Polki przegrywają 0:2 po pierwszym dniu turnieju Billie Jean King Cup w Gliwicach

Siedem gemów, zaledwie tyle zdołały wyrwać nasze reprezentantki w starciach z Martą Kostyuk i Eliną Svitoliną. Oznacza to, że jeśli wciąż myślą o awansie, jutro będą musiały wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności i wygrać wszystkie trzy pozostałe spotkania, co z pewnością nie będzie łatwym zadaniem.

Jako pierwsza na korcie w gliwickiej PreZero Arenie pojawiła się liderka naszego zespołu: Magda Linette, która podejmowała drugą rakietę Ukrainy – Martę Kostyuk. Faworytką przed spotkaniem była rywalka Polki, z którą ta miała już w przeszłości mierzyć się na największej tenisowej scenie. Dwukrotnie jednak Poznanianka przegrywała i dziś niestety również poległa.

REKLAMA

W dwóch setach zakończyło się ich starcie w Gliwicach. A co można powiedzieć o samym meczu? Zdecydowanie nie musiał się on skończyć tak jednostronnie, jak wskazywałby na to końcowy wynik. Linette miała bowiem swoje szanse i momenty dobrej gry, ale trzeba uczciwie powiedzieć, że nie trwały one długo.

foto: Ksawery Styka

W pierwszym secie obie panie szły bardzo równo, utrzymując własne podania, a żadna z nich nie musiała bronić nawet break-pointa. Jednak wszystko trwało do czasu, dokładniej do dziesiątego gema, w którym to Kostyuk wyraźnie „docisnęła” rywalkę i wygrywając od stanu 30:30 dwa punkty z rzędu, zapisała na swoje konto pierwszą partię, co było niestety początkiem końca dla naszej tenisistki. Od tego czasu nie wygrała ona bowiem ani jednego gema i po zaledwie godzinie i dwudziestu minutach gry drużyna Ukrainy mogła cieszyć się z pierwszego punktu.

foto: Ksawery Styka

Linette o porażce

Podczas pomeczowej konferencji prasowej Magda Linette pytana o swoje odczucia dotyczące spotkania mówiła tak: „To na pewno jest deprymujące, że nie zdobyłam punktu, ponieważ bardzo chciałam udowodnić, że jestem w stanie udźwignąć takie sytuacje. Jest mi po prostu przykro, że tak to się potoczyło, a zwłaszcza jak szybko się to potoczyło – w drugim secie.”

Z kolei pytana o to, czy rola najwyżej notowanej tenisistki w drużynie stanowiła dla niej dodatkowy ciężar, zawodniczka odpowiedziała ze spokojem. Podkreśliła, że presja nie była dla niej nowością: „Nie, ponieważ już byłam w takich sytuacjach i radziłam sobie w nich. Czy to w Glasgow z Pliskovą, czy z Keys – zdobywałam punkty niejednokrotnie i miałam nadzieję, że tym razem też mi się uda” – przyznała.

foto: Ksawery Styka

Tym razem jednak zabrakło argumentów czysto sportowych. Zawodniczka otwarcie przyznała, że nie zagrała wystarczająco dobrze, by zagrozić Marcie Kostyuk, dodając: „Jest mi bardzo przykro, ale i tak cieszę się, że tutaj przyjechałam”. Mimo porażki, tenisistka zachowuje optymizm co do końcowego wyniku: „Miejmy nadzieję, że mimo wszystko uda nam się jeszcze zdobyć punkt i dalej mieć szansę na zwycięstwo”.

Kostyuk po meczu

Ukrainka natomiast swój występ oceniła jako bardzo solidny, choć przyznała, że początek (do stanu 4:4) nie należał do najłatwiejszych. – „To był dobry mecz. Szczerze mówiąc, mam kompletnie inne odczucia w stosunku do tego spotkania niż do wszystkich wcześniejszych treningów. Potrzebowałam czasu, żeby dobrze wejść w ten pojedynek, ale końcówka pierwszego seta i cały drugi były już wspaniałe” – wyjaśniła Kostyuk.

Pytana o to, czy styl gry Polki wyjątkowo jej „leży”, odpowiedziała z dystansem, mimo imponujących statystyk: „Skoro mam z nią tak dobry bilans bezpośrednich starć, to musi coś znaczyć. Coś w jej grze z pewnością mi odpowiada, ale i tak dziwne, że nigdy jeszcze nie przegrałam z nią seta. Nie lubię jednak mówić, że czyjaś gra jest idealnie dostosowana do mojej. Po prostu wykonałam dzisiaj plan na mecz i poszło świetnie”.

foto: Ksawery Styka

Szybka przegrana Kawy

W drugim z piątkowych starć weteranka polskiej kadry: Katarzyna Kawa podobnie jak Magda Linette, nie poradziła sobie dziś najlepiej. Trzeba natomiast przyznać, że nie miała ona prostego zadania, ponieważ podejmowała 7. rakietę świata i najlepszą ukraińską tenisistkę – Elinę Svitolinę.

REKLAMA

Na początku spotkania Ukrainka musiała się rozgrzać, ale z biegiem czasu wchodziła na coraz większe obroty, ostatecznie pokonując naszą zawodniczkę w zaledwie pięćdziesiąt dwie minuty i zapewniła swojej drużynie drugi punkt.

Kapitan reprezentacji Polski uważa jednak, że to jeszcze nie koniec i walka o awans do wrześniowych finałów Billie Jean King Cup trwa – „Nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Jutro powalczymy” – zapewnił Dawid Celt podczas konferencji prasowej po meczu Katarzyny Kawy.

foto: Ksawery Styka

Marta Kostyuk – Magda Linette – 6:4, 6:0

Elina Svitolina – Katarzyna Kawa – 6:2, 6:1

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    146,018FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ