Strasbourga błyskawicznie poprawił wyniki, które w końcówce kadencji Mareski nie były najlepsze. Niemniej jednak, gdy przyszedł bardziej wymagający terminarz, The Blues znów przypomnieli o swoich największych bolączkach.

Liga Mistrzów coraz bardziej odległa

Głównym celem dla Liama Roseniora w momencie, gdy obejmował Chelsea było zagwarantowanie sobie udziału w Champions League w nadchodzącej edycji. The Blues znajdowali się wówczas na ósmym miejscu, jednak do piątej lokaty, która niemal na pewno zapewni gre w Lidze Mistrzów, tracili tylko dwa punkty. Wprawdzie Chelsea pod wodzą Roseniora awansowała na szóstą pozycję, jednak strata do piątego Liverpoolu wynosi obecnie aż cztery „oczka”. Co gorsza, niewiele wskazuje na to, że The Blues uda się tę różnicę zniwelować. W ostatnich siedmiu kolejkach ekipa Roseniora zdobyła tylko pięć punktów. Gorszy w tym okresie jest jedynie Tottenham. Co więcej, drużyna Roseniora odpadła też z Ligi Mistrzów już na etapie 1/8 finału, przegrywając z PSG w dwumeczu aż 2:8.

REKLAMA

Oczywiście można usprawiedliwiać Chelsea tym, że nie mieli łatwego terminarza. W ostatnich pięciu meczach ligowych, z których aż cztery przegrali, jedynym zespołem z dolnej połowy tabeli, z którym się mierzyli, było Newcastle. Ponadto The Blues od początku marca musieli grać dwa razy w tygodniu, łącząc rozgrywki ligowe z pucharami krajowymi i europejskimi. Niemniej jednak, z ostatnich sześciu spotkań we wszystkich rozgrywkach Chelsea przegrała aż pięć, z czego cztery różnicą trzech goli. Jedyne zwycięstwo odnieśli w ćwierćfinale FA Cup przeciwko Port Vale (7:0), które obecnie zamyka tabelę League One, trzeciego poziomu rozgrywkowego. Taka seria drużynie aspirującej do gry w Lidze Mistrzów zwyczajnie nie przystoi.

Gdzie Chelsea może szukać nadziei?

Mimo wszystko, The Blues wciąż nie możemy skreślać z walki o awans do Champions League. Po pierwsze, konkurencja w obecnym sezonie nie jest zbyt wymagająca. Mimo, że za plecami Chelsea jest bardzo duży ścisk w tabeli i niewykluczone, że któryś z tych zespołów ostatecznie będzie finiszować w pierwszej piątce, to batalia rozgrywa się głównie pomiędzy Manchesterem United, Aston Villą, Liverpoolem i właśnie Chelsea. Zespołowi Roseniora wystarczy wyprzedzić tylko jedną ekipę z tych trzech, a żadna nie sprawia wrażenia, jakby była poza zasięgiem pozostałych. Dodatkowo The Blues mają jeszcze dwa bezpośrednie mecze z konkurentami o miejsce w pierwszej piątce – Manchesterem United oraz Liverpoolem.

Mimo, że Chelsea w ostatnich tygodniach punktuje najgorzej z tej czwórki, to sama gra aż tak źle nie wygląda. Od momentu objęcia sterów na Stamford Bridge przez Roseniora Chelsea zdobyła 17 punktów w 11 spotkaniach, co daje im miejsce w środku tabeli. Niemniej jednak, jeśli weźmiemy pod uwagę punkty oczekiwane – według danych z Understat – lepsze od Chelsea (1,9 na mecz) są tylko Arsenal (2,12) i Manchester City (1,95). The Blues szczęścia brakuje zwłaszcza w ostatnim czasie. W poprzednich siedmiu kolejkach według wspomnianego modelu „powinni” zdobyć aż 7-8 punktów więcej. W tym okresie Chelsea ma czwarty najwyższy wskaźnik punktów oczekiwanych. Jednak w rzeczywistości mniej „oczek” zdobył tylko Tottenham, a tyle samo Burnley.

Gra lepsza niż wyniki

Oczywiście model xG nie zawsze dobrze odzwierciedla to, co działo się na boisku, aczkolwiek na przestrzeni większej liczby meczów pozwala określić jak prezentuje się dana drużyna w oderwaniu od wyników. Na tej podstawie – mimo, że z Chelsea nie jest tak dobrze jak sugerują statystyki – można stwierdzić, że The Blues w wielu meczach nie mieli szczęścia lub po prostu zabrakło im większego wyrachowania. Biorąc pod uwagę siedem ostatnich meczów ligowych, niemal w każdym ekipa Roseniora zasługiwała na coś więcej.

Przeciwko Leeds (2:2) i Burnley (1:1) była znacznie lepsza, jednak tylko zremisowała. W spotkaniach z Arsenalem (1:2) oraz Newcastle (0:1) była równorzędnym rywalem, a mimo to przegrała. W starciach przeciwko Evertonowi czy Manchesterowi City (oba przegrane po 0:3) była słabsza, jednak nie zasługiwała na tak wysoki wymiar kary. Zresztą podobnie jak w przypadku dwumeczu z PSG w Lidze Mistrzów. W obu tych spotkaniach Chelsea miała wyższy współczynnik xG, a Paryżanie osiem goli strzelili z xG równego 1,99. Mimo wszystko, duży wpływ na przebieg rewanżu miał wynik pierwszego meczu oraz dwa szybko strzelone gole przez PSG. Chelsea zasłużenie pożegnała się z Liga Mistrzów. Chyba nawet kibicom The Blues trudno będzie stwierdzić, że to ich zespół zasługiwał na awans.

Chelsea brakuje liderów

Największym problemem Chelsea w ostatnich tygodniach jest rozegranie całego meczu na równym poziomie. W niedzielę przeciwko Manchesterowi City The Blues wyszli z odpowiednim planem, który konsekwentnie realizowali. W pierwszej połowie skutecznie zneutralizowali ofensywę Manchesteru City. Momentem przełomowym tego spotkania okazał się gol na 1:0. W przeciągu następnych 17 minut Chelsea straciła dwie kolejne bramki i było już po meczu. Podobny przebieg miało starcie na Parc des Princes. Wówczas do 74. minuty podopieczni Roseniora grali jak równy z równym, jednak w ostatnim kwadransie stracili aż trzy gole.

Z kolei po drugiej stronie boiska Chelsea brakuje wykorzystania sprzyjających momentów i szybkiego zamknięcia meczu. Najlepszymi przykładami są tutaj spotkania z Burnley oraz Leeds. W obu tych meczach Chelsea była lepsza, szybko wyszła na prowadzenie, jednak nie potrafiła utrzymać korzystnego wyniku do końca. W obu przypadkach The Blues tak naprawdę sami podpinali rywali do prądu poprzez błędy indywidualne. Przeciwko Leeds był to niepotrzebnie sprokurowany rzut karny przy pierwszej bramce oraz nieporozumienie w defensywie przy golu wyrównującym. Natomiast w starciu z Burnley obraz gry zmieniła bezmyślna druga żółta, a w konsekwencji czerwona kartka dla Wesleya Fofany.

Chelsea obecnie najbardziej brakuje regularności i pozytywnej przewidywalności, co często charakteryzuje mistrzowskie zespoły. W piłce nożnej – oprócz umiejętności – niezwykle ważna jest też odpowiednia mentalność. The Blues właśnie w tym aspekcie w porównaniu do innych zespołów ze światowej czołówki mają największy deficyt. W drużynie brakuje boiskowych liderów, którzy w trudnych momentach wezmą na siebie odpowiedzialność i pociągną zespół. Właściciele świadomie zdecydowali się na model budowy klubu oparty na młodych i perspektywicznych zawodnikach. Trwający sezon po raz kolejny pokazuje im, że posiadanie piłkarzy doświadczonych mających cechy przywódcze jest równie ważne, aby wygrywać najważniejsze trofea.

REKLAMA

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    146,129FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ