Już szykowaliśmy teksty krytykujące rezygnację ze sprowadzenia Leonardo Rochy do Lubina, tymczasem nastąpił kolejny zwrot akcji. Tomasz Włodarczyk, dziennikarz portalu Meczyki.pl, poinformował, że Zagłębie może wrócić z Rakowem do negocjacyjnego stołu.
Ale po kolei. Początkowo nic nie wskazywało na fiasko negocjacji. Leonardo Rocha przecież przebywał z Zagłębiem na zgrupowaniu. Wyrażał chęć do przenosin. Z wszelkich doniesień wynikało, że dobrze czuł się w klubie. Na to wskazywały liczby, jakie wykręcił w minionej rundzie. Odżył, strzelił bowiem siedem goli i zaliczył asystę. Odnalazł się w tym, co chce grać trener Leszek Ojrzyński. Z całą pewnością możemy stwierdzić, że Miedziowi nie zajmowaliby po jesieni 5. miejsca w tabeli Ekstraklasy (nawet, jeśli weźmiemy pod uwagę, że trwający sezon jest specyficzny).
Wydarzyło się jednak inaczej. Lubinianie zrezygnowali z transferu. Cała sytuacja miała w sobie nieco groteskowości. Według informacji Szymona Janczyka, dziennikarza portalu Weszło, wszystko rozbiło się dosłownie o grosze. Agenci portugalskiego strzelca wyrażali nawet chęć zrezygnowania z premii. Zagłębie jednak na to nie poszło.
Zagłębie Lubin jak Harpagon?
Molierowskie komedie w całkiem trafny sposób oddawały przywary XVII-wiecznego francuskiego społeczeństwa. Co więcej, czytając je w dzisiejszych czasach, nietrudno znaleźć analogie do zachowań i postaw ludzi nam współczesnych. W skrócie, Molier wciąż jest aktualny, zachował uniwersalność. Pierwotna decyzja Lubinian przypominała główną cechę charakteru Harpagona, bohatera komedii „Skąpiec”. Był on… skąpcem, jak wskazuje tytuł. I to do przesady. Dziś jego „gospodarność” nazwalibyśmy patologiczną.
Oczywiście porównanie Zagłębia do niego to ogromna hiperbola. Odpuszczenie kupna piłkarza automatycznie skojarzyło się z niedawno jeszcze aktualną przeciętnością klubu. Jak na potencjał Lubinian, leżący w silnym właścicielu oraz jednej z najlepszych w Polsce akademii, osiągał marne rezultaty. Tymczasem jesienią, z trenerem Ojrzyńskim u steru, wykonał krok w kierunku podniesienia swoich ambicji. Wydatnie pomógł w tym były zawodnik Radomiaka.
Ostatnia szansa
Podjęcie takiego wkalkulowanego ryzyka wydawało się w przypadku Rochy zasadne. Mimo jego wieku, w tym roku skończy 29-lat, co wiąże się z niskim potencjałem sprzedażowym w przyszłości, zwróciłby wydane na niego pieniądze strzelanymi bramkami. Sprowadzenie go byłoby wyraźnym sygnałem zmiany podejścia na ambitniejsze.
Niewykluczone, że w gabinetach dojdzie do autorefleksji działaczy, bo dziś okazało się, że drzwi dla Portugalczyka nie są zamknięte. Jak podaje Tomasz Włodarczyk, Zagłębie może podjąć jeszcze jedną próbę wykupienia go z Rakowa. Sprzyjają temu okoliczności, bo zarówno Paweł Jeż, prezes Miedziowych, jak i Wojciech Cygan, prezesem Medalików, udali się do Turcji.
