Bruno idzie na rekord. 5 wniosków po 37. kolejce Premier League (i finale Pucharu Anglii)

Znamy już coraz więcej rozstrzygnięć tego sezonu Premier League. Po przedostatnie kolejce (jeszcze niepełnej) standardowo bierzemy pod lupę 5 wybranych tematów, a są to: forma Olliego Watkinsa, trójka obrońców Chelsea, rekord Bruno Fernandesa, kapitalne efekty zmiany ustawienia Leeds oraz nietrafiony plan na mecz West Hamu w kluczowym momencie.

Ollie Watkins zdążył z formą na mundial

Ollie Watkins przez długi czas był napastnikiem nr 2 w reprezentacji Anglii za Harrym Kanem, natomiast obecny sezon dla 30-latka nie był udany i o utrzymanie swojego statusu musiał rywalizować z Dominikiem Calvertem-Lewinem czy Dominikiem Solanke, którzy – w przeciwieństwie do gracza Villi – otrzymali powołanie na ostatnie zgrupowanie kadry. Niemniej jednak, napastnik Aston Villi zdążył złapać formę przed końcem sezonu. W ostatnich tygodniach Ollie Watkins coraz częściej trafia do siatki, a występem z Liverpoolem (4:2) nawiązał do swoich najlepszych meczów w karierze w Premier League. Anglik zdobył dwa gole i dochodził do wielu sytuacji. Oddał 6 strzałów o łącznej wartości 1,61 xG i zanotował 10 kontaktów z piłką w polu karnym.

REKLAMA

Po Watkinsie łatwo poznać czy jest w formie. W swojej najlepszej wersji napastnik The Villans sprawia ogromne problemy każdej linii defensywy swoim poruszaniem oraz umiejętnością wypracowania sobie pozycji strzeleckich. 30-latek ma bardzo dobry timing atakowania wolnej przestrzeni oraz wybiera właściwe ścieżki ruchu. Pod tym kątem jest jednym z najlepszych napastników na świecie i każdy zawodnik grający na pozycji nr 9 może znaleźć coś dla siebie obserwując sposób poruszania się Olliego Watkinsa. Przy takiej dyspozycji jaką pokazał z Liverpoolem, nie powinno być żadnej debaty kto powinien być zmiennikiem Kane’a w reprezentacji Anglii na zbliżających się Mistrzostwach Świata.

Trójka obrońców w Chelsea może działać

Chelsea zakończy ten sezon bez trofeum. Ostatnią szansę – Puchar Anglii – stracili w sobotnie popołudnie przegrywając finał z Manchesterem City (0:1). Uwzględniając klasę rywala, można śmiało stwierdzić, że to był najlepszy mecz Chelsea od pierwszego starca w 1/8 finału Ligi Mistrzów z PSG, gdy wszystko zaczęło się sypać. Calum McFarlane dobrze przygotował zespół do gry w defensywie. The Blues zagrali w systemie 3-4-3 (5-4-1 w obronie), byli dobrze zorganizowani bez piłki, częściowo zneutralizowali największy atut rywali w ostatnich meczach, czyli Jeremy’ego Doku i skutecznie mijali pierwszą linię pressingu The Citizens. Niemniej jednak, finalnie oddali tylko 7 strzałów, ponieważ zespołowi brakowało szybkości z przodu i zawodników, którzy wykorzystają przestrzeń za formacją obrony rywala. Bez naturalnych skrzydłowych tych atutów nie mieli.

Już po finale Pucharu Anglii najbardziej wiarygodni dziennikarze potwierdzili, że nowym trenerem Chelsea zostanie Xabi Alonso. Wiemy, że Hiszpan w poprzednich zespołach korzystał – choć oczywiście nie w każdym meczu – z ustawienia z trójką obrońców i ogólnie jest trenerem bardzo elastycznym, szukającym najlepszego możliwego systemu do kadry, którą posiada. W finale Pucharu Anglii The Blues w ustawieniu 3-4-3 zagrali lepiej niż można było się spodziewać i przy drobnych korektach z tą kadrą można wrócić na miejsce, w którym Chelsea była jeszcze przed rokiem.

Chelsea 0:1 Manchester City

Manchester United ma pewną Ligę Mistrzów, więc zaczął grać dla Bruno Fernandesa

Manchester United po zagwarantowaniu sobie awansu do przyszłej edycji Ligi Mistrzów, za kolejny cel postawił sobie, aby Bruno Fernandes został rekordzistą w liczbie asyst w jednym sezonie. Do meczu z Nottingham Forest (3:2) przystępował mając 19 ostatnich podań i brakowało mu jednego, aby zrównać się z rekordem, który należy do Thierry’ego Henry’ego oraz Kevina De Bruyne. Nie tylko po grze Portugalczyka widać, że za każdym razem próbuje znaleźć podaniem dobrze ustawionego kolegę i wypracować mu szansę na zdobycie bramki, ale też cały zespół jest nastawiony tak, aby pomóc kapitanowi osiągnąć ten cel. Aby zdać sobie sprawę jak wiele to znaczy dla Bruno, wystarczy spojrzeć na jego reakcje w momencie, gdy kolega z zespołu zmarnuje wykreowaną przez niego szansę lub źle przyjmie piłkę. 31-latek nie ukrywał rozczarowania i złości.

Niemniej jednak, to nie tak, że przez takie nastawienie Manchester United w ofensywie jest bardziej przewidywalny. Wręcz przeciwnie. Przeciwko Nottingham Forest mieli idealne warunki do gry, ponieważ rywal zagrał w otwarte karty, a więc zespół Michaela Carricka mógł wyprowadzać szybkie ataki mając mnóstwo wolnej przestrzeni. Jeśli dodatkowo Bruno Fernandes może trzymać ręce na kierownicy przy atakach Czerwonych Diabłów to ofensywa zespołu będzie funkcjonować bardzo dobrze. Portugalczyk zanotował aż 8 kluczowych podań, co wystarczyło tylko na jedną asystę. Bruno wyrównał więc rekord, a w ostatniej kolejce zagra o zostanie samodzielnym liderem.

Wyjazd na Elland Road to nowy „zimny, deszczowy wieczór w Stoke”

W erze Barclays Premier League bardzo modny był termin „zimny, deszczowy wieczór w Stoke”, który oznaczał teren, gdzie nikomu nie gra się łatwo i żaden zespół nie lubi tam jeździć. W obecnej Premier League na taki mecz wyrósł wyjazd na Elland Road lub nawet ogólnie mecze z Leeds United. Od grudnia zespół Daniela Farkego przegrał tylko 5 spotkań we wszystkich rozgrywkach (w Premier League cztery). Pawie są zespolem, z którym każdemu gra się trudno. Potrafią narzucić własne warunki grając wysokim pressingiem, ale także ustawić trudny do złamania niski blok i frustrować przeciwnika dobrą obroną własnego pola karnego. Nie jesteś w stanie ich zdominować fizycznie, ani zabiegać.

Podaliśmy statystykę porażek od grudnia, ponieważ to był przelomowy moment dla sezonu Leeds. W przerwie meczu z Manchesterem City, pod koniec listopada, Daniel Farke zdecydował się zmienić ustawienie zespołu z czwórki obrońców na system z trzema stoperami oraz wahadłowymi. Od tego czasu więcej punktów od beniaminka zdobyło tylko 5 zespołów (Man City, Arsenal, Man United, Liverpool, Villa). Ta zmiana ustawienia na trójkę obrońców nie zapadnie w pamięć tak jak dokonana przez Antonio Conte w Chelsea w sezonie 2016/17, gdy The Blues rozpoczęli marsz po mistrzostwo Anglii, natomiast Leeds też osiągnęło swój cel – spokojne utrzymanie. A dla beniaminków w ostatnich latach jest to bardzo trudna sztuka.

REKLAMA

Nuno Espirito Santo przekombinował

Nuno Espirito Santo po początkowych trudnościach znalazł odpowiednie zestawienie taktyczne oraz personalne dla West Hamu. W ustawieniu 4-2-3-1, które stosują w 2026 roku zespół złapał formę, dzięki której byli w stanie nawiązać walkę o utrzymanie w Premier League. Portugalski szkoleniowiec rzadko zmieniał ustawienie w ostatnim czasie. Zdecydował się na taki ruch tylko z zespołami walczącymi o mistrzostwo Anglii – Manchesterem City i Arsenalem. Dlatego, gdy poznaliśmy składy na mecz z Newcastle w minionej kolejce można było się zdziwić. West Ham ponownie zagrał w ustawieniu z trójką stoperów i wahadłowymi.

Efekt? 0:2 po 19 minutach gry oraz zmiana ustawienia już po 26. minucie, wprowadzając Taty’ego Castellanosa (napastnka) w miejsce Jean-Claira Todibo (środkowego obrońcy). Po tych roszadach gra się poprawiła, ale odrobienie dwóch goli straty było jednak zbyt trudnym wyzwaniem dla Młotów. Nuno szukał więc kolejnych przetasowań i zdecydował się na powrót do ustawienia z trójką obrońców, ale z bardziej ofensywnymi personaliami (dwóch napastnika, Bowen i Summerville na wahadłach, Diouf jako lewy stoper). Zespół strzelił bramkę i rzeczywiście zaczął tworzyć więcej okazji, ale było już za późno, ponieważ chwilę po ponownej zmianie ustawienia stracili trzecią bramkę. Nuno Espirito Santo w kluczowym momencie przekombinował i do ostatniej kolejki mogą już przystępować jako spadkowicz z Premier League (jeśli Tottenham we wtorek wygra z Chelsea).

Co jeszcze wydarzyło się w 37. kolejce Premier League?

  • Everton po przerwie reprezentacyjnej punktuje bardzo słabo. W sześciu meczach nie wygrał ani razu (trzykrotnie zremisował) i szanse na europejskie puchary przed ostatnią kolejką są już tylko matematyczne.
  • Podobnie ma się sytuacja Fulham, które w końcówce sezonu gra tak, jakby nie bardzo chciało wejść do Europy. Na Molineux zremisowali z ostatnim w tabeli Wolves (1:1).
  • Kolejnym zespołem walczącym o europejskie puchary, który zawiódł jest Brentford. Zespół Keitha Andrewsa zremisował na własnym boisku z Crystal Palace (1:1), ale utrzymał się na miejscu premiowanym udziałem w Lidze Konferencji (natomiast Chelsea moze ich jeszcze wyprzedzić przed ostatnią kolejką, jeśli wygra zaległy mecz).
  • Arsenal wykonał swoje zadanie wygrywając z Burnley, ale 1:0 oznacza, że przy równej liczbie punktów tytuł na pewno zgarnie Manchester City, ponieważ na pewno będzie mieć lepszy bilans bramek. Przy dwóch zwycięstwach Obywateli remis w ostatniej kolejce nie wchodzi więc w grę dla zespołu Artety.
  • Już jutro możemy poznać mistrza Anglii, jeśli Manchester City nie wygra w zaległym meczu z Bournemouth. Natomiast w przypadku zwycięstwa Tottenhamu z Chelsea Koguty zapewnią sobie już matematyczne utrzymanie (przy remisie matematycznego nie będzie, ale prawdopodobieństwo spadku przez lepszy bilans bramkowy od West Hamu będzie bliskie zera.
SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ